„Czy polski rolnik to obywatel drugiej kategorii?!” – pyta poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek, wskazując na około 430 zł dopłaty w Polsce wobec postulowanych przez Ukrainę ok. 690 zł na krowę.

Poseł Grzegorz Płaczek opublikował w niedzielę wpis, w którym ostro skrytykował postulaty dotyczące unijnego wsparcia dla ukraińskiego sektora rolnego. „Absolutna bezczelność! Czy polski rolnik to obywatel drugiej kategorii?!” – napisał polityk, zarzucając instytucjom unijnym nierówne traktowanie producentów z Polski i Ukrainy.

W swoim wpisie Płaczek zestawił poziom dopłat, wskazując, że „POLSKI ROLNIK: dostaje ok. 430 zł dopłaty do krowy”, podczas gdy „UKRAIŃSKI AGROHOLDING: żąda od Unii ok. 690 zł na krowę! Bezzwrotnie!”. Jak podkreślił, polscy rolnicy muszą jednocześnie spełniać liczne wymogi administracyjne i środowiskowe.

Polityk zakwestionował również charakter planowanego wsparcia, wskazując, że środki nie trafią do małych gospodarstw. „Spójrzmy prawdzie w oczy – te pieniądze z unijnego budżetu NIE TRAFIĄ do biednego ukraińskiego rolnika z dwiema krowami” – napisał, dodając, że trafią do „OLIGARCHÓW i ich gigantycznych agroholdingów” oraz „ZAGRANICZNEGO KAPITAŁU z USA, Kanady i… Arabii Saudyjskiej!”.

W dalszej części wpisu poseł ocenił, że proponowane rozwiązania mogą zaszkodzić europejskiemu rolnictwu. „Czy to jest normalne, że z NASZYCH podatków Unia chce tuczyć miliarderów i saudyjskie fundusze państwowe, podczas gdy polskie gospodarstwa rodzinne walczą o przetrwanie przy śmiesznie niskich dopłatach?” – pytał.

Płaczek wskazał również na strukturę własnościową największych firm rolnych działających na Ukrainie, wymieniając m.in. Astarta-Kyiv, MHP czy Agroprosperis, podkreślając udział zagranicznego kapitału w tych podmiotach.

W jego ocenie działania Brukseli mogą doprowadzić do osłabienia konkurencyjności polskiego sektora rolnego. „Jeśli Bruksela się ugnie, nasze mleczarstwo zostanie zalane tanią produkcją finansowaną… za nasze własne pieniądze!” – stwierdził.

Kresy.pl
Tagi: , , , , , ,
forma płatności