Sejm Litwy zadecydował w środę o wypowiedzeniu umowy o mały ruchu granicznym zawartej z Białorusią w 2010 roku. Podkreśla to ostry kurs litewskiej polityki wobec sąsiada.
O decyzji litewskiego parlamentu poinformował w środę portal Wilnoteka. Umowa podpisana przed 16 laty, w 2011 została ratyfikowana przez Litwę. Dawała ona prawo mieszkańcom przygranicznego pasa po obu stronach granicy na bezwizowy wjazd przebywania na terytorium przygranicznym sąsiedniego państwa do 90 dni w ciągu sześciu miesięcy.
Wilnoteka podkreśla, że mimo zawarcia umowa nigdy nie weszła w życie. Wiceminister spraw zagranicznych Vidmantas Verbickas oskarżył Mińsk o niedoporwadzenie do końca wszystkich procedur wykonawczych niezbędnych dla uruchomienia małego ruchu granicznego. Wobec tego Litwini zdecydowali się na wypowiedzenie umowy uznając, że żadna ze stron nie jest zainteresowana tym uruchomieniem.
Litewskie ministerstwo dyplomacji zauważyło jednak także, że ruch taki wpisuje się dobrze w szerszą politykę zagraniczną i bezpieczeństwa państwa.
Litwa jest wśród państw Unii Europejskiej i NATO promujących jak najostrzejszą politykę wobec Białorusi. Wiele razy wcześniej wprowadzała we własnym zakresie kolejne sankcje wobec sąsiada zanim zrobiła to cała UE.
Nie zawsze okazywały się skuteczne. Rząd Litwy zdecydował 29 października o zamknięciu dwóch ostatnich czynnych przejść na granicy z Białorusią do końca listopada pod wpływem czterokrotnego wlotu w przestrzeń powietrzną Litwy balonów przemytniczych, co powodowało konieczność wstrzymywania ruchu na lotniskach w Wilnie i Kownie. Władze Litwy oskarżały oficjalny Mińsk o przymykanie oczu na działalność przemytników. W wyniku nagłej decyzji rządu Litwy na Białorusi utknęło ponad tysiąc ciężarówek należących do litewskich firm transportowych.
Po pewnym czasie białoruskie służby zaczęły kierować je na płatne parkingi, gdzie dobowy koszt postoju sięgał 120 euro. Wywołało to sprzeciw litewskich przedsiębiorców, którzy postulowali otwarcie granicy.
Wobec takie sytuacji rząd Litwy 20 listopada zdecydował się otworzyć wspomniane dwa przejścia graniczne mimo, że wcześniej twierdził, iż będą one zamknięte co najmniej do 30 listopada.
Mimo tego, część litewskich ciężarówek pozostała zatrzymana na białoruskich parkingach, a przewoźnicy nie mogli przywrócić ich do działania w swoich firmach. Nie potrafiąc rozwiązać problemu władze Litwy apelowały do Komisji Europejskiej o pomoc.
Ostatecznie przedsiębiorcy transportowi sami udali się delegacją do Mińska i zdołali uzyskać w marcu zwolnienie swoich maszyn.
wilnoteka.lt/kresy.pl































