Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew stwierdził, że wprowadzenie strefy zakazu lotów nad Ukrainą doprowadziłoby do bezpośredniego konfliktu między Moskwą a NATO.
W poniedziałek wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew wydał oświadczenie, w którym ostrzegł przed konsekwencjami ustanowienia strefy zakazu lotów nad Ukrainą. Były prezydent i premier Federacji Rosyjskiej odniósł się do tej kwestii na swoim kanale w serwisie Telegram.
Miedwiediew napisał, że z rozbawieniem przyjął informację o nowej inicjatywie NATO pod nazwą Eastern Sentry, której celem ma być ochrona wschodniej flanki Sojuszu po ostatnich incydentach z wtargnięciami rosyjskich dronów na terytorium Polski.
– „Ale poważnie, realizacja prowokacyjnego pomysłu (…) stworzenia ‘strefy zakazu lotów nad Ukrainą’ i możliwości zestrzeliwania naszych bezzałogowych statków powietrznych przez kraje NATO będzie oznaczać tylko jedno – wojnę między NATO a Rosją” – stwierdził Miedwiediew.
Polityk skomentował również rozważany na Zachodzie plan dotyczący wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów do wsparcia militarnego Ukrainy. Zaznaczył, że Moskwa zamierza dochodzić swoich praw wobec państw Unii Europejskiej w przypadku próby przejęcia tych środków. – „Będziemy ścigać państwa UE ‘do końca czasów’, jeśli spróbują zająć te aktywa” – podkreślił.
Miedwiediew dodał, że Rosja będzie to czynić „wszelkimi możliwymi sposobami” zarówno „we wszystkich możliwych sądach międzynarodowych i krajowych”. W swoim oświadczeniu zasugerował także, że w niektórych sytuacjach Moskwa może podejmować działania „poza sądami”, nie precyzując jednak, co miałoby to dokładnie oznaczać.
Według francuskiego dziennika Le Monde, europejscy urzędnicy opowiadają się za wdrożeniem planu „Sky Shield”, który przewiduje zestrzeliwanie rosyjskich pocisków i bezzałogowców jeszcze nad terytorium Ukrainy. Ma to stanowić odpowiedź na rosnące zagrożenie, jakie stwarzają ataki rakietowe Moskwy, a także na ostatni incydent, kiedy rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną.
Gazeta podkreśla, że dotychczasowa strategia, zakładająca obronę wyłącznie nad własnym terytorium, staje się niewystarczająca. „Czekanie, aż rosyjskie rakiety przekroczą granice Europy, oddaje inicjatywę Moskwie” – zauważa Le Monde. W opinii autorów raportu konieczne jest podniesienie poziomu ochrony i działanie już nad Ukrainą, co jednocześnie osłoniłoby jej ludność cywilną.
Inicjatywa Sky Shield została opracowana przez ukraińską organizację obywatelską Price of Freedom i zdobyła poparcie kilkuset europejskich oraz amerykańskich liderów politycznych i wojskowych. Projekt zakłada stworzenie zintegrowanej strefy obrony powietrznej, którą kierowałaby koalicja chętnych państw NATO, ale niezależna od oficjalnych struktur Sojuszu.
Zgodnie z założeniami, w misji miałoby uczestniczyć około 120 samolotów bojowych należących do krajów europejskich. Operacje te byłyby prowadzone we współpracy z ukraińskimi siłami powietrznymi i skoncentrowane na zachodniej oraz centralnej części kraju. „Celem programu SkyShield jest ochrona infrastruktury krytycznej, w tym działających ukraińskich elektrowni jądrowych, dużych miast, takich jak Kijów, Lwów i Odessa, oraz ważnych korytarzy gospodarczych. Plan nie obejmuje działań we wschodniej części Ukrainy” – podają źródła.
Le Monde wskazuje, że działania tego typu nie stanowiłyby aktu agresji wobec Rosji. Autorzy powołują się na międzynarodowe konwencje dotyczące pomocy humanitarnej, ochrony obiektów nuklearnych i bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego.
Kresy.pl/Anadolu






























