Premier Armenii Nikoł Paszynian nie odpowiedział wprost na pytanie, czy jego państwo opuści Eurazjatyckim Związkiem Gospodarczym (EAES), by dołączyć do Unii Europejskiej.
W poniedziałek w Erywaniu rozpoczął się szczyt Armenia-UE poprzedzony szczytem Europejskiej Wspólnoty Politycznej. We wtorek Paszyniana wystąpił na konferencji prasowej wspólnie z przewodniczącym Rady Europejskiej António Costą i przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. Armeński premier został w jej trakcie zapytany, czy kraj złoży wniosek o członkostwo w UE i jak to się ma do przynależności państwa do Eurazjatyckiego Związku Gospodarczego – zrzeszenia integracyjnego, do którego należy Rosja.
“W tym kontekście istnieje ogromny potencjał, który realizuje się w relacjach Armenii z UE. Jestem przekonany, że zrealizujemy bardzo poważne projekty strategiczne. Dzisiaj omówiliśmy koncepcje projektów i doszliśmy do wniosku, że istnieje wspólne zrozumienie, jak podążać tą drogą” – powiedział Paszynian, którego słowa zacytowała we wtorek agencja informacyjna RIA Nowosti.
Przypomina ona, że Paszynian wielokrotnie mówił wcześniej, że chce przystąpić do Unii Europejskiej. W lutym parlament Armenii uchwalił w pierwszym czytaniu ustawę o rozpoczęciu procesu akcesyjnego do UE.
Rosyjska agencja przytoczyła w tym kontekście komentarz wicepremiera Rosji Aleksieja Owierczuka, że Moskwa postrzega debatę w Armenii na temat tego dokumentu jako początek jej wycofywania się z EAES. Zapowiedział, że Rosja będzie kształtować swoję politykę gospodarczą wobec Armenii uwzględniając tak scharakteryzowany kurs polityczny.
Prezydent Władimir Putin, spotykając się z premierem Armenii na początku kwietnia, zauważył, że Moskwa podchodzi do tej kwestii spokojnie, ale jednoczesne pozostawanie w unii celnej z Unią Europejską i Eurazjatycką Unią Gospodarczą jest niemożliwe.
Paszynian dokonał w ostatnich latach generalnej reorientacji polityki Armenii. Rząd Paszyniana oczekiwał od formalnych sojuszników z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) wsparcia wobec konfliktu z Azerbejdżanem, który nie należy do organizacji. Nie miało to wszakże podstaw formalnych w przypadku Górskiego Karabachu, który to region jest przez wszystkie państwa uważany za terytorium Azerbejdżanu, to jednak wraz upadkiem nieuznawanej karabaskiej republiki Ormian, Baku zaczęło naruszać uznaną międzynarodowo granicę Armenii.
W efekcie Armenia praktycznie zawiesiła swoją aktywność w ramach animowanego przez Rosji sojuszu. Paszynian uznał przynależność Górskiego Karabachu do Azerbejdżanu i podjął kroki na rzecz normalizacji relacji z Azerbejdżanem i Turcją, co odbywa się pod patronatem USA.
Armenia orientuje się również na współpracę wojskową z Francją.
ria.ru/kresy.pl






























