Prorosyjski szef obwodu chersońskiego hospitalizowany

Szef prorosyjskiej administracji na okupowanych przez rosyjską armię terytoriach obwodu chersońskiego na Ukrainie Władimir Saldo trafił do szpitala. W mediach pojawiły się doniesienia, że został otruty, czemu prorosyjskie władze regionu zaprzeczają.

O swojej hospitalizacji Saldo poinformował w czwartek na swoim kanale w serwisie Telegram. Jak wynika z jego wpisu, stało się to w dość osobliwych okolicznościach.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

2037.49 PLN    (9.26%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Po kolejnym spotkaniu z władzami obwodu chersońskiego minister zdrowia podszedł do mnie i patrząc na mój wygląd zaczął nalegać na natychmiastowe badanie lekarskie. Oczywiście odmówiłem, ale minister przyprowadził do gabinetu lekarzy, którzy po wykonaniu badania nalegali na natychmiastową hospitalizację. Po rozmowach z premierem i kolegami postanowiłem zgodzić się z propozycjami lekarzy” – napisał Saldo.

W kolejnym wpisie Saldo informował, że pogorszenie jego stanu zdrowia jest następstwem przejścia COVID-19. Swoje samopoczucie określał jako „dobre”.

W piątek rosyjski kanał Baza poinformował w Telegramie, powołując się na swoje źródła, że Saldo został przewieziony do jednego ze szpitali na Krymie.

„Początkowo lekarze podejrzewali zawał, ponieważ urzędnik miał podobne objawy. Jednak kardiogram tego nie potwierdził. Potem podejrzewali udar, zrobili tomografię komputerową, ale ta diagnoza też odpadła. Dzisiaj jego stan się pogorszył i Saldo został podłączony do respiratora i wprowadzony w śpiączkę indukowaną medycznie” – napisała w piątek Baza.

Baza twierdzi, że podjęto decyzję o pilnym przetransportowaniu Saldo specjalnym samolotem z Krymu do Moskwy. Lekarze podejrzewają, że szef prorosyjskich władz obwodu chersońskiego mógł zostać otruty. Wykonano mu badania toksykologiczne, których wynik ma być znany za kilka dni. Jego stan lekarze rzekomo oceniają jako „skrajnie ciężki”.

Tymczasem na telegramowym kanale Saldo pojawiło się nagranie, na którym jego zastępca Kiriłł Striemousow nazwał doniesienia Bazy „częścią wojny informacyjnej Ukrainy przeciw Rosji”.

„Plotki o śpiączce Władimira Saldo to bezpośredni udział w wojnie po stronie wroga” – twierdził Striemousow przekonując, że choroba hospitalizowanego polityka to efekt „poważnego przeciążenia fizycznego i psychicznego” oraz przepracowania.

Przypomnijmy, że pod koniec kwietnia br. Rosjanie wyznaczyli nowe kierownictwo władz miejskich i obwodowych w zajętym Chersoniu, obsadzając najwyższe stanowiska ludźmi o prorosyjskim nastawieniu. Nowym „przewodniczącym chersońskiej administracji miejskiej”, czyli „merem”, został Aleksandr Kobiec, wcześniej deputowany rady miejskiej oraz kierowca swojego poprzednika. Dotychczasowy mer miasta, Ihor Kołychajew, został zwolniony ze stanowiska, gdyż odmówił współpracy z Rosjanami. Z kolei na nowego szefa państwowej administracji obwodowej, czyli „gubernatora” Chersonia, wyznaczono Władimira Saldo, mera miasta w latach 2002-2012, później deputowanego Werchownej Rady we frakcji Partii Regionów. Według ukraińskich mediów, od początku był zwolennikiem rosyjskiej okupacji regionu Chersonia. Niektóre media, zarówno ukraińskie, jak i niektóre rosyjskie, twierdzą, że w czasach sowieckich był funkcjonariuszem lub współpracownikiem KGB. Ogłoszono też wówczas, że obwód chersoński przechodzi na walutę rosyjską. Przedstawiciele prorosyjskich władz wykluczali możliwość powrotu obwodu w skład Ukrainy.

Politycy i urzędnicy współpracujący z Rosjanami na okupowanych terytoriach Ukrainy stali się celami zamachów. „Kommiersant” podawał w lipcu, że zamach był szykowany także na Saldo, ale miał zostać on udaremniony.

Kresy.pl / rbc.ru / t.me/bazabazon

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz