W piątek, mimo ogłoszonego wcześniej zawieszenia broni, siły tureckie prowadziły działania bojowe w rejonie miasta Ras al-Ajn w północnej Syrii. W wyniku nalotów i ostrzału zginęli m.in. cywile.

Pomimo zawartego porozumienia między USA i Turcją o zawieszeniu broni w północnej Syrii, w rejonie pogranicznego miasta Ras al-Ajn ponownie doszło do starć między. Reporterzy agencji Reuters słyszeli w piątek rano odgłosy karabinów maszynowych i widzieli dym unoszący się w rejonie miasta. Odgłosy walki miały być słyszane do późnego rana.

Inne źródła informowały o ostrzale artyleryjskim miasta i pozycji Syryjskich Sił Demokratycznych. Nad okolicą zauważono też samoloty zwiadowcze, podobnie jak na zachodzie, w rejonie Tall Abyad. Według Kurdów, ofiarami tureckiego ostrzału padli również cywile. Podano też, że wspierane przez Turcję bojówki zajęły kilka miejscowości na wschód od Ras al-Ajn. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że zginęło 5 osób. Samo miast najpewniej jest już otoczone przez siły tureckie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Organizacja Amnesty International oskarża Turcję i wspierane przez nią islamistyczne bojówki o zbrodnie wojenne. Chodzi m.in. o zbombardowanie gęsto zaludnionych miejsc, w tym piekarni i szkoły, a także zamordowanie przez protureckie bojówki znanej kurdyjskiej polityk, Hevrin Chalaf.

Pojawiły się też doniesienia o użyciu przez tureckie lotnictwo nieznanej substancji w rejonie Ras al-Ajn, która poparzyła co najmniej 6 osób, zarówno żołnierzy jak i dzieci. Brytyjski „The Times” podał, że był to tzw. biały fosfor. Również szef Pentagonu Mike Esper przyznał, że tureckie siły „wydawały się” popełniać zbrodnie wojenne. Powiedział zarazem, że siły USA nie będą brać udziału w tworzeniu „strefy bezpieczeństwa”.

Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone i Turcja uzgodniły pięciodniowe wstrzymanie ognia przez Turcję w północnej Syrii. Ogłoszenie „rozejmu” nastąpiło po spotkaniu Pence’a i sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. Pence powiedział też, że strona amerykańska kontaktowała się z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF), żeby zapewnić, że wycofają się oni na odległość 20 mil (32 km) od granicy z Turcją. Zgodnie z porozumieniem uzgodnionym przez USA i Turcję, turecka operacja wojskowa w północnej Syrii ma zostać spauzowana na 120 godzin. W tym czasie oddziały kurdyjskie mają wycofać się na odległość 32 km od granicy – tylko pod tym warunkiem Turcja zatrzyma operację. Tureckie media zdecydowanie podkreślają, że celem dla Turków jest oczyszczenie terenów na wschód od rzeki Eufrat z kurdyjskich oddziałów YPG, które uważają za terrorystów.

Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), których rdzeń stanowią Kurdowie ogłosiły, będą przestrzegać zawieszenia broni określonego w amerykańsko-tureckim porozumieniu. Jak pisaliśmy, ich dowódca twierdzi jednak, że ma ono obowiązywać tylko długości 100 km między Tall Abjad a Ras al-Ajn, na obszarze znacznie mniejszym, niż chce tego Turcja oraz, że SDF nie zgadzają się na zajęcie przez Turków północnej części Syrii i na planowane przesiedlenia ludności. Później jeden z amerykańskich oficjeli również przyznał, że SDF zgodziły się na respektowanie zawieszenia broni tylko na wspomnianym wyżej odcinku i na nic więcej.

W piątek prezydent Turcji powtórzył, że strefa bezpieczeństwa ma rozciągać się na długości 440 km, wzdłuż granicy turecko-syryjskiej. Oświadczył też, że Ankara próbuje przenieść tam milion uchodźców i zaznaczył, że jego armia nie opuści zajętych terenów. Jak twierdzi tureccy żołnierze są podstawą bezpieczeństwa na tych obszarach. Erdogan ostrzegł też, że jeśli warunki zawieszenia broni i amerykańskie obietnice dotyczące zawieszenia sankcji nie zostaną spełnione, to spauzowana operacja wojskowa zostanie wznowiona natychmiast po upłynięciu 120-godzinnego terminu, na znacznie intensywniejszą skalę. Dodał zarazem, że obecność sił syryjskich na obszarach opuszczonych przez Kurdów nie jest dla Turcji problemem.

Z Erdoganem rozmawiał w piątek przez telefon włoski premier, Giuseppe Conte, który potępił turecką operację i wezwał do wycofania sił przez Turcję. Jak podano, rozmowa obu polityków była „bardzo napięta”. Działania Turków skrytykował też prezydent Francji Emmanuel Macron, a także szef Rady Europejskiej, Donald Tusk.

W piątek wieczorem SDF wydały oświadczenie, w którym potwierdzają, że od czwartku wieczorem przestrzegają zawieszenia broni – ale na odcinku od Tall Abjad do Ras al-Ajn, czyli na obszarze walk. Oficjalnie oskarżono też Turków, że rano złamali zawieszenie broni oraz o „ludobójstwo”. SDF wzywa społeczność międzynarodową, w tym ONZ, Ligę Arabską i USA do natychmiastowego działania i przysłania obserwatorów, żeby utrzymać tymczasowe, a docelowo stałe zawieszenie broni.

Prezydent USA Donald Trump podczas wiecu w Dallas w Teksasie chwalił zawarte w Ankarze porozumienie, które jego zdaniem ocaliło miliony ludzkich istnień. Odnośnie konfliktu turecko-kurdyjskiego, powiedział:

– Czasami trzeba pozwolić im walczyć, jak dwóm dzieciakom. Dopiero potem ich rozdzielasz. Turcy i Kurdowie powalczyli sobie przez kilka dni i nagle zdali sobie sprawę, że jednak nie jest fajnie, jak naboje latają wszędzie wokół. I ich rozdzieliliśmy.

W zachodnim rejonie północnej Syrii, m.in. w Manbidż i Kobane, obok sił syryjskich obecni są też Rosjanie. Widziano tam także prowadzące patrole rosyjskie samoloty. Zdaniem części komentatorów, ostateczna decyzja ws. rozmiaru strefy bezpieczeństwa może zapaść w Moskwie, podczas spotkania Erdogana z Władimirem Putinem. 5-dniowy rozejm kończy się tuż przed tym spotkaniem.

W niedzielę przywódcy syryjskich Kurdów wywodzący się z Partii Zjednoczenia Demokratycznego (PYD) zawarli z władzami Syrii umowę. Pomogła ją wynegocjować rosyjska mediacja. Na mocy układu o jakim napisał między innymi brytyjski „The Guardian”, armia syryjska ma wkroczyć na terytorium kontrolowanego dotychczas przez PYD i podporządkowane jej Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) i zająć stanowiska nad granicą Syrii o czym już pisaliśmy na naszym portalu.

Według opublikowanej na oficjalnej stronie prezydenta Turcji treści amerykańsko-tureckiego porozumienia, obie strony potwierdzają swoje relacje jako członkowie NATO, a USA rozumieją obawy Turków odnośnie bezpieczeństwa wzdłuż południowej granicy. Turcja i Rosja zgodziły się, że działania antyterrorystyczne muszą mieć na celu wyłącznie samych terrorystów, ich stanowiska i sprzęt (nie wymieniając w tym punkcie żadnej organizacji z nazwy), a także potwierdzają zaangażowanie na rzecz jedności i integralności terytorialnej Syrii oraz walki z tzw. państwem islamskim. Stany Zjednoczone i Turcja wspólnie zobowiązały się do pokojowego rozwiązania kwestii przyszłości tzw. bezpiecznej strefy tworzonej przez Turcję w północnej Syrii, która ma być umacniania przez tureckie wojsko. Uzgodniono też, że w ramach tego ma zostać przejęta ciężka broń należąca do kurdyjskich Powszechnych/Ludowych Jednostek Obrony (YPG), a ich umocnienia mają zostać rozebrane.

Porozumienie zakłada też, że wraz z zawieszeniem operacji przez Turcję, Stany Zjednoczone nie będą nakładać na Ankarę kolejnych sankcji. Z kolei w przypadku zatrzymania operacji wojskowej, czego warunkiem jest pełne wycofanie się YPG z tzw. strefy bezpieczeństwa, nałożone na Turcję sankcje mają zostać zniesione. Strona turecka wyraźnie akcentuje, że porozumienie zawarto na jej warunkach, spełniając żądania Ankary. Cześć komentatorów zwraca uwagę, że porozumienie z Ankary faktycznie uznaje aneksję kolejnych obszarów Syrii przez Turcję, a Turcy dzięki niemu osiągną swoje cele bez konieczności dłuższych walk z Kurdami.

Reuters / twitter.com / wp.pl / syria.liveuamap.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz