Portal Zaxid.net opublikował w piątek zapis wywiadu z szefem ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UIPN) Antonem Drobowyczem. Z rozmowy wynika, że Drobowycz nie uważa Ukraińców służących w SS-Galizien za „kolaborantów”. Negował też odpowiedzialność tej jednostki za zbrodnie wojenne.

Drobowycz udzielił prawie godzinnego wywiadu programowi „Bez bromu”, który jest wspólnym projektem lwowskiego portalu Zaxid.net i czasopisma „Łokalna istorija”. Jedno z pytań dotyczyło oceny SS-Galizien – dywizji Waffen SS złożonej z ukraińskich ochotników z okupowanej przez Niemcy Małopolski Wschodniej, na Ukrainie często eufemistycznie nazywanej „dywizją Hałyczyna”. „Dla wielkiej części ludzi to są bojownicy o wolność Ukrainy, którzy walczyli w składzie niemieckich wojsk. Jak mamy objaśniać dywizję +Hałyczyna+ i czy mamy ją objaśniać?” – pytał dziennikarz.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Jak przekonywał Anton Drobowycz, należy trzymać się prawdy historycznej. Szef UIPN przyznał, że SS-Galizien była „jednostką nazistowską, która składała przysięgę na wierność III Rzeszy”.

„Zdając sobie sprawę ze zbrodni popełnionych przez III Rzeszę, nie ma o czym mówić” – deklarował Drobowycz. Jednocześnie zaznaczał, że „dla wielu” służba w SS-Galizien była okazją do zdobycia broni i doświadczenia, „by potem dołączyć do powstańców [UPA – red.] i walczyć przeciw nazistom i przeciw komunistom”.

Drobowycz wyraził opinię, że „istnieje wiele mitów na temat udziału tej jednostki wojskowej w zbrodniach przeciwko ludności cywilnej”. Gdy prowadzący wywiad jako przykład przywołał Hutę Pieniacką, szef UIPN nie zaoponował. „To trzeba demaskować faktami. Jeśli nie ma orzeczeń sądów międzynarodowych przeciwko konkretnym osobom za zbrodnie wojenne lub ludobójstwo – to wszystko są brednie” – mówił.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zapytany o to, czy służący w SS-Galizien byli kolaborantami, szef UIPN zaprezentował osobliwy pogląd. „Kolaboracja ma miejsce, jeśli mieszkasz w kraju, który jest okupowany i służysz okupantom. Przypominam, że dywizja SS +Hałyczyna+ powstała z mieszkańców terenów okupowanych na początku wieku przez Polaków, potem przez Związek Radziecki, a potem przez nazistów. I ci ludzie z definicji nie mogą być kolaborantami, ponieważ dopiero niedawno otrzymali przymusowo paszporty sowieckie (…)” – argumentował Drobowycz, w dalszej części wypowiedzi dopuszczając możliwość, że jeśli ktoś czuł się obywatelem sowieckim i „kochał Związek Radziecki”, a potem wstąpił do SS-Galizien, to taką osobę można uznać za kolaboranta.

PRZECZYTAJ: Ukraińska okupacja Krymu? Polska okupacja Ukrainy?

Drobowycz zaznaczał jednak, że dywizji SS-Galizien nie można gloryfikować, ponieważ była to jednostka nazistowska.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

14 Dywizja Grenadierów Waffen SS-Galizien była kolaboracyjną jednostką zbrodniczej formacji Waffen-SS, złożoną z ukraińskich ochotników będących w świetle prawa międzynarodowego obywatelami polskimi. Niemcy powołali ją w 1943 roku dla uzupełnienia braków kadrowych. Z części ochotników do SS-Galizien Niemcy utworzyli galicyjskie pułki policyjne, które „wsławiły” się licznymi zbrodniami na Polakach w Małopolsce Wschodniej i na Lubelszczyźnie w 1944 roku, w tym we wspomnianej Hucie Pieniackiej. W czasie popełniania tych zbrodni pułki formalnie nie wchodziły w skład dywizji, co jest obecnie podnoszone przez jej obrońców. Jednak w czasie wojny panowało powszechne przekonanie, umacniane także przez Niemców, że pułki są częścią SS-Galizien. Ponadto po rozbiciu dywizji przez Armię Czerwoną w lipcu 1944 roku w bitwie pod Brodami Niemcy odtworzyli SS-Galizien kierując do niej żołnierzy galicyjskich pułków policyjnych, a także innych ukraińskich kolaboracyjnych oddziałów uwikłanych w zbrodnie wojenne, m.in. tzw. Ukraińskiego Legionu Samoobrony, który dokonał pacyfikacji wiosek na Lubelszczyźnie i uczestniczył w tłumieniu powstania warszawskiego. W ten sposób do SS-Galizien dostał się m.in. Mychajło Karkoć vel Michael Karkoc, którego ekstradycji bezskutecznie domagała się od USA Polska.

Kresy.pl / zaxid.net

Czytaj kolejny artykuł

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    lp :

    W pewnym sensie Dobrowycz ma rację, Ukraińcy nie kolaborowali, oni ciałem i duszą byli oddani Niemcom, a służbę w SS traktowali jako splendor. Swoich największych przyjaciół zdradzili gdy widać już było, że niechybnie przegrają oni wojnę z Iwanem i wówczas zaczęli masowo dezerterować do upa.

  2. tagore
    tagore :

    Doskonała pointa do wizyty Prezydenta Dudy na Ukrainie. Ponieważ Polska jest ostrym sporze z politycznym i gospodarczym z Berlinem ,który uważają za strategicznego sojusznika i w przeszłości odnowiciela ich państwowości nie mamy czego tam szukać w dającej się przewidzieć przyszłości.