mazowiecka.policja.gov.pl / Kresy.pl
Donald Trump wrócił do postulatu przejęcia kontroli nad Grenlandią przez Stany Zjednoczone i skrytykował opór europejskich sojuszników. Prezydent USA mówił też o możliwości wycofania amerykańskich żołnierzy z Europy, wskazując na koszty ponoszone przez Waszyngton i strategiczne znaczenie wyspy.
We wtorek w Ankarze, przed rozpoczęciem szczytu NATO, prezydent USA Donald Trump podczas spotkania z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem powtórzył, że Stany Zjednoczone powinny kontrolować Grenlandię zamiast Danii. Trump ocenił, że sprzeciw wobec jego stanowiska zaszkodził jego relacjom z NATO.
„To właśnie zaszkodziło moim relacjom z NATO, ponieważ Grenlandia nie pomaga Danii. Dania nie wydaje pieniędzy, żeby naprawdę pomóc Grenlandii, ale jest ona ważną częścią dla Stanów Zjednoczonych, a do tego jest otoczona statkami chińskimi i rosyjskimi, a to się nie wydarzy. Grenlandia powinna być kontrolowana przez Stany Zjednoczone, nie Danię” — stwierdził Trump.
Prezydent USA powiązał przyszłą liczebność amerykańskich wojsk w Europie z rozmowami dotyczącymi Grenlandii oraz sytuacją wokół Iranu. Jednocześnie ocenił, że NATO poczyniło postępy. Donald Trump w Ankarze ponownie zasugerował, że Grenlandia powinna znaleźć się pod kontrolą Stanów Zjednoczonych.
Po zakończeniu szczytu NATO w Ankarze prezydent USA Donald Trump oświadczył na pokładzie Air Force One, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie liczby amerykańskich żołnierzy utrzymywanych w Europie. Decyzja ma zależeć od rozmów dotyczących Grenlandii oraz od sytuacji wokół Iranu.
„Nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji. Wiele będzie zależało od Grenlandii i od tego, czy zawrzemy bardzo dobrą umowę w sprawie Grenlandii. Jeśli nie, być może tak zrobię” — powiedział Trump, odpowiadając na pytanie o wycofanie amerykańskich żołnierzy z Europy.
W środę wieczorem znów doszło do bombardowań terytorium Iranu. Eksplozje rozległy się między innymi w mieście gdzie znajduje się irańska elektrownia atomowa.
Irańska agencja informacyjna Mehr poinformowała w środę wieczorem o wybuchach w portowym mieście Bandar-e Abbas ale też Buszehr, gdzie znajduje się jedyna eksploatowana elektrownia atomowa Iranu. Irańczycy twierdzą jednak obecnie, że nie została ona uszkodzona. Ataki mają mieć miejsce także w okolicach Siriku na wybrzeżu. Gubernator nadmorskiego regionu Hormozgan podał, że zaatakowana została także irańska wyspa leżąca w Cieśninie Ormuz - Keszm, która odgrywa ważną rolę dla irańskiego eksportu ropy naftowej.
Ambasador Witold Dzielski wrócił do Polski po zakończeniu misji w Kanadzie, a Ottawa zgodziła się już na kandydaturę Krzysztofa Liska. Według RMF FM nominacja może jednak utknąć z powodu sporu między MSZ a Pałacem Prezydenckim o obsadę placówek dyplomatycznych. (więcej…)
Ukraińskie drony uderzyły w trzy rosyjskie rafinerie: TANECO i TAIF-NK w Niżniekamsku oraz zakład w Saratowie. W Tatarstanie po ataku uszkodzone zostały przedsiębiorstwa w strefie przemysłowej, w której działają dwa zakłady rafineryjne. Ministerstwo Obrony Rosji podało, że w ciągu nocy zestrzelono 415 dronów.
W nocy z 7 na 8 lipca ukraińskie drony zaatakowały rosyjskie rafinerie ropy naftowej w Niżniekamsku w Tatarstanie, powodując uszkodzenia przedsiębiorstw w jednej z najważniejszych stref przemysłowych regionu. W tym samym czasie uderzono też na Rafinerię w Saratowie.
Władze Tatarstanu poinformowały po nocnym ataku o uszkodzeniu części przedsiębiorstw w Niżniekamsku. Według ukraińskich mediów od uderzeniem mógł znaleźć się kompleks petrochemiczny „Niżniekamsknieftiechim”, gdzie po trafieniu dronów wybuchł pożar.
Europejskie państwa NATO zwiększają nakłady na zdolności uderzeniowe dalekiego zasięgu. Program ma ograniczyć luki powstałe po zapowiadanym zmniejszeniu amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. „The New York Times” opisuje ten proces jako przygotowania do „NATO 3.0”, w którym Europa ma przejąć większą część odpowiedzialności za konwencjonalną obronę kontynentu.
W środę podczas szczytu NATO w Ankarze Wielka Brytania zainaugurowała inicjatywę rozwoju europejskich zdolności precyzyjnego uderzenia dalekiego zasięgu, realizowaną bez udziału USA. W ciągu 10 lat sojusznicy mają przeznaczyć na ten cel 50 mld dolarów.
Powstanie inicjatywy ogłosił oficjalnie rząd Wielkiej Brytanii. Do projektu dołączył także Paryż i Berlin.






























