20 września 1527 roku doszło do jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach dworu Jagiellonów. Podczas polowania w Niepołomicach, w którym uczestniczyła królowa Bona Sforza, dramatyczny splot okoliczności doprowadził do wypadku, który na zawsze odmienił jej życie i los dynastii.
Królowa, znana z żywiołowej natury i zamiłowania do polowań, nie potrafiła odmówić sobie udziału w łowach nawet wówczas, gdy jej stan zdrowia wymagał szczególnej ostrożności. Bona, od lat zafascynowana emocjami towarzyszącymi obławom, w piątym miesiącu ciąży zdecydowała się towarzyszyć mężowi w wyprawie do Niepołomic. Tam przygotowano widowiskowe polowanie na niedźwiedzia sprowadzonego aż z Litwy.
Według relacji współczesnych, zwierzę, oszołomione długą podróżą i nagłym światłem, początkowo było ociężałe i nieporadne. Wkrótce jednak, posmakowawszy krwi, rzuciło się z furią na otaczających je ludzi i psy. Obława zmieniła się w dramatyczną ucieczkę. Uzbrojeni w oszczepy chłopi nie sprostali sile bestii, a część z nich zginęła, próbując stawić jej czoło. Zwierzę, zamiast szukać ucieczki do lasu, skierowało się ku orszakowi królewskiemu. Dworzanie i damy dworu pogrążyli się w panice. Kolejni dostojnicy padali pod ciosami potężnych łap, aż wreszcie niedźwiedź znalazł się blisko królowej.
Bona, dosiadająca wierzchowca, próbowała ratować się ucieczką. Jednak spłoszony koń potknął się o kamień i runął, przygniatając ciężarem brzemienną monarchinię. Zwierzę zostało w końcu powstrzymane, lecz dla królowej było już za późno. Półprzytomna, krwawiąca, na leśnej polanie przedwcześnie urodziła syna. Dziecko, któremu nadano imię Olbracht, było zbyt słabe, by przeżyć – zmarło jeszcze tego samego dnia. Był to szósty potomek Bony i Zygmunta I Starego, drugi syn tej pary, a zarazem ostatnie legalne dziecko w dynastii Jagiellonów.
Czytaj też: Triumf był wynikiem doskonałej strategii, ale Jagiełło mógł zginąć. Dziś rocznica bitwy pod Grunwaldem
Tragiczne narodziny i śmierć królewicza odcisnęły piętno zarówno na psychice, jak i zdrowiu królowej. Bona nigdy nie odzyskała pełnej sprawności i już nigdy nie została matką. Strata syna uświadomiła jej, że los dynastii zależy wyłącznie od jedynego ocalałego dziedzica – Zygmunta Augusta. To poczucie odpowiedzialności pogłębiało jej samotność, zwłaszcza że król Zygmunt, starzejący się i coraz mniej wrażliwy na sprawy rodzinne, nie podzielał jej trosk.
Czytaj też: Chrobry chronił bobry, Zygmunt III walczył o tura. Polscy królowie byli pionierami ochrony przyrody
Olbracht, spoczywający początkowo w kaplicy w Niepołomicach, został później – na prośbę matki – przeniesiony do krypty wawelskiej. Choć żył zaledwie kilka godzin, jego narodziny i śmierć symbolicznie zamknęły możliwość przedłużenia dynastii Jagiellonów. Polowanie w Niepołomicach okazało się więc nie tylko dramatem osobistym królowej, ale także momentem zwrotnym w historii Polski, której przyszłość spoczęła na barkach jedynego następcy tronu.
Kresy.pl
Czytaj też: Pod Mohaczem Jagiellonowie stracili szanse na stworzenie imperium








