
Polskie firmy są „wypychane” z Ukrainy. Chodzi o przetargi, korupcję i zaległe płatności
/0 Komentarze/w gospodarka, polityka, Polska, Polska, Ukraina, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiPolscy przedsiębiorcy sygnalizują problemy z prowadzeniem interesów na Ukrainie. Część firm skarży się na krótkie terminy przetargów, restrykcyjne zasady i korupcję, a jedna z polskich spółek walczy o wypłatę nawet 10 mln euro za wykonany kontrakt.
Polska delegacja rządowo-biznesowa odwiedziła w ubiegłym tygodniu Kijów. Misji przewodniczył minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, a w jej skład weszli także wiceministrowie energii, rolnictwa, infrastruktury i cyfryzacji oraz kilkunastu przedstawicieli polskich firm, głównie prywatnych, w tym z sektora obronnego i technologii podwójnego zastosowania. Jak podkreślał w tym tygodniu portal Money.pl, polski biznes czuje się jednak „wypychany” z Ukrainy.
Celem rozmów z ukraińskim rządem były inwestycje w sektorze energetycznym, rozwój technologii dronowych oraz przygotowania do czerwcowej Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. W agendzie znalazła się również sprawa polskiej firmy, która domaga się zapłaty od spółki komunalnej we Lwowie za budowę kompleksu przetwarzania odpadów. Według money.pl Domański miał otrzymać od wicepremiera Ukrainy Tarasa Kaczki zapewnienie, że sporna kwestia zostanie rozwiązana, mimo że dotyczy szczebla samorządowego, a nie centralnego.
Problemów w relacjach gospodarczych ma być jednak więcej. Z zakulisowych rozmów money.pl w Kijowie wynika, że jednym z głównych wyzwań jest sposób traktowania polskich firm, które chcą inwestować na Ukrainie. Przedsiębiorcy wskazują między innymi na krótkie terminy przetargów oraz restrykcyjne warunki postępowań.
„Jesteśmy wręcz świadkami sytuacji, w których polskie spółki, które chciałyby tam zaangażować swój kapitał, są niejako »wypychane«, na czym zyskują np. tureckie firmy” — powiedział money.pl jeden z przedstawicieli biznesu, zastrzegając anonimowość.
Według rozmówców portalu większego wsparcia wymaga również system gwarancji dla inwestycji, także po zakończeniu wojny. Money.pl wskazuje też na problem korupcji. Przedsiębiorcy i eksperci, z którymi rozmawiał portal, opisują łapówki jako rodzaj „dodatkowego podatku”, głęboko zakorzenionego na różnych szczeblach funkcjonowania państwa. Pojawiają się również wątpliwości dotyczące ograniczonej obecności polskich instytucji rozwojowych na Ukrainie, które mogłyby wspierać tam polskich przedsiębiorców.
Kolejnym punktem spornym może być przyszłe członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej. Money.pl podkreśla, że akcesja mogłaby negatywnie odbić się przede wszystkim na polskim rolnictwie i transporcie. Portal podał, powołując się na nieoficjalne rozmowy, że polski rząd nie jest obecnie zainteresowany pośrednim włączeniem Kijowa w struktury Unii ani przyspieszeniem rozmów akcesyjnych. Chodzi między innymi o pomysł kanclerza Niemiec Friedricha Merza, by Ukraina otrzymała status „państwa stowarzyszonego” z UE, z dostępem przedstawicieli władz ukraińskich do spotkań liderów i ministrów państw członkowskich, ale bez prawa głosu.
Domański po rozmowach w Kijowie oceniał jednak wizytę pozytywnie. „Cieszę się, że po ukraińskiej stronie jest otwartość na dialog, by te trudne sprawy rozwiązywać. Jestem zadowolony z efektów misji w Kijowie. Nasze cele udało się zrealizować w 110 proc.” — mówił dziennikarzom w drodze powrotnej do Warszawy.
„Powtórzę to, co w trakcie międzyrządowych konsultacji powiedział wicepremier Taras Kaczka: tam gdzie nie ma wymiany handlowej, tam nie ma żadnych problemów. A my chcemy z Ukrainą handlować, co w naturalny sposób generuje pewne wyzwania. Ale ważne, by o nich otwarcie i konstruktywnie dyskutować” — dodał szef resortu finansów.
Pierwszym testem skuteczności rozmów ma być sprawa krakowskiej firmy Control Process, która domaga się od strony ukraińskiej nawet 10 mln euro zaległego wynagrodzenia za kontrakt we Lwowie. Spór stanowi negatywny sygnał dla innych przedsiębiorców rozważających udział w odbudowie Ukrainy. Rozmówcy money.pl wskazują, że bez systemowego podejścia Kijów może ryzykować utratę zaufania zagranicznych partnerów i mieć większe trudności z wykorzystaniem unijnych funduszy.
Wizyta nie przyniosła podpisania wielomiliardowych kontraktów. Domański podkreślił jednak, że nie taki był jej cel. „Mamy sygnały od strony ukraińskiej, że jest zainteresowana zwiększeniem dostaw gazu z Polski z wykorzystaniem terminali FSRU. Widzimy też gotowość do dzielenia się technologią dotyczącą dronów. Doświadczenia Ukraińców na polu walki są tutaj dla nas bezcenne” — powiedział minister.






























