Białoruskie władze zabierają katolikom tzw. Czerwony Kościół w Mińsku

Jak podała w czwartek Katolicka Agencja Informacyjna, władze Mińska unieważniły umowę o korzystaniu przez wiernych z miejscowego kościoła katolickiego pw. św. Szymona i św. Heleny, zwanego „Czerwonym Kościołem”.

Świątynia znajduje się przy Placu Niepodległości, w centrum stolicy Białorusi. Władze kościelne otrzymały już zawiadomienie w sprawie unieważnienia umowy. Parafia ma kilka dni na to, żeby zabrać ze świątyni wszystkie znajdujące się w niej rzeczy. Wierni zostali powiadomieni o sytuacji przez spółkę „Minskaja Spadczyna” (pol. Dziedzictwo Mińskie), której kościół, uznany za instytucję postępowania gospodarczego, podlega od 2013 roku. Sam obiekt utrzymuje, z własnych pieniędzy, miejscowa wspólnota.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

0 PLN    (0%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W ostatnich miesiącach z „Czerwonym Kościołem” związanych było kilka incydentów. W lipcu wspólnota została powiadomiona o zadłużeniu w wysokości około 160 tys. rubli białoruskich (równowartość ponad 220 tys. zł). Kuria Mińsko-Mohylewska wydała oświadczenie, wskazując na bezpodstawność i niesprawiedliwość tego rodzaju roszczeń.

 

Następnie, 23 sierpnia, w kościele niespodziewanie wyłączono prąd. Trzy dni później funkcjonariusze struktur siłowych na pewien czas zablokowali wszystkie wejścia do świątyni, w której znajdowali się wierni i zwiedzający. Władze kościelne natychmiast zaprotestowały. Mimo tej sytuacji, msze i nabożeństwa odbywały się w kościele zgodnie z przyjętym porządkiem.

Jednak z końcem sierpnia nieznane osoby bez uprzedzenia zmieniły zamki w pomieszczeniach służbowych „Czerwonego Kościoła”. Proboszcz, ks. kan. Władysław Zawalniuk oświadczył, że złamano cztery zamki w drzwiach, a następnie wymieniono je na inne. Wszystko stało się pod jego nieobecność. Na miejscu nie było też nikogo z jego współpracowników. Osobom pracującym w tej świątyni wydano tylko jeden zestaw kluczy do nowych zamków. Na było jasne, jeszcze ma klucze. Aby zapobiec przedostaniu się tam osób postronnych, na polecenie proboszcza drzwi opieczętowano kartkami z pieczątkami parafialnymi.

W nocy z 25 na 26 września wybuchł tam zagadkowy pożar. Choć nie spowodował większych strat materialnych ani ofiar w ludziach, kościół zamknięto i do dzisiaj wierni nie mogą z niego korzystać. Władze nikogo nie wpuszczają do środka. Sam pożar od początku wzbudził wiele podejrzeń, nie wykluczano też podpalenia.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Czytaj także: Protest w Mińsku: OMON zamknął ludzi w kościele blokując drzwi. Biskupi protestują [+VIDEO]

Tzw. czerwony kościół w Mińsku ufundowany 1908 roku przez Edwarda Wojniłłowicza (1847–1927), mińszczanina, wybitnego działacza ziemiańskiego, założyciela wielu polskich instytucji o charakterze gospodarczym na Mińszczyźnie i Wileńszczyźnie. Jest jednym z zabytków i architektonicznych symboli Mińska.

KAI / gosc.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz