Niemcy zebrały dowody zbrodni wojennych na Ukrainie, powiedział prokurator generalny tego kraju w wywiadzie prasowym opublikowanym w sobotę, dodając, że widzi potrzebę procesu sądowego na szczeblu międzynarodowym.
Jak przekazała agencja prasowa Reuters, Niemcy zebrały dowody zbrodni wojennych na Ukrainie, powiedział prokurator generalny tego kraju w wywiadzie prasowym opublikowanym w sobotę, dodając, że widzi potrzebę procesu sądowego na szczeblu międzynarodowym.
“Obecnie koncentrujemy się na przykład na masowych mordach w Buczy lub atakach na ukraińską infrastrukturę cywilną” – powiedział Peter Frank gazecie „Welt am Sonntag”.
Do tej pory prokuratorzy dysponują dowodami w „trzycyfrowym zakresie” – dodał, nie podając szczegółów.
„Przygotowujemy się na ewentualną późniejszą sprawę sądową – czy to z nami w Niemczech, czy to z naszymi zagranicznymi partnerami, czy to przed sądem międzynarodowym” – dodał.
Zapytany, kto powinien być sądzony, Frank powiedział, że rosyjscy przywódcy państwowi i ci, którzy wdrażają decyzje na najwyższym szczeblu wojskowym, powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności.
Zobacz też: Der Spiegel: BND ma dowody, że rosyjskie zbrodnie w Buczy nie były przypadkowe
Kijów naciska na utworzenie specjalnego trybunału do ścigania rosyjskich przywódców wojskowych i politycznych odpowiedzialnych za rozpoczęcie wojny.
Ukraina i jej zachodni sojusznicy oskarżyli siły rosyjskie o popełnienie zbrodni w Buczy, wkrótce po rozpoczęciu inwazji w lutym ubiegłego roku. Moskwa odrzuca zarzuty. Rosja celowała również w kluczową infrastrukturę na Ukrainie, ale zaprzecza celowym atakom na ludność cywilną.
Frank powiedział, że Niemcy rozpoczęły zbieranie dowodów w marcu 2022 roku w tym przeprowadzając wywiady z ukraińskimi uchodźcami i oceniając publicznie dostępne informacje, dodając, że niemieccy prokuratorzy nie prowadzą jeszcze dochodzeń w sprawie konkretnych osób.
Moskwa odrzuciła oskarżenia Kijowa i krajów zachodnich o zbrodnie wojenne.
Zobacz też: Bułgaria uznała wielki głód na Ukrainie za ludobójstwo
Kresy.pl/Reuters
































