Najnowsze wiadomości napływające z Mali wskazują, że rozpoczęte w sobotę ataki lojalnych wobec Al Kaidy dżihadystów i tuareskich separatystów mogę mieć charakter poważniejszy niż przyznają to władze.

Informację o śmierci malijskiego ministra obrony, pułkownika Sadio Camary dzień podała w niedzielę Al Jazeera. Pojawia się ona dzień po tym, gdy jego rezydencja w garnizonowym mieście Kati także padła ofiarą ataków rebeliantów. Katarska telewizja opisuje prawdopodobną śmierć ministra obrony jako poważny cios w wojskowe władze kraju i siły zbrojne. „Był jedną z najbardziej wpływowych postaci wśród rządzących wojskowych wojskowym i niektórzy widzieli w nim potencjalnego przyszłego przywódcę Mali” – skomentował korespondent katarskiej telewizji w Mali.

Miasto Kati, w którym znajdowała się rezydencja Camary znajduje się 15 kilometrów na północny-zachód od stolicy. Jest miastem, gdzie znajduje się garnizon wojskowy. Atak na miejsce pobytu ministra obrony miał charakter bombowego zamachu samobójczego.

Al Jazeera twierdzi natomiast, że sam wojskowy przywódca Mali, Assimi Goita pozostaje przy życiu i kieruje obecnie walkami z rebeliantami.

Jak poinformowaliśmy na naszym portalu, w sobotę dżihadyści uderzyli na stołeczne lotnisko, a także na obiekty w innych miastach Mali: Kati, Sévaré, Gao i Kidal. Operacje były prowadzone przez lojalną wobec Al Kaidy Grupę Zwycięstwa Islamu i Muzułmanów (JNIM), która jednak poinformowała o wsparciu Frontu Wyzwolenia Azawadu (FLA) – teoretycznie świeckiej organizacji separatystycznej etnicznych Tuaregów dążących do wykrojenia niepodległego państwa w północno-wschodniej części Mali.

Choć w niedzielę władze Mali stwierdziły, że odzyskały kontrolę na sytuacją w kraju, trwały prawdopodobnie walki w miastach Gao i Kidal, których część mogła być zajęta przez separatystów.

Ewentualna koordynacja między dżihadystyczną JNIM i separatystycznym FLA oznacza uruchomienie niebezpiecznej dla afrykańskiego państwa dynamiki. Tuaregowie nie pierwszy raz buntują się przeciw władzom w Bamako. Zamieszkujące niegościnną, północną część Mali te berberyjskie plemiona niejednokrotnie podnosiły broń przeciwko elitom Mali wywodzącym się z południowych plemion muszyńskich. Ostatnie takie powstanie Tuaregów w 2012 r. nadwyrężyło armię i siły bezpieczeństwa Mali na tyle, że nie były one w stanie powstrzymać następującej po tym powstaniu ofensywy dżihadystów z szeregu organizacji powiązanych z Al Kaidą.

Dopiero bombardowania i lądowa operacja sił francuskich pozwoliły w 2013 r. na odbicie znacznych połaci kraju z rąk islamistów.

Jednak w bieżącej dekadzie znów zaczęli oni aktywizować swoje szeregi, jednocząc się w 2017 roku w nową organizację – właśnie JNIM.

W sierpniu 2023 roku w północno-wschodnim Mali doszło do dość dużych starć pomiędzy wojskiem, rebeliantami, głównie złożonymi z koczowniczych Tuaregów i dżihadystami o kontrolę nad terytorium, które opuszczali pracownicy misji ONZ MINUSMA. Rebelianci próbowali okupować bazy opuszczane przez MINUSMA jeszcze przed armią rządową, uznając to za element porozumienia pokojowego z Bamako, zawartego między władzami a Tuaregami w 2014 r. Jeszcze we wrześniu 2023 roku tuarescy separatyści zdobyli cztery bazy malijskiej armii, które porzucili po zabraniu uzbrojenia.

Rebelia dżihadystów znacznie wzmogła się, gdy w 2020 i 2021 r. w Mali doszło do dwóch zamachów stanu, które wydźwignęły do władzy wojskowych niechętnych Francji, którzy podjęli współpracę z Rosjanami. Wiadomo, że Tuaregów wspierają ukraińskie siły specjalne.

Zdarzenia z soboty to nie pierwszy atak dżihadystów na stołeczne lotnisko. Pierwszy miał miejsce jeszcze w 2024 roku. W zeszłym roku dżihadyści zaczęli egzekwować paliwową blokadę Bamako, zatrzymując lub niszcząc pojazdy transportujące paliwa do malijskiej stolicy.

aljazeera.com/kresy.pl

Tagi: , , , , , , , , ,
forma płatności