Rosyjskie ministerstwo obrony podało, że Siergiej Szojgu wizytował jednostki operujące w Donbasie. Były korespondent ukraińskich mediów w Moskwie twierdzi, że w rzeczywistości pojawił się tylko w obwodzie biełgorodzkim graniczącym z Ukrainą.

Jak podawaliśmy, rosyjskie ministerstwo obrony podało w niedzielę w komunikacie, że minister obrony Federacji Rosyjskie Siergiej Szojgu dokonał inspekcji zgrupowania wojsk zaangażowanego w „operację specjalną” na Ukrainie. Byłoby to jego pierwsze pojawienie się na okupowanym terytorium od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jednak ukraiński dziennikarz Roman Cymbaluk twierdzi, że Szojgu wcale nie pojawił się na Ukrainie – miano mu urządzić „pokazowe” spotkanie z żołnierzami w graniczącym z Ukrainą obwodzie biełgorodzkim.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3956.49 PLN    (17.98%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Rosyjski minister obrony generał Siergiej Szojgu nie odwiedził stanowisk dowodzenia S[ił] Z[brojnych] F[ederacji] R[osyjskiej] w obwodzie ługańskim i donieckim. Pobyt ministra obrony FR ograniczył się do jednego przykładowego punktu dowodzenia na terenie obwodu biełgorodzkiego, gdzie dla niego i towarzyszących mu generałów [M]inisterstwa O[obrony] i Sz[tabu] G[eneralnego] zorganizowano pokazowe raporty o prowadzeniu działań wojennych na terytorium Ukrainy, pokazowe wręczanie medali i orderów” – napisał Cymbaluk na swoim kanale w serwisie Telegram.

Ukraiński dziennikarz utrzymuje, że powodem powstrzymania się Szojgu przed wizytą bliżej frontu była obawa przed ukraińskim atakiem, a także „niechęć do pokazania realnych strat rosyjskiej armii”.

Przypomnijmy, że 1 maja ukraińskie media podały, że pod Izjumem jakoby ranny został szef rosyjskiego sztabu generalnego gen. Walerij Gierasimow. Miał on zostać ranny odłamkiem, lecz jego życie miało nie być zagrożone.

Roman Cymbaluk to były długoletni korespondent agencji prasowej Unian w Rosji. W latach 2017-2021 był jedynym ukraińskim dziennikarzem posiadającym stałą akredytację przy rosyjskim MSZ. Na początku stycznia br. wyjechał z Rosji w związku z wytoczeniem mu sprawy karnej o „ekstremizm” i „rozpalanie nienawiści” wobec Rosjan. Chodziło o słowa, które dziennikarz skierował do Rosjan: „Drodzy Rosjanie! Możecie mieć do nas stosunek, jaki chcecie, nazywać nas, jak chcecie, nawet wykorzystując słownictwa Skabiejewej-Sołowjowa [rosyjskich propagandzistów – red.]. Ale wiedzcie, że jeśli wasi żołnierze lub ludzie bez dystynkcji przekroczą granicę Ukrainy z bronią – zostaną zabici, zniszczeni jak wściekłe psy”.

Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz