Obie zwaśnione strony oskarżyły się we wtorek o ataki na miejsca zamieszkania cywilów. Na granicy Kambodży i Tajlandii pojawiając się nowe pola bitew.
W poniedziałek w wyniku tajskiego ostrzału w Preah Vihear i Oddar Meanchey zginęło czterech cywilów z Kambodży, powiedział agencji AFP minister informacji Phnom Penh, Neth Pheaktra, jak przytoczył portal BBC. Szara eminencje kambodżańskiej polityki, były przywódca kraju Hun Sen oskarżył Tajlandię o ropoczęcie konfliktu, pod tym jak Bangkok stwierdził w poniedziałek, że to żołnierze Kambodży pierwsi przekroczyli granicę.
Siły Powietrzne Tajlandii kontynuowały we wtorek naloty na terytorium sąsiada. W nocy z poniedziałku na wtorek walki rozszerzyły się na prowincje Surin, Buri Ram, Sa Kaeo i Trat w Tajlandii oraz kambodżańskie prowincje Banteay Meanchey i Pursat, podał portal BBC.
Rzecznik Ministerstwa Obrony Tajlandii twierdził, że działania militarne kraju są zgodne z międzynarodowym prawem humanitarnym, a ochrona ludności cywilnej jest priorytetem. „To stoi w jaskrawym kontraście z bronią używaną przez siły kambodżańskie, która spowodowała straty w ludziach i mieniu cywilnym” – powiedział admirał Surasan Kongsiri. Armia Tajlandii okresliła straty kombatanckie z poniedziałku na trzech zabitych żołnierzy.
Jednak władze Kambodży donoszą o stratach wśród ludności. Twierdzą, że na skutek działań zbrojnych siedmiu cywilów na jej terytorium zostało zabitych, a 20 odniosło obrażenia.
Z rejonów przyfrontowych ucieka ludność cywilna. Władze Tajlandii ustanowiły już 492 punkty kwaterunku mogące pomieścić, według ich informacji, 125,8 tys. ludzi.
Prezydent USA Donald Trump wezwał Tajlandię i Kambodżę do „pełnego przestrzegania” zawieszenia broni zawartego w lipcu. „Prezydent Trump jest zdecydowany na dalsze zaprzestanie przemocy i oczekuje, że rządy Kambodży i Tajlandii w pełni wywiążą się ze swoich zobowiązań dotyczących zakończenia tego konfliktu” – powiedział agencji Reutera amerykański urzędnik, który zastrzegł sobie anonimowość.
Nie zanosi się jednak na szybkie zakończenie walk. Zawieszenie broni między Tajlandią a Kambodżą „nie działa”, powiedział BBC minister spraw zagranicznych Tajlandii Sihasak Phuangketkeow, oskarżając jednocześnie Kambodżę o złamanie porozumienia. Jeśli Stany Zjednoczone miałyby nadal się angażować, Tajlandia potrzebuje ich pomocy, aby dążyć do „prawdziwego pokoju, a nie tylko czegoś na kartce papieru”.
Walki jakie wybuchły w niedzielę, są najpoważniejszymi od lipca. W ich wyniku zginęło wóczas najmniej 35 osób, a 270 tys. miekszańców pogranicza w obu państwach uciekło ze swoich domów. Obie strony oświadczyły, że działają w ramach samoobrony. Powodem starć jest brak delimitacji granicy w trudnym, lesistym terenie. Oba państwa rozszczą sobie prawa to obszarów na granicy, takich jak świątyna Ta Moan Thom, gdzie zaczęły lipcowe starcia.
Wcześniej do granicznych starć doszło także w maju bieżącego roku. Lipcowe zakończyły się rozejmem mediowanym przez USA. W październiku Kambodża i Tajlandia podpisały umowę pokojową przy okazji szczytu Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), według planu Donalda Trumpa.
bbc.com/kresy.pl
































