Podczas wizyty w Kijowie Sigmar Gabriel powiedział, że Niemcy wątpią w to, czy dostarczanie Ukrainie broni śmiercionośnej uspokoi sytuację w Donbasie. Szef MSZ Ukrainy wypomniał mu interesy niemieckich firm z Rosjanami.

W środę niemiecki minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel rozpoczął swoją wizytę na Ukrainie. Odwiedził Kijów, gdzie spotkał się ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, Pawło Klimkinem.

Podczas wspólnej konferencji prasowej, Gabriel zaznaczył, że Niemcy są sceptycznie nastawione do kwestii dostarczania Ukrainie uzbrojenia. Uważa, że raczej nie pomoże to w rozwiązaniu konfliktu w Donbasie.

Przeczytaj: Washington Post: Trump zdecydował o sprzedaży Ukrainie broni śmiercionośnej. „USA przekroczyły Rubikon”

Czytaj także: USA dostarczą Ukrainie „wzmocnione środki defensywne”. Nieoficjalnie chodzi o pociski Javelin

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Jeśli jest coś, czego [Donbas] jest pełen, to jest to broń – powiedział szef MSZ Niemiec. – My w Niemczech jesteśmy raczej sceptycznie nastawieni do idei, że dostarczanie broni może pomóc rozwiązać konflikt.

– Ale jeszcze raz – jesteśmy dość daleko, dzieli nas dystans od tego konfliktu i pozostajemy w pewnym bezpieczeństwie jako państwo, więc, oczywiście, Ukraina z innej perspektywy widzie rzeczy inaczej – dodał Gabriel.

Czytaj również: Kreml: sprzedaż śmiercionośnej broni przez USA i Kanadę na Ukrainę to otwarcie puszki Pandory

Z kolei Klimkin podczas wspólnego wystąpienia przypomniał Gabrielowi o niemieckich interesach na Krymie. Zaznaczył, że niemieckie firmy współpracują tam z Rosjanami, mimo sankcji nałożonych przez UE. Ponadto, szef ukraińskiej dyplomacji zagroził też konsekwencjami niemieckim firmom, które uważają Krym za terytorium rosyjskie.

– Wiecie, że zrobiliśmy bardzo dużo, by upewnić się, że rosyjskie oszustwa, jak w przypadku dostaw turbin Siemensa na terytorium okupowanego Krymu, już więcej się nie zdarzą – powiedział Klimkin. – Uważam, że była to smutna lekcja dla wszystkiego co niemieckie, nie tylko dla niemieckich przedsiębiorstw – dodał.

Szef MSZ Ukrainy przypomniał, że takie niemieckie firmy jak Volkswagen czy Adidas pozwalają swoim klientom detalicznym na przyporządkowywanie Krymu do rosyjskiego terytorium. Zapowiedział, że Ukraina wyciągnie wobec nich konsekwencje:

– Dobierzemy się do nich, nie tylko metodami politycznymi, ale również prawnymi.

Klimkin powiedział też, że przedstawił Gabrielowi obecną sytuację w Donbasie. Jego zdaniem, mimo oficjalnego zawieszenia broni, jest ona coraz bardziej napięta, a separatyści często stosują broń, która na mocy porozumień mińskich jest zakazana i miała zostać wycofana.

Podczas swojej wizyty na Ukrainie, szef niemieckiej dyplomacji ma m.in. odwiedzić obszary w rejonie linii frontu na wschodzie Ukrainy. Jak podaje serwis Deutsche Welle, Gabriel ma również rozmawiać na temat roli Berlina w „przeciwstawianiu się rosyjskiej agresji”.

Turbiny Siemensa na Krymie

Przypomnijmy, że w lipcu br. potwierdziły się informacje o tym, że turbiny Siemensa trafiły na Krym. Według OAO Technopromeksport w 2016 roku w związku z „bankructwem” zwróciła się ona do Siemensa z propozycją odkupienia turbin, lecz niemiecka firma nie była tym zainteresowana. W związku z tym turbiny zostały sprzedane innemu nabywcy – okazało się, że była nią także należąca do Rostechu firma OOO Technopromeksport – po czym „przeszły modernizację” i a ich parametry zostały „dostosowane pod projekt”, czyli pod budowę elektrowni na Krymie. Niemniej rosyjska firma twierdziła, że przy tym „wykorzystano rosyjskie know-how, zakupiono dodatkowe wyposażenie. Firma poniosła koszty związane z transportem, instalacją i certyfikacją.”

Siemens żądał unieważnienia sprzedaży turbin do Rosji, ale moskiewski sąd oddalił jego powództwo. Siemens argumentował, że przeznaczeniem turbin była budowana elektrownia w Tamanie w Kraju Krasnodarskim, a nie Krym. Niemiecki producent twierdził, że został oszukany przy zawarciu umowy i że gdyby wiedział, że turbiny trafią na Krym, do transakcji nigdy by nie doszło.  Obie pozwane spółki twierdziły w sądzie, że żaden punkt umowy nie został naruszony, a punkt kontraktu mówiący o nienaruszaniu sankcji „jest nieważny, ponieważ nie odpowiada rosyjskiemu prawu”. 10 stycznia 2018 r. sąd ma rozpatrywać pozew spółki joint venture Siemensa w tej samej sprawie.

CZYTAJ TAKŻE: Media: Siemens rozważa wycofanie się ze spółek z Rosjanami. Kreml: nic o tym nie wiemy

W grudniu informowaliśmy, że mimo nałożonych na Rosję sankcji, niemiecki Siemens podpisał kontrakt na dostawę trzech turbin dla elektrowni, która powstanie w Kazaniu. Wartość  kontraktu to 380 mln euro.

Unian / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz