Jaruzelski miał zgodzić się na zestrzelenie polskiego pilota. 16 lipca 1975 roku zginął Dionizy Bielański

16 lipca 1975 roku podczas próby ucieczki z PRL do Austrii zginął Dionizy Bielański, doświadczony pilot i były instruktor Aeroklubu Opolskiego.

Lecący rolniczym samolotem An-2 Polak został zestrzelony przez czechosłowackie lotnictwo wojskowe. Znajdował się wówczas zaledwie osiem kilometrów od granicy austriackiej.

Bielański urodził się 1 kwietnia 1939 roku we wsi Staweczki na Wołyniu. Kształcił się w wojskowej szkole lotniczej w Dęblinie, a następnie pracował jako instruktor szybowcowy i samolotowy. Był związany między innymi z Aeroklubem Jeleniogórskim oraz Aeroklubem Opolskim, gdzie szkolił młodych pilotów i kierował sekcją samolotową.

Jego niechętny stosunek do ustroju komunistycznego zwrócił uwagę Służby Bezpieczeństwa. W marcu 1971 roku założono dotyczącą go teczkę o kryptonimie „Ikar”. Początkowo funkcjonariusze zamierzali pozyskać pilota jako tajnego współpracownika w środowisku lotniczym. Zrezygnowali jednak z tych planów ze względu na jego nieprzychylny stosunek do władz PRL, a następnie objęli go obserwacją.

Bielańskiemu wielokrotnie odmawiano zgody na wykonywanie dobrze płatnych prac lotniczych za granicą. Władze uznawały go za osobę „negatywnie ustosunkowaną do PRL”. Po konflikcie w Aeroklubie Opolskim stracił zatrudnienie. W 1975 roku pracował w Zakładzie Usług Agrolotniczych we Wrocławiu i wykonywał opryski pól w okolicach Niepołomic.

16 lipca wystartował bez zgłoszenia z lądowiska w Gawłówku niedaleko Bochni. Zatankował dodatkowe 600 litrów paliwa. Zabrał ze sobą mapę z wyznaczoną trasą, wykaz częstotliwości czechosłowackich radiolatarni, ubrania, żywność, przybory osobiste, dokumenty lotnicze oraz rodzinną fotografię. Jego celem była Austria.

Pilot leciał na wysokości kilkudziesięciu metrów, próbując uniknąć wykrycia przez radary. Po przekroczeniu granicy polsko-czechosłowackiej skierował się w stronę Żyliny, a następnie leciał doliną Wagu na zachód.

Czechosłowackie wojsko wysłało za nim śmigłowiec Mi-4. Do przechwycenia An-2 poderwano również dwa myśliwce MiG-21 oraz dwa samoloty szkolno-bojowe Aero L-29 Delfín. Piloci dawali Bielańskiemu sygnały nakazujące zmianę kursu i lądowanie. Polak nie podporządkował się wezwaniom, obniżył wysokość do kilkunastu lub kilkudziesięciu metrów i kontynuował lot w kierunku granicy austriackiej.

W czasie pościgu czechosłowackie dowództwo nawiązało kontakt ze stroną polską, pytając o sposób postępowania wobec niezgłoszonego samolotu. Początkowo polski oficer zezwolił jedynie na oddanie strzałów ostrzegawczych. Kiedy okazało się, że An-2 w ciągu kilku minut może przekroczyć granicę Austrii, skontaktowano się z ministrem obrony narodowej Wojciechem Jaruzelskim.

O godz. 15:52 strona czechosłowacka otrzymała żądanie polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej, aby zestrzelić maszynę. Rozkaz operacyjny wydał telefonicznie dowódca 7. Armii Obrony Powietrznej Państwa gen. Josef Marušák. Przekazano go następnie pilotowi jednego z samolotów L-29, kpt. Vlastimilowi Navrátilowi.

Navrátil wiedział, że obowiązujące przepisy nie pozwalały mu strzelać do samolotu należącego do zaprzyjaźnionego państwa socjalistycznego, dlatego kilkakrotnie upewniał się, czy właściwie zrozumiał rozkaz.

Około godz. 15:56 pilot L-29 otworzył ogień z odległości około 300 metrów. An-2 został trafiony i runął na pole pomiędzy miejscowościami Kúty i Čáry na terenie dzisiejszej Słowacji, około ośmiu kilometrów od granicy Austrii. Dionizy Bielański zginął na miejscu.

Władze PRL i Czechosłowacji próbowały ukryć rzeczywisty przebieg wydarzeń, przedstawiając śmierć Bielańskiego jako skutek katastrofy lotniczej. W czechosłowackich dokumentach używano określeń „awaria”, „katastrofa” i „wypadek”, chociaż oględziny wraku wykazały ślady trafienia pociskami. Ustalenia komisji badającej zdarzenie zostały zmienione po uzgodnieniach z przedstawicielami strony polskiej.

Ciało pilota przekazano rodzinie w zalutowanej trumnie. Bielański został pochowany na cmentarzu w Opolu-Półwsi. Jego bliskich objęto inwigilacją, założono podsłuch telefoniczny, a prowadzone przez Służbę Bezpieczeństwa dochodzenie w sprawie ucieczki otrzymało kryptonim „Antek”.

Po upadku komunizmu odnaleziono dokumenty potwierdzające, że samolot został zestrzelony na żądanie polskich władz. Według Instytutu Pamięci Narodowej zgromadzony materiał dowodowy wskazywał, że decyzję podjął Wojciech Jaruzelski. Prowadzone przeciwko niemu postępowanie umorzono po jego śmierci.

Czytaj też: Kamień w głowę generała. Desperacki krzyk zapomnianego człowieka [+WIDEO]

Kresy.pl / ÚSTR / IPN

Tagi: , , , , ,
forma płatności