Polska na cenzurowanym w Waszyngtonie

Waszyngton w końcu się odezwał. Polska była jednak dopiero 29 państwem, z którym skontaktował się przedstawiciel administracji Joe Bidena. Był to w dodatku przedstawiciel dość niskiego szczebla.

Kontakt nie nastąpił bowiem, co zrozumiałe, na szczeblu głów państw, ale nawet nie na szczeblu ministerialnym – szefów resortu dyplomacji. Do szefa polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego i sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP zadzwonił doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA Jake Sullivan. Rozmawiali więc urzędnicy bez bezpośrednich kompetencji wykonawczych.

Kto zatem zdążył przyciągnąć uwagę ekipy Bidena przed rzekomym środkowoeuropejskim „strategicznym” sojusznikiem? Nowy prezydent USA, lub członkowie jego ekipy, zdążyli już skontaktować się kolejno z przedstawicielami władz Kanady, Meksyku, Japonii, Korei Południowej, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, NATO, Australii, Filipin, Tajlandii, Izraela, Iraku, Afganistanu, Unii Europejskiej, Nowej Zelandii, Włoch, Jordanii, Republiki Południowej Afryki, Indii, Pakistanu, Unii Afrykańskiej, Szwecji, Kolumbii, Ukrainy, Szwajcarii, Hiszpanii, Turcji, a już po telefonie wykonanym do Warszawy, także ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Aż 14, czyli prawie połowa z dotychczas „obdzwonionych” podmiotów, to państwa leżące w Azji bądź w zachodniej części Oceanu Spokojnego, funkcjonalnie będące częścią regionu dalekowschodniego.  Biden lub jego współpracownicy zadzwonili przed Polską nie tylko do sąsiadów (Kanada, Meksyk) czy mocarstw (Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Japonia). Wykręcili też wcześniej numer do przedstawicieli organizacji międzynarodowych (Unia Europejska, Unia Afrykańska) co ma być chyba manifestacją zerwania z jaskrawo unilateralną polityka zagraniczną Donalda Trumpa.

Czytaj także: Schyłek Stanów Zjednoczonych

Jednak ludzie Bidena zadzwonili już także do przedstawicieli władz Filipin, Tajlandii, Nowej Zelandii, Jordanii, Iraku, Pakistanu, Turcji co pokazuje jak Azja Południowo-Wschodnia i Zachodni Pacyfik oraz Bliski Wschód wysunęły się w priorytetach władz USA przed Europę Środkowowschodnią. W naszym regionie rozmówcą administracji Bidena był, jak dotychczas, tylko minister spraw zagranicznych Ukrainy i warto zwrócić uwagę, że był to wyższy szczebel rozmowy niż w przypadku naszego państwa. Jedynym innym kontaktem z państwem, które podobnie jak Polska i Ukraina pozostaje na jakimś poziomie konfrontacji z Rosją było połączenie ze Sztokholmem. Także w przypadku Szwecji wykonał je jednak sam szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken.

Jak zasugerował w komunikacie po rozmowie z polskimi urzędnikami Biały Dom, oczekiwania Amerykanów są jasne – Polska powinna kupować surowce energetyczne z USA oraz zapewniać wsparcie przeciw Rosji, ale też Chinom. Jednak inaczej niż za czasów Trumpa wyraźnie wysunięto kryteria ideologiczne: „wspieranie instytucji demokratycznych, praworządności i praw człowieka”. Pod tymi właśnie hasłami Polska jest atakowana i sekowana przez zachodnioeuropejskich członków Unii Europejskiej, którym zresztą udało się w grudniu przełożyć swoje pretensje na polityczne fakty poprzez ustanowienie mechanizmu umożliwiającego ewentualne finansowe ukaranie Polski za niepoprawność polityczną. Trudno uwagę amerykańskiej dyplomacji o „praworządności” abstrahować od tego kontekstu, w którym Polska jest stawiana na cenzurowanym ze względu na rzekome nie spełnianie liberalnych kryteriów ideologicznych. Tym bardziej, że jednocześnie Biden wysyła już sygnały o chęci większej harmonizacji polityki z Niemcami. Jego doradca do spraw międzynarodowych dorzucił zresztą w rozmowie z polskimi urzędnikami kwestię klimatyczną, a na tej płaszczyźnie Polska też należy raczej do kontestatorów niż prymusów.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Charakterystyczne, że do Polski zadzwoniono zadzwoniono bezpośrednio po telefonie wykonanym do władz Turcji. Z Ankarą rozmawiał także Sullivan. Przypomnę tylko, że Turcja jest państwem, które pozostaje w poważnym konflikcie z innymi państwami NATO. Wobec Francji czy Grecji prężyła wręcz militarne muskuły. Szantażowała też państwa Unii Europejskiej próbując użyć przeciw nim broni jaką mogą być masy nielegalnych migrantów szturmujących granice. Turcja jest w końcu mocarstwem, które uciera swoją politykę na Bliskim Wschodzie i Kaukazie w relacjach z Rosją i Iranem, w dużej mierze ignorując interesy i opinie państw zachodnich. W Kongresie USA nie brak polityków żądających nałożenia szerszych sankcji na Turków za naruszanie liberalnych kryteriów ideologicznych i zbyt samodzielną politykę zagraniczną, a dobrym pretekstem do tego jest zakup rosyjskich zestawów rakietowych S-400 przez Turcję. Mało dotkliwe, ograniczone sankcje już zostały przez Amerykanów nałożone w zeszłym roku. Do tej pory antytureckie nastroje hamował Donald Trump nastawiony na Bliskim Wschodzie na skomplikowaną strategię balansowania w której przewidywał rolę i dla Ankary. Strategia ta nie dała Amerykanom zbyt wielu pozytywnych rezultatów.

Czytaj także: Domykanie protektoratu

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jeśli Polskę ustawiono w jednym szeregu z tak problematycznym sojusznikiem Waszyngtonu, może to świadczyć, że i nasz kraj jest w Waszyngtonie na cenzurowanym. Znając cielęce nastawienie polskiej elity rządzącej wobec USA, sytuacja ta może prowadzić do tego, że wasalizm wobec Waszyngtonu będzie nas na płaszczyźnie politycznej i ekonomicznej kosztować jeszcze drożej. Być może także na płaszczyźnie najważniejszej – kulturowo-społecznej, biorąc pod uwagę dotychczasowe posunięcia administracji Bidena związane z wdrażaniem agendy ruchu LGBTI. Przecież nawet była ambasador Mosabcher pozwalała sobie na dyscyplinowanie narracji władz Polski, w tym samego prezydenta Dudy, w tym względzie.

Czytaj także: Bazy wojskowe USA idą w pakiecie z LGBT

Karol Kaźmierczak

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. tagore
    tagore :

    Pożyjemy zobaczymy, jak ostre tupnięcie Chin do ,którego się szykują wpłynie na postawę Bidena. Realne kłopoty to będziemy mieć z Ukrainą ,która na fali „Bidenowej euforii” może zacząć agresywną politykę wobec sąsiadów w tym Polski w starym Moskiewskim stylu.