Pentagon potwierdził, że polski rząd pokryje większość kosztów związanych ze stacjonowaniem 5,500 amerykańskich żołnierzy w bazach w Polsce w ramach nowej umowy o współpracy w zakresie bezpieczeństwa – pisze amerykański portal Breaking Defense.

Amerykański serwis Breaking Defense podał 3 sierpnia br., że „polski rząd pokryje większość kosztów związanych ze stacjonowaniem 5,500 amerykańskich żołnierzy w bazach w obrębie swoich [polskich- red.] granic, w ramach nowego paktu o współpracy w zakresie bezpieczeństwa”. Portal zaznaczył, że informacje te potwierdził Pentagon.

„Podczas gdy Pentagon zaczyna planować wycofywanie wojsk z Niemiec i domaga się więcej pieniędzy od Korei Południowej [za stacjonowanie wojsk USA – red.], Polska otwiera portfel, żeby ściągnąć więcej Amerykanów” – czytamy na Breaking Defense.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Portal zaznacza, że nowa polsko-amerykańska umowa zostaje zawarta w czasie, gdy administracja Donalda Trumpa naciska na swoich azjatyckich sojuszników, Koreę Południową i Japonię, żeby zaczęły porywać więcej kosztów stacjonowania amerykańskich żołnierzy na swoim terytorium. Jednocześnie, prezydent USA krytykuje takie kraje jak Niemcy, które mimo wezwań Waszyngtonu nie kwapią się do przeznaczania minimum 2 proc. swojego PKB na obronność.

„Polska (…) już zgodziła się przyjąć więcej amerykańskich wojsk, samolotów i dronów, jednocześnie płacąc najwyraźniej słony rachunek za budowę infrastruktury dla tych sił, napływających i wypływających z kraju w ramach rotacji” – pisze Breaking Defense. Cytuje przy tym rzecznika Pentagonu, ppłk. Thomasa Campbella, który powiedział, że Warszawa „zgodziła się sfinansować infrastrukturę i wsparcie logistyczne dla amerykańskich sił w Polsce, w tym dla obecnie stacjonujących tam 4,500 sił rotacyjnych i dla planowanego, dodatkowego tysiąca sił rotacyjnych”.

Przypomnijmy, że w poniedziałek szef Pentagonu Mark Esper poinformował o zakończeniu negocjacji dotyczących umowy EDCA (Enhanced Defence Cooperation Agreement) pomiędzy USA i Polską. Wyraził opinię, że spowoduje ona „zwiększenie odstraszania Rosji i wzmocnienie NATO” i uznał jej podpisanie za kamień milowy w polsko-amerykańskich stosunkach. Jej szczegółów wciąż jednak nie ujawniono, a według ambasador USA w Polsce ma to nastąpić dopiero po jej podpisaniu.

Breaking Defense twierdzi, że umowa raczej nie zostanie podpisana w ciągu najbliższych kilku tygodni oraz, że jak dotąd nie ruszyły żadne prace nad poprawą infrastruktury dla Amerykanów. Podaje zarazem, że Polska zgodziła się w pełni sfinansować infrastrukturę dla: wysuniętej kwatery głównej V korpusu Wojsk Lądowych USA, kwatery głównej amerykańskiej dywizji w Polsce, wspólnego centrum szkolenia bojowego w Drawsku Pomorskim, eskadry dronów MQ-9 Sił Powietrznych USA, wyładunkowego portu lotniczego wspierającego przerzucanie wojsk z i do kraju oraz infrastrukturę wsparcia dla sił operacji specjalnych, by mogły prowadzić operacje, powietrzne, lądowe i morskie, a także infrastrukturę dla zespołu bojowego brygady pancernej, lotniczej brygady bojowej i batalionu wsparcia bojowego.

Czytaj także: W Krakowie ogłoszono powstanie w Polsce Dowództwa V Korpusu Wojsk Lądowych USA

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zwraca się zarazem uwagę, że „poleganie na polskich wysiłkach budowlanych kosztowało jednak ostatnio Pentagon około 100 milionów dolarów w związku z przekroczeniem kosztów”. Dotyczy to zasadniczo amerykańskiej bazy systemu Aegis Ashore w Redzikowie. Miała ona zostać uruchomiona w 2018 roku, ale przez problemy z lokalnymi wykonawcami termin został przesunięty na 2022 roku, a w roku budżetowym 2021 Amerykanie będą musieli wydać dodatowo 96 mln dolarów. Z powodu poślizgów z terminami wiosną Agencja Obrony Rakietowej przestała płacić wykonawcom. Prace zostały już jednak wznowione.

Przeczytaj: Budowa bazy USA w Redzikowie opóźniona o dwa lata – potrzeba dodatkowych 96 mln dol.

Czytaj także: Amerykanie wstrzymali płatności dla wykonawcy budowy bazy w Redzikowie

Wchodząc w płacenie rachunku, jednocześnie wypełniając swoje zobowiązanie wobec NATO, Warszawa odhacza wszystkie pola wymagane przez Biały Dom, aby utrzymać i polepszyć swoje stosunki z Waszyngtonem” – pisze Breaking Defense.

W ramach poprzedniego porozumienia USA z Koreą Południową, które wygasło w grudniu ub. roku, Koreańczycy zgodzili się zapłacić 870 mln dolarów za obecność wojskową Amerykanów. Trump pierwotnie żądał za to w 2020 roku 5 mld dolarów. Rzad w Seulu odrzucił te żądania, po czym zgodził się wypłacić pensje tysiącom swoich obywateli pracującym w amerykańskich bazach, którzy zostali wysłani na przymusowe, bezpłatne urlopy. Od tamtego czasu rozmowy amerykańsko-koreańskie w tej sprawie utknęły w miejscu.

W poniedziałek portal Onet napisał, że „Amerykanie uzależnili przeniesienie swego dowództwa korpusu do Polski od podpisania porozumienia wojskowego, które zapewni ich żołnierzom szczególny status w naszym kraju” oraz, że polski rząd rzekomo „zgodził się na wyłączenie personelu amerykańskiego spod polskiej jurysdykcji oraz eksterytorialność amerykańskich baz”. Twierdzono też, że Polska zapłaci za budowę infrastruktury wojskowej dla Amerykanów, a najtrudniejszym elementem polsko—amerykańskich negocjacji dotyczących Wspólnej Deklaracji Współpracy Obronnej była tzw. SOFA, czyli porozumienie o statusie amerykańskich wojsk w naszym kraju. Onet sugerował, że amerykańscy żołnierze mogą nie odpowiadać przed polskim sądem za popełnione w Polsce przestępstwa, jak np. spowodowanie wypadku drogowego. Portal sugerował także, że Amerykanie wynegocjowali przekazanie im niektórych ważnych polskich obiektów wojskowych m.in. bazy lotniczej w Powidzu oraz części poligonu w Drawsku Pomorskim.

„Pojawiające się informacje dotyczące zasad stacjonowania żołnierzy Sił Zbrojnych USA w Polsce są nieprawdziwe” – oświadczył tego samego dnia minister Błaszczak, w ten sposób zaprzeczając bliżej niesprecyzowanym „doniesieniom medialnym”. Nie skonkretyzował, które podane przez media informacje były nieprawdziwe. Podkreślił, że umowa zostanie przedstawiona dopiero po jej podpisaniu. Głos zabrała także ambasador Mosbacher, twierdząc, że „w mediach pojawia się wiele informacji odnośnie rzekomej zawartości nowej polsko-amerykańskiej umowy o współpracy obronnej”, ale „nie są one zgodne z prawdą”. Zapowiedziała upublicznienie szczegółów, lecz dopiero po podpisaniu umowy.

Media wiążą oświadczenia Błaszczaka i Mosbacher zasadniczo z artykułem Onetu.  Co prawda tekst Paula McLeary’ego na Breaking Defense również ukazał się w poniedziałek, ale dopiero późnym popołudniem czasu lokalnego. Biorąc pod uwagę, że wpisy szefa MON i amerykańskiej ambasador ukazały się przed południem, twierdzenia wspomnianych dygnitarzy nie odnoszą się bezpośrednio do tekstu amerykańskiego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przypomnijmy, że tydzień temu sekretarz obrony USA, Mark Esper poinformował, że z Niemiec zostanie wycofanych 12 tys. amerykańskich żołnierzy, z czego 5,6 tys. zostanie przeniesionych do innych krajów członkowskich NATO. Pozostali, czyli około 6,4 tys. ludzi, ma wrócić do Ameryki. Esper powiedział, że amerykańscy żołnierze trafią m.in. do Włoch, gdzie zostaną rozmieszczone m.in. myśliwce F-16 oraz dwa bataliony wojska, a także do Belgii. Tam, do Mons, ma zostać przeniesione ze Stuttgartu Dowództwo Europejskie Stanów Zjednoczonych (EUCOM). Ponadto, szef Pentagonu zapowiedział też wzmocnienie obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w regionie Morza Czarnego. Jak oświadczył, USA zamierzają rozpocząć operację przenoszenia amerykańskich struktur wojskowych „tak szybko, jak to możliwe”. Szacuje, że będzie to kosztować kilka miliardów dolarów. Szef Pentagonu powiedział również, że USA planują rotację do Polski „przewodniego elementu” nowo utworzonych dowództw V Korpusu armii USA. Ma to nastąpić po podpisaniu przez Warszawę porozumienia o współpracy obronnej i umowie o „podziale obciążenia” – co faktycznie nastąpiło w piątek.

Generał Ted Wolters, szef amerykańskiego dowództwa w Europie i głównodowodzący sił NATO w Europie powiedział, że plany Amerykanów oznaczają, że „mogą pojawić się inne okazje, by przenieść dodatkowe siły do Polski i do krajów bałtyckich”.

– (…) będziemy teraz w stanie stale rotować oddziały w różnych lokacjach, w tym potencjalnie w Polsce, na północnym-wschodzie w pobliżu krajów bałtyckich, na południowym-wschodzie, w pobliży Morza Czarnego – powiedział generał. „Rozmawialiśmy o dodatkowych siłach w Polsce i myślę, że są możliwości umieszczenia sił w krajach bałtyckich – dodał później Esper.

Jak pisaliśmy, prezydent USA Donald Trump potwierdził w czasie wywiadu udzielonego dziennikarzowi „The Washington Post”, że część amerykańskich żołnierzy zostanie relokowana z Niemiec do Polski.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Będą dwie różne lokalizacje, w tym Polska. Część wróci do domu. Około połowa wróci do domu, a połowa zostanie przeniesiona do różnych miejsc, które na to zasługują” – odpowiedział prezydent USA na pytanie dotyczące miejsca relokacji żołnierzy USA. Wcześniej, w czerwcu, podczas wspólnej konferencji z prezydentem Dudą przed Białym Domem mówił m.in. o możliwości relokacji części żołnierzy USA z Niemiec do Polski, zaznaczając, że zapłacą za to Polacy:

– Zapytali nas [Polacy-red.], czy przysłalibyśmy jakiś dodatkowych żołnierzy [do Polski]. Oni będą za to płacić, będą płacić za wysłanie dodatkowych żołnierzy, prawdopodobnie będziemy przenosić ich do Polski z Niemiec. Będziemy znacząco redukować obecność w Niemczech, do około 25 tys. żołnierzy. (…) Część z nich wróci do domu, ale część pojedzie w inne miejsca w Europie i jednym z nich będzie Polska.

Przeczytaj więcej: „Polska zapłaci za przysłanie dodatkowych żołnierzy USA”. Konferencja Dudy i Trumpa [+VIDEO]

breakingdefense.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz