W administracji Donalda Trumpa mają trwać dyskusje na temat kolejnej operacji zbrojnej. Tym razem w afrykańskim Mali przeciwko miejscowym dżihadystom.
Jako pierwszy napisał o tym „Washington Post”. Podkreśla on, że ewentualne zangażowanie w Mali oznaczałoby ósmy konflikt zbrojny toczony przez USA za drugiej kadencji Donalda Trumpa. Decyzja nie została jeszcze podjęta. Jak podała za amerykańskim dziennikiem „Rzeczpospolita” szczególnym zwolennikiem rozpoczęcia kolejnej operacji wojskowej ma być Sebastian Gorka, starszy dyrektor ds. zwalczania terroryzmu w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.
Źródło „Washington Post” w administracji Trumpa nazwało sytuację w Mali „problemem o charakterze międzynarodowym”. Chodzi o aktywność Grupy Zwycięstwa Islamu i Muzułmanów (JNIM), organizacji dżiahadystycznej lojalnej wobec Al Kaidy. Według amerykańskiego urzędnika Waszyngton wzywa „partnerów regionalnych i sojuszników z NATO” do wsparcia Sojuszu Państw Sahelu tworzonego właśnie przez Mali oraz Burkina Faso i Niger.
To dość nieoczekiwany apel, bowiem we wszystkich tych trzech państwach, w jakich począwszy od 2021 roku przejęli władzę miejscowi wojskowi, dokonali oni eliminacji zachodnich wpływów, zwłaszcza francuskich, poprzez wyproszenie francuskich wojsk czy nawet inwestorów, jak to miało miejsce w przypadku rud uranu w Nigrze.
Rządzący państw Sahelu podjęli współpracę z Rosjanami. Wiadomo, że Tuaregów sprzymierzonych z JNIM wspierają ukraińskie siły specjalne.
Sytuacja Mali jest najtrudniejsza. 25 kwietnia w czasie ataku JNIM zginął minister obrony Mali, płk Sadio Camara. Atak który zabił Camarę polegał na detonacji przez zamachowca samochodu wypełnionego materiałem wybuchowym.
Jak poinformowaliśmy na naszym portalu, była to część szerszej operacji w ramach której dżihadyści uderzyli na stołeczne lotnisko, a także na obiekty w innych miastach Mali: Kati, Sévaré, Gao i Kidal. Do boju ruszyli również sprzymierzeni z nimi tuarescy separatyści z Frontu Wyzwolenia Azawadu (FLA).
W zeszłym roku JNIM prowadziła blokadę komunikacyjną stolicy Mali – Bamako, mającą odciąć ją od dostaw paliw.
rp.pl/kesy.pl






























