„Wybrany przez polskie elity kierunek oskarżania Ukrainy o faszystowską przeszłość jest trwały, ma tendencję narastającą i otrzymuje wsparcie w szeregu krajów Europy. Trzeba być przygotowanym na to, że co roku w lipcu na Wołyń będą miały miejsce pielgrzymki Polaków” – pisze ukraińska filozof wykładająca na Uniwersytecie Wiedeńskim, dr Łesia Iwasiuk.
Na wstępie tekstu dr Łesia Iwasiuk, wykładająca na Uniwersytecie Wiedeńskim stwierdziła, że „polski Sejmzakwalifikował ukraiński ruch wyzwoleńczy przeciwko komunizmowi, faszyzmowi i polskiemu nacjonalizmowi jako “faszystowski” ”. Oskarżyła również Polskę o prowadzenie polityki “mikro-kolonialnej, kolonialnej i neokolonialnej”– przede wszystkim wobec Ukraińców, ale także innych krajów i narodów. W tym kontekście podkreśliła „masowe zabójstwa cywilnych Litwinów przez AK”.Twierdzi, że w Polsce na ten temat wyświetlano film, który został szybko zdjęty z programu.
Przeczytaj: Ukraiński historyk: Polska traktowała Ukrainę jak Francja Maghreb, a UPA to ukraińskie AK
Ponowiła również swój apel z 2013 roku i wezwała do stworzenia bogatej, wielotomowej dokumentacji polskich zbrodni przeciwko narodowi ukraińskiemu. Zaznaczyła, że powinny one być obiektywne, a także wolne od polityki i emocji – czyli jej zdaniem zupełnie inne, niż polskie.
Zdaniem dr Iwasiuk, ukraińskie społeczeństwo stoi w obliczu „długotrwałego intelektualnego, akademickiego i psychologicznego konfliktu z Polską, niezależnie od tego, czy Ukraina pozostanie w głuchej defensywie, czy też wybierze przemyślaną, rozumną drogę aktywnego działania”.Przy okazji skrytykowała również Austrię, która jej zdaniem podobnie jak Polska odczuwa „bóle fantomowe”za utraconymi terytoriami Bukowiny, Galicji Wschodniej, Zakarpacia.
W nawiązaniu do tego, ukraińska filozof zarzuciła części krajów UE, w tym Austrii, prezentowanie uległej postawy wobec Rosji. Ma to dotyczyć szczególnie ugrupowań „skrajnie lewicowych i ultraprawicowych”,sugerując, że ma na to wpływ m.in. finansowanie z Moskwy. Nie podoba jej się również sposób wykładania historii Ukrainy i mówienia o OUN-UPA na uniwersytecie, na którym wykłada:
„Na wykładach historii na Uniwersytecie Wiedeńskim studentom ze wszystkich krajów świata kilka razy w ciągu jednego wykładu powtarzają, że OUN-UPA były, bez żadnych wątpliwości, totalnie faszystowskimi i antysemickimi formacjami. Ci, którzy w jakikolwiek sposób zakwestionują to twierdzenie albo po prostu unikają jednostronnych uogólnień, są ignorowani. Na pierwszym miejscu w wykazach rekomendowanej literatury znajdują się teksty Rossolińskiego Liebe and Co. One są tekstami programowymi. Ponadto nie przypominam sobie, aby w ostatnich latach na dyskusje akademickie lub na wygłoszenie odczytu do Wiednia zaproszono, powiedzmy, Wołodymyra Wjatrowycza, natomiast regularnie opłacane są wizyty tych, którzy powtarzają mantrę rossolińskich”.
„Wielu naukowców Europy Zachodniej nadal nie jest w stanie przełamać swoich kompleksów i strachu przed państwem ukraińskim oraz jego historią – o tym kiedyś napiszą następne pokolenia historyków”– dodaje.
W tym kontekście, dr Iwasiuk przedstawia kilka propozycji działania. Po pierwsze radzi, aby Ukraina w reakcji na uchwałę polskiego Sejmuwystosowała odpowiedź „cywilizowaną i państwotwórczą, skierowaną na zachowanie nie tylko wizerunku Ukrainy, ale jej prawa do własnej historii i własnych postaci historycznych”. Zaznacza, że „ta odpowiedź powinna być słyszalna nie tylko w Polsce, ale w całej Europie”.
Po drugie, postuluje sfinansowanie dużego opracowania zawierającego „prawdę” o polskich zbrodniach, a także stworzenie centrum badawczego, które zajmowałoby się tymi kwestiami „z całego okresu kolonizacji”.Miałoby ono publikować parce w językach ukraińskim, polskim oraz angielskim.
„O zjednoczonej i pokojowej Europie już i mówić nie warto – ze względu na wspomniane problemy zachwiała się i ideologia, i sama polityczna struktura Europy. Jak Europa będzie się ratować, i czy uda się jej to zrobić, po dziesięcioleciach błędów strategicznych i krótkowzrocznej polityki, czas pokaże”– dodaje.
„Po trzecie, nie wolno traktować sytuacyjnej proukraińskiej polityki Polski jako oznaki przyjaźni sąsiedzkiej. To jedna ze strategii polskiej samoobrony, w szczególności, przeciw potencjalnej agresji rosyjskiej, obiektem której Polska może stać się z łatwością”.
Ukraińska filozof wyraża także żal, że strona ukraińska, podobnie jak białoruska czy litewska, nie oponuje zdecydowanie przeciwko stosowaniu pojęć „Kresy” czy „Kresy wschodnie”. Nazwala przy tym uchwałę wołyńską polskiego Sejmu „nerwowym krokiem dawnego kolonizatora wobec utraconej kolonii”.
„Wybrany przez polskie elity kierunek oskarżania Ukrainy o faszystowską przeszłość jest trwały, ma tendencję narastającą i otrzymuje wsparcie w szeregu krajów Europy. Trzeba być przygotowanym na to, że co roku w lipcu na Wołyń będą miały miejsce pielgrzymki Polaków. Na tym gruncie będzie urzeczywistniała się medialna propaganda i będą organizowane prowokacje z owacjami ze strony Kremla”– zaznacza Ukrainka.
„Jeśli rząd i prezydent Ukrainy po dniu 22 lipca 2016 roku nie uznają kwestii politycznego i historycznego statusu ruchu wyzwoleńczego Ukrainy w XX wieku, szczególnie w kontekście stosunków z Polską, za jedną z politycznie priorytetowych, to zakonserwują ogromny problem, który stanie się dla Ukrainy i dla przyszłych pokoleń polityków bombą z opóźnionym zapłonem”– podkreśla dr Iwasiuk na zakończenie.
Day.kyiv.ua/ Kresy.pl





























