Australijska armia wycofuje ze służby swoje czołgi M1A1 Abrams i chce je zastąpić najnowszymi konstrukcjami M1A2 SEPv3. Media zwracają uwagę, że wycofany ze służby sprzęt może trafić do Kijowa.
Jak informowały w ubiegłym tygodniu australijskie media, tamtejszy rząd coraz przychylniej zapatruje się na przekazanie Ukrainie wycofywanych ze służby czołgów M1A1 Abrams.
W styczniu 2022 r. Canberra potwierdziła zakup 75 czołgów M1A2 SEPv3 Abrams za około 2,5 miliarda dolarów, aby zastąpić 59 czołgów M1A1 Abrams będących w służbie armii australijskiej. Czołgi zostały wycofane ze służby w lipcu 2024 r. i umieszczone w rezerwie.
Ukraina otrzymała w tym roku wszystkie 31 czołgów M1A1 Abrams, których dostarczenie deklarowały Stany Zjednoczone.
Zainteresowanie Kijowa wycofanymi ze służby w Australii czołgami nie jest niczym nowym, ale tamtejszy rząd wcześniej odrzucił prośbę, powołując się na wysokie koszty takiego transferu. Ten sam argument został użyty do uzasadnienia odmowy wysłania na Ukrainę floty śmigłowców MRH-90 “Taipan”, również wycofanych ze służby w Australii.
Przeczytaj: Media: Australia może przekazać Ukrainie 41 samolotów F/A-18 Hornet
Australijski dziennik “The Sydney Morning Herald” podaje, powołując się na anonimowe źródła, że minister obrony kraju Richard Marles zmienił retorykę w kwestii transferu australijskich Abramsów na Ukrainę. Wcześniej twierdził, że “takie ruchy nie są na porządku dziennym”. Jak czytamy, obecnie “biorąc pod uwagę amerykańskie przepisy dotyczące eksportu broni, bada, w jaki sposób czołgi mogłyby zostać dostarczone na Ukrainę”.
Zobacz: Rosja uderza w Australię kolejnymi sankcjami
Czytaj także: Australia przekaże Ukrainie haubice M777 wraz z amunicją
smh.com.au / armyrecognition.com / Kresy.pl































