W Rzeszowie zaplanowano demontaż Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej z Placu Ofiar Getta. Monument ma zostać usunięty po spełnieniu wymogów formalnych, a jego elementy przeniesione do muzeum oraz na cmentarz wojskowy.
W budżecie miasta na 2026 rok zabezpieczono 100 tys. zł na rozpoczęcie procesu demontażu Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej, zlokalizowanego na Placu Ofiar Getta. Decyzja o likwidacji pomnika została podjęta przez Radę Miasta Rzeszowa jeszcze w 2018 roku, w oparciu o obowiązującą ustawę dekomunizacyjną. Przez kolejne lata brakowało jednak finansowania oraz zakończonych procedur formalnych, które umożliwiłyby realizację uchwały. Dopiero teraz w miejskiej kasie znalazły się środki pozwalające uruchomić ten proces.
Zarezerwowana kwota ma wystarczyć na demontaż i wywiezienie konstrukcji, jednak urzędnicy podkreślają, że nie będzie to standardowa rozbiórka. Konieczne jest przeprowadzenie dokumentacji technicznej oraz wybór wyspecjalizowanej firmy, a całość formalności może potrwać co najmniej kilka miesięcy.
„Trzeba wybrać specjalistyczną firmę, która zajmie się demontażem. Potrzebna jest też dokumentacja techniczna, ponieważ płaskorzeźby przymocowane w dolnej części pomnika chcemy wywieźć i zamontować w formie lapidarium na cmentarzu żołnierzy radzieckich przy ul. Lwowskiej. Natomiast rzeźba z cokołu trafi do jednego z muzeów, które gromadzą tego typu pamiątki” — powiedział Artur Gernand z kancelarii prezydenta Rzeszowa.
Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej stoi na Placu Ofiar Getta od 1951 roku. W 1966 roku u jego podstawy umieszczono tablicę z napisem wskazującym, że monument stanowi symbol tysiącletniej walki o wolność i niezawisłość narodową. Pod obeliskiem złożono również ziemię z miejsc straceń i męczeństwa mieszkańców regionu.
Monument ma formę prostopadłościennego obelisku o wysokości około 8,5 metra. Na płaskorzeźbach przedstawiono postacie marszałka Iwana Koniewa oraz generała Karola Świerczewskiego, sceny batalistyczne, a także motywy braterstwa broni i pracy pokojowej. Całość wieńczy figura kobiety trzymającej dziecko.
W czasie prac nad uchwałą dekomunizacyjną historycy z rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej oceniali, że pomnik stanowi formę gloryfikacji systemu totalitarnego i nie powinien funkcjonować w przestrzeni publicznej miasta. Ówczesny prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc sprzeciwiał się jego rozbiórce, argumentując, że monument jest świadectwem historii, a koszt jego usunięcia może sięgnąć nawet 3 mln zł.
Podobne stanowisko początkowo prezentował jego następca, Konrad Fijołek. Do tematu powrócono po agresji zbrojnej Rosji na Ukrainę w 2022 roku, gdy władze miasta porozumiały się z IPN w sprawie ostatecznego rozwiązania kwestii pomnika. Ustalono wówczas, że elementy monumentu zostaną przeniesione na cmentarz wojskowy przy ul. Lwowskiej, a koszty demontażu pokryje IPN.
Pomimo tych deklaracji realizacja została odłożona w czasie. Dopiero po czterech latach radni ponownie zajęli się sprawą i podczas ostatniej sesji budżetowej przeznaczyli środki, które mają umożliwić rozpoczęcie procedury usunięcia pomnika z przestrzeni publicznej Rzeszowa.
Może Cię zainteresować: W Płotach rozebrano pomnik „polsko-radzieckiego braterstwa broni”
Kresy.pl/Radio Rzeszów































