Białoruskie władze na wezwanie prezydenta Kazachstanu wyślą do tego kraju „siły pokojowe”.

MSZ Białorusi w wydanym w czwartek komunikacie poinformowało, że w związku z zamieszkami w Kazachstanie Białoruś wyśle do tego kraju „kontyngent pokojowy”. Jak podkreślono, stanie się to na wezwanie prezydenta Kazachstanu, na podstawie artykułu 4 Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6328.82 PLN    (28.76%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Z głębokim niepokojem obserwujemy szybkie pogarszanie się sytuacji w wielu regionach Kazachstanu. Bojownicy zdobyli arsenały z bronią. W wyniku ich brutalnych działań zginęli ludzie. Rośnie liczba ofiar i rannych” – czytamy w komunikacie. Białoruskie MSZ uważa, że zamieszki są wyraźnie koordynowane. „W rzeczywistości mówimy o próbie brutalnego zamachu stanu i zmiany władzy w Kazachstanie” – uważa MSZ Białorusi. W komunikacie wyrażono też „pełne poparcie” dla wysiłków przywództwa Kazachstanu w celu „powstrzymania zamieszek i grabieży oraz przywrócenia normalnego funkcjonowania kraju”.

„Udzielenie pomocy Kazachstanowi” zapowiedział także w czwartek sekretarz Rady Bezpieczeństwa Republiki Białoruś Aleksandr Wolfowicz. Według niego trwają już przygotowania do rozmieszczenia „kontyngentu pokojowego” Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) w Kazachstanie. Wydarzenia w Kazachstanie Wolfowicz nazwał „agresją hybrydową” i „kolorową rewolucją” poprzez którą „zewnętrzne i związane z nimi wewnętrzne siły próbują zniszczyć prawowitą władzę”. Białoruski dygnitarz nie sprecyzował jednak, jakie „zewnętrzne siły” miał na myśli.

„Jeśli w takich przypadkach nie pomożemy naszym przyjaciołom, to i nam nikt nie pomoże. A we współczesnym świecie po prostu nie da się stać samotnie, jak pokazuje światowe doświadczenie” – mówił Wolfowicz agencji Biełta.

Sekretarz białoruskiej Rady Bezpieczeństwa zapewniał, że białoruscy żołnierze pojadą do Kazachstanu nie po to, by walczyć przeciw pokojowej ludności, ale „przeciwnie – by ją chronić”. Ich zadaniem ma być także „ochrona obiektów”.

Jak podawaliśmy, w środę wieczorem prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew zwrócił się do głów państw Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym z prośbą o wsparcie wobec rebelii w jego państwie. ODKB zaakceptowała jego wniosek; o wysłaniu żołnierzy do Kazachstanu zdecydowała już Rosja. Gotowość do takiego działania zgłosił też Kirgistan.

Kazachstańskie protesty wybuchły w Żangaözen w obwodzie mangistauskim na zachodzie Kazachstanu dzień po tym, jak z początkiem roku rząd zniósł limity na ceny gazu LPG. W tamtym regionie był on względnie tani i popularny, stanowił w zasadzie podstawowy rodzaj paliwa.

W ciągu kolejnych dni protesty objęły większość dużych miast Kazachstanu. Protestujący ścierają się z policjantami i żołnierzami, atakują gmachy publiczne. Mimo obniżenia ceny gazu do poprzedniego poziomu, dymisji rządu, oraz odwołania byłego prezydenta Nazarbajewa ze stanowiska szefa Rady Bezpieczeństwa protesty nabrały siły. Prezydent Tokajew zapowiedział, że będzie „działać maksymalnie surowo”. Pojawiły się informacje o przejęciu przez rebeliantów broni palnej i regularnych walkach miedzy nimi a oddziałami rządowymi. Czwartkowej nocy wybuchły regularne strzelaniny w Ałmaty. Przed południem w centrum miasta trwały intensywne strzelaniny.  Według TASS wojsko w Ałmaty zażądało od uczestników zamieszek opuszczenia Placu Republiki i ostrzegło przez głośniki, że zacznie strzelać. Naoczni świadkowie donieśli, że później otworzono ogień.

Kresy.pl / mfa.gov.by / belta.by

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz