W czwartek w Ostrawie związkowcy z branży hutniczej demonstrowali przeciw rozszerzeniu unijnego systemu handlu emisjami ETS2, a protest wsparli przedstawiciele czeskiego rządu, również odrzucający tę politykę Unii Europejskiej. Na miejscu byli też wysłannicy ze Słowacji, Węgier i Polski.

W Ostrawie demonstracja odbyła się jako element dnia protestu zainicjowanego przez europejską centralę związkową IndustriAll Europe. Związkowcy domagali się rewizji limitów emisji i uprawnień do emisji, utrzymania miejsc pracy, ograniczenia taniego importu oraz wsparcia konkurencyjności przemysłu.

Podczas zgromadzenia widoczne były transparenty z hasłami „Europa tak, dyktat Brukseli nie” oraz „Zabijając przemysł, nie uratujemy klimatu”. Pojawiły się również napisy po polsku, w tym „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” i „Inwestycje to przyszłość hutnictwa”.

W Ostrawie premier Czech Andrej Babiš stwierdził, że zagrożone są nie tylko huty, ale cały przemysł. „Oczywiście przemysł zbrojeniowy prosperuje, ale uważam, że przyszłość Europy nie powinna opierać się na wojnach i produkcji czołgów i rakiet, ale przede wszystkim na przemyśle, który zapewni ludziom długoterminowe zatrudnienie, a w tej sprawie jest duże zagrożenie” — powiedział Babiš.

Przewodniczący hutniczej „Solidarności” Andrzej Karol wskazał, że polscy związkowcy akcentowali m.in. problem zakazu eksportu z na Ukrainie stosunkowo taniego złomu oraz brak zgody Indii na mechanizm chroniący europejskich producentów przed konkurencją firm z państw trzecich, które nie ponoszą kosztów zakupu uprawnień do emisji gazów cieplarnianych. Zwrócił też uwagę na trwające ustalanie nowego narzędzia ochrony rynku stalowego w Europie, w tym propozycję podniesienia ceł na stal z 25 do 50 proc., gdy import surowca przekroczy 18,3 mln ton rocznie.

„Tu są nasze ogromne obawy, że zaczynają się działania spłycenia tych obostrzeń. Są kraje, które by chciały być z tego zwolnione, jak m.in. Ukraina, albo uważają, że należałoby np. pomniejszyć to cło” — powiedział przewodniczący hutniczej „Solidarności”. Dodał, że polski sektor stalowy ponosi jedne z najwyższych w Europie koszty energii.

Przedstawiciele zarządów zakładów metalurgicznych mówili, że koszty energii stanowią około 60 proc. ceny końcowej. Wskazywali również na wzrost kosztów uprawnień do emisji dwutlenku węgla, które planowano na niższym poziomie niż obecny.

„My i ja osobiście zrobimy wszystko, aby to powstrzymać, ponieważ Zielony Ład dotyczył czegoś innego. Oszukali nas, nie oszacowali ETS1 i nie pozwolimy na wprowadzenie ETS2” — powiedział premier Czech Andrej Babiš.

System handlu uprawnieniami do emisji ETS1 wprowadzono w Unii Europejskiej w 2005 r., a rozwiązanie objęło głównie energetykę, energochłonny przemysł i transport lotniczy. ETS2 przewiduje rozszerzenie systemu na kolejne sektory, w szczególności transport drogowy i ogrzewanie budynków, co ma przełożyć się na wyższe ceny paliw i energii ponoszone także przez gospodarstwa domowe i małe firmy. W Unii Europejskiej ustalono odłożenie wprowadzenia ETS2 o rok, do 2028 r.

Bernd Weber, szef think tanku Epico Klima-Innovation z siedzibą w Brukseli i Berlinie, wskazał, że w Polsce skutki wprowadzenia ETS2 będą szczególnie dotkliwe. Rachunki za ogrzewanie mogą wzrosnąć nawet o 150 proc. Ekspert zaznaczył, że w Niemczech cena za CO₂ jest już wliczana w rachunki za ogrzewanie i transport, co złagodzi efekt wejścia ETS 2. Obecnie stawka wynosi tam 55 euro za tonę CO₂, a po rozszerzeniu systemu ma kształtować się w przedziale 50–75 euro. „Rachunek za zatankowanie samochodu lub za zużycie gazu nie będzie szokiem” — dodał Weber. Zwrócił jednocześnie uwagę, że liczba pozwoleń na emisję będzie maleć, przez co na początku przyszłej dekady cena może dojść do 100 euro za tonę CO₂.

Jak w październiku 2025 roku wskazywała minister klimatu Paulina Hennig-Kloska, w najgorszym scenariuszu koszt węgla może wzrosnąć aż o 450 zł za tonę, a ceny benzyny i diesla mogą podskoczyć o 40–50 groszy na litrze.

Warto dodać, że od 2028 r. wejdzie w życie zakaz instalacji pieców na gaz i węgiel dla budynków należących do państwa lub samorządów. Od 2030 r. zostanie wprowadzony zakaz montowania kotłów gazowych w nowych budynkach. Do 2040 roku te zmiany obejmą również budynki istniejące. Te zmiany będą niekorzystne dla wielu Polaków, którzy w ostatnim czasie skorzystali z programu „Czyste Powietrze” i wymienili swoje stare piece na instalacje gazowe. W całej Polsce z ogrzewania gazowego korzysta 2 mln gospodarstw domowych.

Kolejną kwestią jest wymóg termomodernizacji budynków. W Polsce ponad 4 mln budynków wymaga docieplenia ścian, wymiany okien, instalacji nowych systemów grzewczych czy wykonanie audytów energetycznych.

Kresy.pl/ceskenoviny.cz

Tagi: , , , , , , , ,
forma płatności