Uczestnicy „Zjazdu Wolnej Rosji” zastanawiali się m.in. jak obalić Władimira Putina i spierali się, czy wzywać Rosjan do zbrojnego oporu przeciw władzy. W spotkaniu uczestniczyli też Adam Michnik i Leszek Balcerowicz.

W dniach 4-7 listopada w Pałacu Poniatowskich Polskiej Akademii Nauk w Jabłonnie odbył się tzw. Zjazd Wolnej Rosji. Było to spotkanie byłych rosyjskich deputowanych, sprawujący mandaty i urzędy głównie w ostatniej dekadzie XX wieku i w pierwszych latach XXI wieku. Obecni byli też przedstawiciele rosyjskiej opozycji. Głównym czynnikiem jednoczącym osoby, które przyjechały do Jabłonna, jest ich krytyczny stosunek do polityki Kremla i prezydenta Władimira Putina oraz sprzeciw wobec rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Łącznie na spotkanie przybyło 30 przedstawicieli rosyjskiej opozycji, zaś kolejnych 30 osób brało udział w trybie online (według innych źródeł, było to odpowiednio 22 i kilkanaście osób). Wśród nich był m.in. Ilja Ponomariow – jedyny rosyjski deputowany Dumy Państwowej, który w 2014 roku zagłosował przeciwko aneksji Krymu przez Rosję. Był jednym z głównym organizatorów spotkania. Obecnie mieszka na Ukrainie i posiada ukraińskie obywatelstwo. W sierpniu br. to on przekazał, że tak zwana Narodowa Armia Republikańska wzięła na siebie odpowiedzialność za zabójstwo córki Aleksandra Dugina.

 

Zaznaczono zarazem, że w Jabłonnie nie pojawił się nikt, kto reprezentowałby środowiska najbardziej znanych przeciwników Kremla: Michaiła Chodorkowskiego, Garriego Kasparowa czy Aleksieja Nawalnego.

W Jabłonnie pojawili się też Adam Michnik i Leszek Balcerowicz. Obecny był też wójt gminy Jabłonna, Jarosław Chodorski. Nie było żadnych przedstawicieli władz Polski, ale jak twierdzą organizatorzy, celowo na razie ich nie zapraszano, jednak na następne takie spotkania będą już oficjalnie zapraszani.

Na miejsce zjazdu celowo wybrano właśnie pałac w Jabłonnie, gdyż, jak tłumaczyli organizatorzy, to pierwotnie tam stał okrągły stół, przy którym toczyły się późniejsze rozmowy w Warszawie.

W swojej relacji ze zjazdu „Gazeta Wyborcza” przyznała, że biorący w nim udział politycy często są dziś już tak mało znani, że słabo rozpoznają ich nawet niezależni rosyjscy dziennikarze czy politolodzy.

„GW” pisze też, że uczestnicy rozmawiali nie tylko o przyszłości Rosji, ale też tworzyli „konkretne plany obalenia putinowskiego reżimu”. Jak podano, pojawiły się tam np. propozycje, że „należy zabić Putina”.

Jak podano, największe dyskusje wywołało to, w jaki sposób odsunąć obecnego rosyjskiego prezydenta od władzy i zakończyć wojnę z Ukrainą. Również serwis gazetapowiatowa.pl przyznaje, że „byli rosyjscy parlamentarzyści i opozycjoniści nie ukrywali, że starają się doprowadzić do odsunięcia od władzy Władimira Putina”.

Jednocześnie chcą, by władze europejskich państw uznali ich za przedstawicieli rosyjskich władz na uchodźstwie. Przygotowali nawet dokument, zgodnie z którym powołali z grona były deputowanych „parlament okresu przejściowego”. Miałby on funkcjonować w okresie od przewidywanego, ich zdaniem, upadku rządów Putina do pierwszych, wolnych wyborów w Rosji. Przygotowano też projekt ustawy lustracyjnej, mającej objąć wszystkich Rosjan, którzy aktywnie współpracowali z władzą za czasów Putina.

Według „Rzeczpospolitej”, zebrani jeszcze przed rozpoczęciem zjazdu chcieli ustalić najważniejsze cele. Następnie mieli przyjąć „Deklarację zasad konstytucyjnych wolnej Rosji”. Dokument ten z założenia miałby być podstawą przyszłej, nowej rosyjskiej konstytucji.

Uczestników, jak pisze gazeta, podzieliły dwie kwestie: jak usunąć Putina od władzy i czy można wzywać w Rosji do zbrojnego oporu. Według relacji, spory między nimi były ostre. Część zebranych twierdziła, że obecnego prezydenta należy usunąć siłą, a nawet zabić. Inni, jak Giennadij Gudkow (w przeszłości m.in. oficer KGB i FSB) przekonywali, że nie wolno nawoływać do zabójstwa i zamachu stanu. „Możemy tego chcieć, ale nie możemy nawoływać do tego” – powiedział.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Dodajmy, że pojawiły się też głosy (np. Wiaczesław Malcew), wzywające do zorganizowania w Rosji antyputinowskiego powstania. Dyskutowano też projekt „ustawy o oporze narodowym”, którego autorem był m.in. Ponomariow. Z jego treści wynikało, że narodowi Rosji przysługuje prawo do powstania, do rewolucji czy do walki z uzurpatorami władzy, w tym za pomocą walki zbrojnej.

Jeszcze w październiku Aleksiej Baranowski, rosyjski opozycjonista i jeden z organizatorów zjazdu mówił w rozmowie z „Rz”, że uważa za oczywiste, iż to Ukraina będzie zwycięzcą toczącej się wojny i wówczas „w Rosji rozpoczną się nieodwracalne procesy”. Stąd, opozycjoniści zamierzają już teraz zacząć tworzyć „alternatywne organy władzy” na okres „po upadku Putina”.

Przeczytaj: „Nie wojnie”, „Putler kaput” – protest Rosjan w Warszawie

Dodajmy, że na zjedzie zdalnie wystąpił też ukraiński deputowany Ołeksij Honczarenko. Jak twierdził, pierwsze zadanie rosyjskiej opozycji to „zabić Putina”, a drugie – stworzyć „armię wyzwoleńczą”.

– Musicie udowodnić, że jesteście zdolni do pracy dającej efekty. O wszystkim możecie dyskutować, ale dziś Rosja potrzebuje swojego Stauffenberga [autor nieudanego zamachu na Hitlera – przyp. DGP]. Waszym najważniejszym zadaniem jest zabicie Putina – mówił Honczarenko. Zapewniał przy tym, że Ukraińcy wypędzą rosyjską armię ze swojego terytorium, „ale to wszystko” i to rosyjscy opozycjoniści muszą „dokończyć wyzwolenie” swojego kraju.

rp.pl / dziennik.pl / wyborcza.pl / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz