Friedrich Merz ocenił, że Niemcy nie mogą dłużej opierać się na dotychczasowym modelu dobrobytu i muszą przygotować się na reformy. Kanclerz przyznał, że jego rząd nie poradził sobie z oczekiwaniami społecznymi. W tle jego wypowiedzi są słabe notowania koalicji CDU/CSU i SPD oraz wysokie poparcie dla AfD.
W wywiadzie dla „Der Spiegel” kanclerz Niemiec Friedrich Merz skrytykował brak gotowości do reform wśród części społeczeństwa oraz wskazał na niezadowolenie z atmosfery panującej w kraju.
„Teraz doświadczamy głębokiego wstrząsu. Nie jest to otwarta wojna w sercu Europy, ale konsekwencje są prawdopodobnie nie mniej dotkliwe. Musimy się do tego przygotować, ale jeszcze nam się to nie udało, ponieważ wielu chce chronić status quo i sprzeciwia się wszelkim zmianom” — powiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz w wywiadzie dla „Der Spiegel”.
„Koniec modelu opartego na dobrobycie”
Merz ocenił, że politycy na szczeblu federalnym nie mogą kontynuować działań prowadzonych przez ostatnie 20 lat. Wskazał, że Niemcy powinny przygotować się na głębsze zmiany w polityce państwa i gospodarce.
„Jestem pierwszym kanclerzem od 20 lat, który mówi Niemcom: Nasza iluzja dobrobytu nie potrwa długo. Musimy zrobić więcej i podjąć więcej działań niż do tej pory” — dodał kanclerz.
W ocenie Merza znaczna część niemieckiego społeczeństwa oraz klasy politycznej zlekceważyła skalę zmian zachodzących na świecie. Kanclerz wskazał, że utrzymanie obecnego modelu bez reform nie odpowiada realiom politycznym i gospodarczym. „Proszę nie odbierać tego jako krytyki, ale popadliśmy w samozadowolenie” — stwierdził Merz..
W tym kontekście warto przytoczyć dane Creditreform z początku tego roku, wedle których – w 2025 roku w Niemczech utrzymywała się głęboka stagnacja gospodarcza, która przełożyła się na rekordową falę niewypłacalności przedsiębiorstw. Skala bankructw osiągnęła najwyższy poziom od 2014 roku. Prognozy na 2026 rok pozostają ostrożne. Falkensteg zakłada, że liczba bankructw dużych firm może wzrosnąć o kolejne 10–20 proc., a najbardziej narażony pozostanie przemysł wytwórczy, zmagający się z nadwyżką mocy produkcyjnych i spadkiem marż.
Napięcia społeczne i odpowiedzialność rządu
„Obserwujemy ogólną nerwowość w kraju i dużą niepewność wśród społeczeństwa. Naturalnie znajduje to odzwierciedlenie w naszych partiach. Jesteśmy atakowani zarówno z lewicy, jak i z prawicy. Prawdopodobnie wszyscy tego nie doceniliśmy, łącznie ze mną. A to ma swoje konsekwencje” — mówił kanclerz.
Merz przyznał również, że jego rząd ponosi część odpowiedzialności za niezadowolenie społeczne. Wskazał, że oczekiwania wobec gabinetu były większe niż tempo możliwych zmian.
„Nie poradziliśmy sobie z oczekiwaniami. Nie można oczekiwać szybkich sukcesów z dnia na dzień, ale właśnie tego naturalnie oczekuje społeczeństwo. Sukces przyjdzie dopiero z czasem. Żyjemy w erze, która obiecuje natychmiastową realizację każdej potrzeby. Ale polityka w demokracji nie działa jak usługa dostawy, gdzie zamawia się online i wszystko dociera natychmiast” — podkreślił Merz.
Sondaże i rosnące poparcie dla AfD
Badanie przeprowadzone dla „Bild” pokazuje, że Alternatywa dla Niemiec zwiększyła przewagę nad blokiem CDU/CSU kierowanym przez kanclerza Friedricha Merza. Chadecy utrzymują się na poziomie 24 proc., a dystans między ugrupowaniami w ostatnich miesiącach się powiększył. Badanie przeprowadzono w dniach 20–24 kwietnia.
Na kolejnych miejscach znajdują się partie współtworzące dotychczasowy układ polityczny. Socjaldemokraci notują 14 proc., Zieloni 12 proc., a Lewica 11 proc. Sojusz Sahry Wagenknecht oraz liberałowie pozostają poza progiem wyborczym z wynikiem po 3 proc.
Z wyliczeń wynika, że stworzenie rządu bez udziału AfD wymagałoby szerokiej koalicji kilku ugrupowań. Sojusz chadecji, socjaldemokratów i Zielonych dawałby około 50 proc. poparcia, natomiast wariant z udziałem Lewicy — 49 proc.
Wzrost notowań Alternatywy dla Niemiec potwierdzają również inne badania — w połowie kwietnia pracownia YouGov wskazywała na poziom 27 proc. poparcia.
Kresy.pl/Der Spiegel
































