Francja i Belgia, największe unijne rynki dla rosyjskiego LNG, nie popierają planowanego zakazu jego importu, proponowanego przez Komisję Europejską. Oba kraje domagają się szczegółowej analizy skutków prawnych i ekonomicznych oraz ostrzegają przed ryzykiem sporów kontraktowych.
Komisja Europejska zaproponuje w czerwcu środki prawne mające na celu stopniowe wycofanie importu całego rosyjskiego gazu i skroplonego gazu ziemnego do UE do końca 2027 r.
Francja i Belgia, dwaj najwięksi importerzy rosyjskiego skroplonego gazu ziemnego (LNG) w Unii Europejskiej, odmówiły poparcia dla planowanego zakazu. Oba kraje wskazują na konieczność przeprowadzenia szczegółowej analizy prawnych i ekonomicznych konsekwencji takiego działania, zanim wyrażą zgodę na jego wdrożenie.
Francja, reprezentowana przez ministra energii Marca Ferracciego, wskazuje na potrzebę dywersyfikacji źródeł dostaw jako preferowaną alternatywę wobec całkowitego zakazu. „Bronimy europejskiej strategii dywersyfikacji… która już jest na stole” – powiedział Ferracci w rozmowie z Politico, odnosząc się do zawartego w 2023 r. kontraktu z Katarem na dostawy LNG. Minister zaznaczył również, że zakaz mógłby narazić europejskie przedsiębiorstwa na roszczenia ze strony rosyjskich podmiotów. Francuski koncern TotalEnergies jest związany umową z rosyjskim Novatekiem do 2032 r. oraz posiada 20% udziałów w projekcie Jamał LNG.
– „Musi istnieć pewność prawna” – zaznaczył Ferracci, wskazując na ryzyko sporów sądowych w przypadku zerwania kontraktów z rosyjskimi firmami. „Zasób istniejących umów … musi być prawnie chroniony” – dodał.
Podobne stanowisko zajmuje Belgia, drugi co do wielkości odbiorca rosyjskiego LNG w UE, która planuje kontynuować import i magazynowanie tego surowca do 2035 r. Belgijski minister energii Mathieu Bihet poinformował, że jego kraj oczekuje od Komisji przedstawienia kompleksowej oceny skutków, zanim rozważy poparcie propozycji. „Zanim UE przedstawi swoje propozycje, prosimy Komisję o dostarczenie dogłębnej oceny skutków” – powiedział Bihet, zapowiadając równolegle techniczne rozmowy na temat wpływu potencjalnych regulacji na belgijską infrastrukturę LNG.
Francja i Belgia pozostają w opozycji do Hiszpanii i Holandii – trzeciego i czwartego największego importera rosyjskiego LNG w UE – które opowiedziały się za planowanym zakazem. Hiszpańskie ministerstwo ds. transformacji ekologicznej zapewniło, że kraj popiera działania zmierzające do wspólnego zakazu importu rosyjskiego gazu w ramach unijnego stanowiska. Holandia również potwierdziła swoje poparcie. „Z niecierpliwością czekamy na propozycję prawną Komisji Europejskiej, która umożliwi nam wyeliminowanie pozostałych wolumenów” – poinformował rzecznik holenderskiego resortu gospodarki.
Pomimo różnic stanowisk, cztery wspomniane państwa – Francja, Belgia, Hiszpania i Holandia – odpowiadały w 2023 r. za 97 proc. importu rosyjskiego LNG do UE, co przekłada się na 16,77 mln ton surowca i ponad połowę światowego eksportu gazu z Rosji. Wydatki tych krajów na zakup LNG z Rosji wyniosły łącznie ponad 6 mld euro.
Państw Unii Europejskiej, które sprzeciwiają się zakazowi rosyjskiego gazu, jest więcej. W maju premier Węgier Viktor Orban powiedział, że plan UE musi zostać powstrzymany „za wszelką cenę”. Dodał, że jeśli UE zrekompensuje Węgrom koszty zakazu sprzedaży energii, wówczas rząd będzie „otwarty na negocjacje” w tej sprawie.
Węgry importują większość swojego gazu za pośrednictwem gazociągu Turkstream, który biegnie pod Morzem Czarnym do Turcji i dalej do Europy Południowo-Wschodniej. W pierwszym kwartale tego roku wolumeny w europejskiej części TurkStream wzrosły o 16 proc. rok do roku do około 4,5 miliarda metrów sześciennych, co wynikało ze zwiększonego popytu na Węgrzech i Słowacji.
Choć unijne władze planują całkowicie zrezygnować z rosyjskich surowców energetycznych, to na początku maja pojawiły się doniesienia, że w Waszyngtonie i Moskwie prowadzone były rozmowy dotyczące możliwego wznowienia sprzedaży rosyjskiego gazu do Europy przy udziale Stanów Zjednoczonych.
Dyskusje wpisują się w szerszy kontekst negocjacji pokojowych dotyczących Ukrainy i ewentualnej normalizacji relacji energetycznych między Rosją a Unią Europejską.
Warto zaznaczyć, że w 2024 r. Unia Europejska zapłaciła łącznie 23 mld euro za rosyjską energię, w porównaniu z 21,9 mld euro w 2023 r. Dla porównania – pomoc finansowa UE dla Ukrainy, jaką przekazano w 2024 r. w ramach instrumentu Ukraine Facility, wyniosła 17,3 mld dolarów.
Kresy.pl/politico.eu































