Rolnikowi wybito wszystkie świnie przez ASF, obwinia obrońców dzików

Protestujący użalają się nad zabijaniem prośnych loch dzika, a nie przejmują się tym, że jak są likwidowane stada świń, to są zabijane lochy prośne i te z małymi prosiakami – podkreśla rolnik spod Olsztyna. „Mówi się o niehumanitarnym zabijaniu dzików, a ja się pytam gdzie był humanitaryzm jak świnie nam zabijano”.

Jak informuje „Twój Kurier Olsztyński”, pod koniec sierpnia w dwóch gospodarstwach w Rusi, w gminie Stawiguda, wykryto zarażenie ASF wśród świń. W efekcie wszystkie świnie zostały wybite. W ubiegły piątek Henryk Nowak, rolnik do którego należy jedno z gospodarstw, zamieścił wpis na Facebooku.

„Mógłbym teraz pisać o nieudolnej walce rządu z tą chorobą, o opozycji, która głównie skupia się na walce z PiSem, o celebrytach, którzy na wszystkim się znają, no i o tak zw. zielonych którzy uważają ze oni najlepiej wiedzą, a tak że o manipulacyjnych mediach. Skupię się jednak na tym żeby wyjaśnić Wam parę rzeczy.” – pisze właściciel gospodarstwa.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

„Zastanówcie się, czy nie było by lepiej, jak na początku ubiegłego roku [co tak ludzie protestowali na ulicach miast], odstrzelili by dziki w tych obszarach gdzie występował ASF ? Belgia, a wcześniej Czechy, wygrali z tą chorobą właśnie poprzez redukcję dzików na danym terenie”  – zaznacza. Pan Nowak krytykuje obrońców dzików, które również są nosicielami choroby.

„Nie mogę zrozumieć że protestujący użalają się nad zabijaniem prośnych loch dzika, a nie przejmują się tym, że jak są likwidowane stada świń [ tak jak u nas], to są zabijane, lochy prośne [ jak ta na pierwszym zdjęciu, dzień przed terminem], jak i te z małymi prosiakami [ czwarte zdjęcie, prosiaki które jeszcze ssały matkę], po prostu wszystko. Takie różne podejście do zwierząt (…) ja nazywam rasizmem zwierzęcym, ktoś powie że świnie i tak by były zabite, ale lochy i prosiaki jeszcze by pożyły. Mówi się o niehumanitarnym zabijaniu dzików, a ja się pytam gdzie był humanitaryzm jak świnie nam zabijano” – podkreśla.

ZOBACZ: Barbarzyństwo wobec dzików? Rolnicy pokazują, jak masowo zabija się świnie [+VIDEO/18+]

Mężczyzna wyraził też żal z powodu tego, że w obiegowe opinii „hodowca to tylko liczy pieniądze, a zwierzęta go mało obchodzą”.

„I chyba dlatego nam kazano w tym uczestniczyć [zaganiać świnie i ładować do kontenerów], gdzie ja i mój brat wolelibyśmy nie patrzeć na to, a co dopiero w tym uczestniczyć. Ale co tam przecież po gospodarzu to spływa jak woda po kaczce, niestety nie spłynęło, ale dziesiątki lat tradycji hodowlanej tak” – czytamy we wpisie.

Właściciel zwraca też uwagę na kwestię bioasekuracji, do której bardzo często odwołują się obrońcy dzików. Jego zdaniem, „utrzymanie twardych rygorów bioasekuracyjnych w gospodarstwie, gdzie na jednym podwórku jest chlewnia i ciągniki z maszynami, gdzie ten sam człowiek chodzi przy świniach, i pracuje w polu, to utopia”.

„Warunki bioasekuracyjne są w stanie spełnić tylko duże fermy, a nie gospodarstwa rodzinne” – podkreśla. Dodaje, że doprowadzi to w końcu do upadku wielu małych hodowli oraz sytuacji, gdy pozostaną głównie duże fermy hodowlane. „A dziki po tej chorobie będą dalej, bo to jest gatunek łatwo przystosowujący się, wszystko żrący i plenny”.

Pewnie już większość już wie, ale powiem że 22 sierpnia wybito w naszym gospodarstwie wszystkie świnie ze względu na to…

Opublikowany przez Henryka Nowaka Czwartek, 10 września 2020

Przeczytaj: Polska z czołowego eksportera stała się jednym z największych europejskich importerów trzody chlewnej

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Masowa likwidacja polskich gospodarstw chlewnych

W roku 2002 roku w Polsce liczba gospodarstw utrzymujących trzodę chlewną wynosiła 760 tysięcy, 8 lat później już o połowę mniej. W roku 2019 w Polsce takich gospodarstw było już… 124 tysiące. Pod koniec roku 2018 informowaliśmy, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości zlikwidowano ponad jedną czwartą (prawie 28%) wszystkich polskich gospodarstw hodujących świnie. Od tamtego czasu ich liczba zmniejszyła się o kolejne 50 tysięcy.

Redaktor naczelny portalu Kresy.pl Tomasz Kwaśnicki szeroko opisał sprawę likwidacji polskich gospodarstw chlewnych w związku z ASF, w tym także sposób w jaki się to odbywa, przytaczając m.in. relacje rolników i hodowców.

– Jest maciora, jest masowo większa, jest nad wyproszeniem [ma się prosić], nawet w kojcu porodowym, i polewa się tą maciorę wodą, żeby lepiej działał prąd. Maciora ginie, a prosiaki mało nie rozerwą skorupy brzucha. Ja nie rozumiem. To jest humanitarne ubijanie? – mówił na antenie telewizji Trwam Krzysztof Gomółka, hodowca ze wsi Gęś w gminie Jabłoń.

Uśmiercanie prośnych macior nie jest bynajmniej ewenementem, o czym świadczą również wydarzenia z Rudnik w powiecie bialskim, gdzie służby sanitarne przyjechały wybijać świnie akurat w dniu, w którym prosić miało się 8 macior. W Husince w powiecie bialskim świnia oprosiła się już po ubiciu, przypadek ten jest tym bardziej bulwersujący, że miejscowość ta znajdowała się 4,5 km od ogniska ASF.

– Maciory prośne w gospodarstwach wybijają, a gdy pokazywałem myśliwym dzika, który chodził po uprawach, to powiedział, że go nie zastrzeli, bo to jest maciora z prosiakami — mówił Radiu Biper p. Zdzisław Denisiuk z Mań. Te same zarzuty padają z ust hodowców pod adresem obrońców praw zwierząt i ekologów, których próżno szukać na rolniczych blokadach.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Gdy znajdą ASF u świni wybijają wszystkie stada w promieniu 3 km, albo i większym. Proszę mi pokazać jeden przypadek, gdy po znalezieniu padłego dzika państwowe służby lub Polski Związek Łowiecki zabrały się za wybijanie wszystkich dzików w okolicy. Coś takiego nigdy nie miało miejsca, bo łatwiej jest im znaleźć świnie w chlewie niż dzika w lesie — mówi radny Marek Sulima.

Dotychczasowe doświadczenie uczy, że polityka likwidacji rodzinnych gospodarstw wprowadzana jest w życie z niezwykłą gorliwością i determinacją. Rolnik, u którego służby weterynaryjne wykryją ASF, nie ma prawa do żadnej weryfikacji, a co za tym idzie, odwołania się od ich werdyktu. Przykładowo, w Rogoźnicy w powiecie bialskim służby weterynaryjne przystąpiły do uboju, nawet bez pobierania próbki, na podstawie telefonicznego zgłoszenia rolnika. Hodowca zauważył, że ze świnią jest coś nie tak, zadzwonił do weterynarza, a po chwili już miał ekipę przeprowadzającą ubój na swoim podwórku.

Tomasz Kwaśnicki zaznaczał też, że za rządów Prawa i Sprawiedliwości zlikwidowano ponad jedną czwartą (prawie 28%) wszystkich polskich gospodarstw hodujących świnie. Głównym beneficjentem są zagraniczne koncerny przejmujące polską produkcję wieprzowiny.

„Z danych opublikowanych w listopadzie przez Ministerstwo Rolnictwa wynika także, że proces likwidacji gospodarstw rodzinnych przyspieszył skokowo (niemal dwukrotnie) dopiero od momentu, w którym rząd przystąpił do zintensyfikowanej walki z afrykańskim pomorem świń (zwanym także ASF – od african swine fever), w 2017 r., a nie od momentu pojawienia się tej choroby w Polsce (w lutym 2014 r.). Jeśli obecne tempo się utrzyma, to najdalej za rok o tej porze rządy PO i PiS będą wspólnie odpowiedzialne za likwidację 50% wszystkich polskich gospodarstw chlewnych w stosunku do stanu z 2010 r.”

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Co roku zużywamy mięso z 18 mln sztuk świń (według danych z 2011 r nasze roczne zużycie wynosiło 15,32 mln sztuk, ale od tego czasu spożycie wieprzowiny wzrosło). Nasze pogłowie to niespełna 12 mln szt., z czego i tak ponad połowa pochodzi z importu. Według danych opublikowanych przez Ministerstwo Rolnictwa, w 2017 r. sprowadziliśmy do Polski niemal 7 mln żywych świń. Miliardowe wpływy z eksportu polskiej wieprzowiny trafiają w większości, do kieszeni zagranicznych właścicieli największych polskich zakładów, takich jak chiński WH Group/Smithfield Foods (właściciel m.in. firm Agri Plus i Animex) czy duński Danish Crown (właściciel m.in. Sokołowa) — a więc dokładnie do tych samych firm, które są największymi importerami żywca do Polski.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: W ciągu trzech lat rząd PiS doprowadził do likwidacji 1/4 polskich gospodarstw chlewnych

Czytaj także: Sąd uniewinnił rolników, którzy nie pozwolili wybić zdrowych świń. „Działali w stanie wyższej konieczności”

Tko.pl / Facebook / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz