Dzień 6 czerwca 1990 roku przeszedł do historii jako symboliczny i faktyczny koniec cenzury w Polsce. Właśnie wtedy formalnie zlikwidowano Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk – instytucję, która przez dziesięciolecia odpowiadała za prewencyjne tłumienie wolności słowa w służbie reżimu komunistycznego.
Cenzura w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej była narzędziem politycznym. Jej zadaniem było nie tylko eliminowanie treści niewygodnych dla władzy, lecz także aktywne kształtowanie przekazu zgodnie z linią partyjną. Od powojennego początku aż do końca lat 80. kontrolowano niemal wszystko: prasę, książki, filmy, programy radiowe i telewizyjne, a nawet treści afiszów i wystąpień publicznych.
Instytucjonalna kontrola nad słowem pisanym została w pełni podporządkowana państwowej bezpiece już w styczniu 1945 roku, a apogeum działalności cenzorskiej miało miejsce w latach 50. Wówczas cenzura nie tylko usuwała fragmenty tekstów, ale również aktywnie „kształtowała” przekaz, sugerując zmiany autorom i redaktorom. Efektem tej praktyki była wszechobecna autocenzura, o której pisał Stefan Kisielewski, zauważając, że jej skutkiem jest pisanie „tak, jakby się naprawdę tak myślało”.
Cenzorom chodziło, zauważał również Kisielewski, o „przyzwyczajenie piszących, aby myśleli i formułowali swe myśli w pewien określony sposób, bo pisanie w inny sposób będzie likwidowane lub przez odpowiednie skreślenia zmieniane”.
Czytaj też: Wielkie dni Polski zaczynają się dziś: I pielgrzymka Jana Pawła II do kraju
Choć na przestrzeni dekad dochodziło do okresowych liberalizacji (np. po 1956 roku czy w czasie „Solidarności”), dopiero polityczne zmiany zapoczątkowane w 1989 roku otworzyły drogę do rzeczywistego zniesienia cenzury. Ustawa z 11 kwietnia 1990 roku, a następnie jej wejście w życie 6 czerwca, zamknęły 45-letni okres systemowej kontroli nad informacją.
Cenzura przetrwała dłużej niż wiele innych instytucji-symboli reżimu PRL, takich jak Milicja Obywatelska czy Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Po 4 czerwca 1989 roku jej interwencje stawały się coraz rzadsze — ograniczały się głównie do spraw związanych z wojskowością lub zbyt ostrą krytyką wciąż sojuszniczego ZSRR. W momencie swojej likwidacji w czerwcu 1990 roku Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk zatrudniał łącznie 465 pracowników w centrali warszawskiej oraz oddziałach terenowych.
Kresy.pl / PAP
Czytaj też: To nie były wybory, tylko referendum



















