Ukraina odmówiła zakupu elektryczności z białoruskiej elektrowni jądrowej w Ostrowcu – poinformowała premier Litwy, Ingrida Šimonytė.

W czwartek podczas konferencji prasowej premier Litwy, Ingrida Šimonytė poruszyła kwestię dotyczącą elektrowni jądrowej w Ostrowcu na Białorusi, około 50 km od Wilna. Litewskie władze konsekwentnie oponują przeciwko temu projektowi, uznając go za niebezpieczny. Nie zamierzają też importować produkowanej tam energii elektrycznej. Według Šimonytė, analogiczne podejście przyjął też ukraiński rząd.

„Uważamy, że powinniśmy podziękować premierowi [Ukrainy, Denysowi Szmyhalowi – red.] za poparcie, gdyż Ukraina odmówiła kupowania elektryczności z białoruskiej elektrowni jądrowej” – powiedziała litewska premier.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zdaniem Šimonytė, Europa liczy na to, że Ukraina „porzuci niebezpiecznych dostawców” energii i przestawi się na europejski trend zielonej energii.

Do sprawy odniosło się już białoruskie ministerstwo energii, twierdząc, że odmowa Ukrainy ws. importu energii elektrycznej z Białorusi nie wpłynie na pracę systemu krajowego systemu energetycznego. Zaznaczono, że zarówno w tym roku, jak i w poprzednim, ilość energii elektrycznej dostarczanej na Ukrainę była niewielka.

„Jednak w okresie jesienno-zimowym białoruska energia elektryczna, która była dostarczana na prośbę strony ukraińskiej, została wykorzystana dla zabezpieczenia stałości pracy systemu energetycznego Ukrainy w trudnych okresach niekorzystnych warunków pogodowych” – podkreśliła strona białoruska. „Decyzja o ograniczeniu importu białoruskiej energii elektrycznej stwarza pewne zagrożenie przede wszystkim dla ukraińskich odbiorców. Ale, jak widać, w tym przypadku polityka jest silniejsza od argumentów ekonomicznych”.

Jak pisaliśmy na początku lutego br. litewski minister energetyki Dainius Kreivys podczas zamkniętego posiedzenia komitetu parlamentarnego oświadczył, że połowa energii elektrycznej, którą ostatnio dostarczono na Litwę z krajów trzecich, została wyprodukowana w Elektrowni Jądrowej w Ostrowcu na Białorusi. Litewski minister wyjaśnił, że elektryczność z tej białoruskiej elektrowni „nie płynie fizycznie na Łotwę, ale płynie na Litwę” przez litewską granicę, ponieważ Litwa ma ogromny deficyt energii elektrycznej, zużywa ją i płaci za nią. W związku z tym prezydent RL Gitanas Nausėda rozważał zwołanie Rady Obrony Państwa.

Handel z Białorusią na odcinku litewsko-białoruskim został zawieszony w listopadzie 2020 roku, zaraz po uruchomieniu elektrowni w Ostrowcu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Dodajmy, że Litwa ma nowy plan blokowania energii elektrycznej wytworzonej w elektrowni jądrowej na Białorusi. Litwa przyjęła co prawda wcześniej tzw. ustawę antywyspową, mającą zablokować import energii z tej elektrowni na Litwę, jednak zdaniem nowego kierownictwa resortu energetyki regulacje te nie działają prawidłowo. Powodem są działania Łotwy, która sprowadza energię z Białorusi. Jest ona następnie sprzedawana na giełdzie w Rydze.

Przypomnimy, że decyzję o budowie pierwszej białoruskiej elektrowni atomowej tuż przy granicy Litwy, Mińsk podjął jeszcze w 2008 r. Docelowo ma składać się z dwóch bloków energetycznych, produkcji rosyjskiej. Okres eksploatacji elektrowni przewidziano na 60 lat. Paliwem ma być nisko wzbogacony uran, a systemy chłodzenia będą zaopatrywane przez rzekę Wilię. Władze Litwy oprotestowały inwestycję uważając ją za zagrożenie dla bezpieczeństwa i zdrowia swoich obywateli. Litwini wywierają naciski na inne państwa Unii Europejskiej, by nie kupowały energii elektrycznej wytworzonej przez Białorusinów. Jednak Białorusini konsekwentnie prowadzą inwestycję. 11 października 2020 r. pierwszy blok białoruskiej elektrowni został uruchomiony na minimalnym poziomie mocy kontrolowanej.

Zobacz także: Białoruś rozpoczęła rozruch elektrowni atomowej w Ostrowcu. Litwa protestuje

W połowie stycznia pierwszy blok energetyczny elektrowni w białoruskim Ostrowcu uległ odłączeniu od sieci na skutek działania systemów bezpieczeństwa. Po niespełna tygodniu blok został ponownie podłączony do sieci energetycznej. To nie pierwsze wyłączenie ostrowieckiej elektrowni z sieci. W dniach 9-19 listopada ub. roku w związku z awarią jednego z systemów wspomagających reaktor również odcięto od sieci. Po ponownym podłączeniu elektrowni do sieci działał on w pierwszym okresie na poziomie 40 proc. nominalnej mocy. Ponowne wyłączenie miało miejsce 2 grudnia.

112.international / Telegram / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz