W piątek na Atlantyku tankowiec przewożący ładunek rosyjskiego oleju napędowego zmienił port docelowy i zamiast na Kubę skierował się w stronę Trynidadu i Tobago, co było bezpośrednim skutkiem decyzji Stanów Zjednoczonych o ograniczeniu możliwości odbioru rosyjskiego paliwa przezwładze wyspy.

Statek pod banderą Hongkongu, Sea Horse, załadował paliwo na początku roku podczas operacji przeładunku między jednostkami na Morzu Śródziemnym, a następnie skierował się w stronę Karaibów. Od końca lutego jednostka nie kontynuowała rejsu przez Atlantyk, a ostatecznie obrała kurs na południe, rezygnując z dostawy na Kubę.

Zobacz: Trump: „Mogę zrobić z Kubą, co chcę”

Z danych systemów śledzenia statków wynika, że tankowiec ma dotrzeć do Trynidadu w poniedziałek, co oznacza brak natychmiastowej dostawy paliwa dla Kuby. W alternatywnym scenariuszu jako port docelowy wskazywano także Puerto Cabello w Wenezueli.

Zaostrzenie zasad przez USA

Decyzja o zmianie kursu nastąpiła po tym, jak Departament Skarbu USA doprecyzował warunki zwolnienia dotyczącego sprzedaży rosyjskiej ropy i produktów naftowych już załadowanych na tankowce. Nowe regulacje jednoznacznie wykluczają możliwość realizacji takich transakcji w odniesieniu do Kuby, Korei Północnej oraz Krymu.

Działania administracji amerykańskiej wpisują się w szerszą strategię utrzymania presji gospodarczej na reżimy powiązane z Rosją, przy jednoczesnym dążeniu do stabilizacji cen ropy i gazu w warunkach konfliktu na Bliskim Wschodzie. W praktyce oznacza to, że dostawy rosyjskiego paliwa mogą trafiać jedynie do wybranych odbiorców, z pominięciem państw objętych restrykcjami.

Kryzys energetyczny na Kubie

W efekcie Kuba znalazła się w szczególnie trudnej sytuacji energetycznej. Kraj jest uzależniony od importu oleju opałowego i napędowego, które są niezbędne do produkcji energii elektrycznej. Niedobory paliwa doprowadziły już do poważnych przerw w dostawach prądu.

Na początku tygodnia kubańska sieć energetyczna została ponownie uruchomiona po ogólnokrajowej awarii trwającej ponad 29 godzin. Mimo przywrócenia działania największej elektrowni cieplnej ryzyko kolejnych blackoutów pozostaje wysokie, zwłaszcza w obliczu ograniczenia dostaw paliwa.

Dane wskazują, że od początku roku do portów na Kubie zawinęły jedynie dwa tankowce z importowaną ropą, co potwierdza skalę problemu. W warunkach niedoborów sprzedaż benzyny jest ściśle reglamentowana, a na czarnym rynku jej cena sięga 8 dol. za litr, czyli sześciokrotnie więcej niż cena oficjalna.

Jednocześnie na Kubę zmierzają dwa inne tankowce. Jeden statek pod banderą Hongkongu, który prawdopodobnie przewozi około 27 tys. ton rosyjskiego gazu, ma dobić do kubańskiego portu w 23 marca, a tankowiec pod banderą rosyjską, przewożący około 100 tys. ton ropy naftowej, ma zacumować 4 kwietnia.

Rosja prowadzi rozmowy z władzami Kuby na temat możliwych form wsparcia energetycznego, jednak szczegóły tych ustaleń nie zostały ujawnione. Sytuacja pokazuje ograniczone możliwości logistyczne i finansowe Moskwy w zakresie utrzymania stabilnych dostaw dla swoich partnerów.

W regionie pojawiają się również alternatywne rozwiązania infrastrukturalne. Premier Trynidadu Kamla Persad-Bissessar poinformowała parlament, że istnieje zainteresowanie wykorzystaniem nieczynnej rafinerii i zbiorników magazynowych w tym kraju, także ze strony Stanów Zjednoczonych, do przechowywania ropy naftowej.

Kresy.pl/Bloomberg

Tagi: , , ,
forma płatności