14 marca odbyła się na Międzynarodowym Uniwersytecie Astany (AIU) konferencja „Kazachstan w zmieniającym się ładzie światowym – reformy polityczne i transformacja instytucjonalna”. Miejscowy think-tank chciał uwypuklić znaczenie dla potencjału tego państwa w relacjach międzynarodowych projektu nowej konstytucji. Konferencja odbywała się w przeddzień referendum w jego sprawie.
Przedstawiciel uczelni będącej gospodarzem konferencji zauważył, że „państwo nie może być lepsze niż ludzie je zamieszkujący, a ludzie nie mogą być lepsi niż system edukacyjny”. Wyraził zadowolenie, że w projekcie nowej konstytucji poświęcono oświacie odrębne ujęcie i przydano tym samym znaczenia tej dziedzinie. Konferencja zorganizowana w przeddzień referendum w sprawie tego projektu była jednak poświęcona także miejsca Kazachstanu w świecie i tego, co może on światu zaoferować. Wypowiadali się na ten temat przedstawiciele sfer intelektualnych pięciu krajów, w tym Polski.
Debatę otworzył prezes miejscowego think tanku CFive będącego głównym animatorem wydarzenia, Iskander Akyłbajew. Rysując kontekst podkreślił, że region w jakim znajduje się Kazachstan otoczony jest przez niestabilność, a państwa Azji Środkowej muszą nadążyć z realizacją „kontraktu społecznego” ze swoimi obywatelami oczekującymi poprawy materialnych podstaw swojego bytu. Kontrakt ten musi być realizowany w warunkach szybkiego wzrostu demograficznego państw regionu. Akyłbajew uwypuklił szacunek mówiący, że 45 proc. współczesnych mieszkańców Kazachstanu urodziło się już po upadku Związku Radzieckiego. Podkreślił jednak, że zmianom podlega także życie polityczne państw zachodnich łącznie z jego prawno-formalnymi podstawami.
Czytaj także: Referendum konstytucyjne w Kazachstanie – krok naprzód w kierunku instytucjonalizacji
Wolność od i prawo do
Do tych samych uwarunkowań nawiązał Albert Tukstra z belgijskiego Instytutu Świata Dyplomacji zauważając, iż średnia wieku mieszkańców Kazachstanu to około 30 roku życia, a połowa populacji urodziła już po uchwaleniu konstytucji kraju z 1995 roku. Tukstra skupił się właśnie na nowej ustawie zasadniczej, jaką dzień później przegłosowali obywatele kraju. Uznał tekst nowej konstytucji za „poważną rekonfigurację” władz państwa, oceniając, że zawiera ona przesłanki dla większej wagi politycznej parlamentu i większej niezależności wymiaru sądownictwa. Wyraził przypuszczenie, że zmiana systemu wyborczego do parlamentu przyczyni się do wzmocnienia struktur i roli partii politycznych.
Ralph Winnie z Centrum Ameryka-Eurazja kontynuował ten wątek. Odróżnił klasyczne prawodawstwo państw zachodnich, których konstytucje zawierają formuły wolności negatywnych (wolność słowa, wolność od dyskryminacji) od konstytucji w innych regionach świata koncentrujących się na zapewnieniu obywatelom praw do określonych dóbr materialnych i niematerialnych. Konstytucyjną drogę Kazachstanu przypisał temu drugiemu paradygmatowi.
Zauważył, że paradygmat taki spotyka się ze sceptycyzmem, a nawet podejrzliwością w USA, wzmacnianą przez porażki instytucjonalizacji państw powstających po pierwszej fali dekolonizacji, a także fakt, że sami Amerykanie podchodzą do swojej ustawy zasadniczej bardzo konserwatywnie, wszak ostatnie poważne poprawki wprowadzono do niej w latach 60 i 70.
Amerykańskie elity mają pewne przekonanie o cyniczności wielu rządów w ich podejściu do własnych konstytucji i systemów prawnych, według Hilla. Sam uznał ten sceptycyzm za będący „nie fair”. Zarazem mówił, że czynnikiem definiującym relacje amerykańsko-kazachstańskie nie są obecnie tego rodzaju kwestie formalno-prawie i podejścia do nich, lecz priorytet stabilności Kazachstanu i Azji Środkowej w ogóle. Wyraził „ostrożny optymizm i nadzieję”, którą przypisał części amerykańskiego establishmentu zajmującego się polityką zagraniczną w kwestii perspektywy relacji dwustronnych z Kazachstanem.
Według niego, bez względu na poszczególne zapisy projektu konstytucji, które mogą otrzymywać w Ameryce różne oceny, proces jej przyjmowania postrzegany jest jako proces konsolidacji systemu politycznego, instytucjonalizacji władzy a tym samym stabilizacji Kazachstanu w roli „średniej potęgi”. Hill mówił również o świadomości amerykańskich elit, iż Azja Środkowa jest regionem o relatywnie słabej projekcji siły USA – „Rosja jest bliżej, Chiny są bliżej i nawet Europa jest bliżej”. „To co jest najcenniejsze dla Ameryki to dalsza stabilność, łatwość robienia interesów i prowadzenia dyplomacji.
Czytaj także: Kazachstan będzie miał nową konstytucję i święto narodowe
Polski głos
Na konferencji gościła również badaczka z Polski, współzałożycielka think tanku Opportunity Institute for Foreign Affairs, Małgorzata Samojedny. Podkreślając już na wstępie swoje zaangażowanie w sprawy Europy Środkowej i koncept Trójmorza, przybliżyła zebranym ów koncept, jako ideę nadrobienia zapóźnienia rozwojowego tego regionu kontynentu wobec jego zachodniej części poprzez inwestycje infrastrukturalne na rzecz polepszenia skomunikowania wewnętrznego i ze światem zewnętrznym. Uznała te uwarunkowania za podobne do tych z jakimi zmagają się państwa Azji Środkowej. Morze Czarne uznała za „bramę” dwóch regionów.
„Dobrze przeprowadziliśmy naszą transformację i możemy dzielić się naszymi sukcesami z naszymi partnerami nie tylko z naszego regionu” – powiedziała Samojedny. W Azji Środkowej dostrzegła „wielki potencjał”, dla światowego handlu i łańcuchów produkcyjnych a w Kazachstanie stymulatora rozwoju całego tego regionu.
Samojedny podkreśliła, że interesuje się Kazachstanem z perspektywy inicjatywy Trójmorza, Wskazała to jako drogę na rzecz przezwyciężenie peryferyjnego statusu jaki przez wieki Europa Środkowowschodnia miała w światowym systemie kapitalistyczny. Podobny status ma Azja Środkowa, oba regionu muszą więc nadrabiać lukę rozwojową. „Dobrze przeprowadziliśmy naszą transformację” – powiedziała Samojedny, podkreślające, że Polska, właśnie włączana do formatu G20, może służyć wzorem i radą innym peryferyjnym państwom mającym w historii etap socjalizmu.
„Widzimy w tym regionie wielki potencjał, jako szlaku handlowym” – podkreśliła polska badaczka. Odnosząc się do procesów politycznych w Kazachstanie, w przededniu referendum o przyjęciu nowej konstytucji, Samojedny powiedziała, że w tego rodzaju reformach Kazachstan nie jest odosobniony i także w Polsce trwają dyskusje czy konstytucja z 1997 roku odpowiada wyzwaniom współczesności i określonego etapu rozwoju politycznego.
Mówiła też o współpracy Rumunii z Ukrainą. Podkreśliła znaczenie tej pierwszej ze względu na jej duże podmorskie złoża gazu. Według Samojeny, Ukrainie udało się w toku wojny otworzyć dla siebie Morze Czarne, na początku konfliktu zablokowane praktycznie przez Rosjan. Ukraińcom udało się to osiągnąć dzięki rozwoju dronów morskich. Przytaczając wystąpienie przedstawiciela prezydenta Turcji na kwietniowej konferencji „Trójmorza”, twierdziła że Ankara nie będzie tolerować hegemonii rosyjskiej na Morzu Czarnym.
Chwaliła w tym kontekście „stabilizację” relacji między Armenią i Azerbejdżanem. Stabilność Morza Czarnego i Kaukazu określiła jako głównym cel „Trójmorza”. Podkreśliła, że kwestia przygotowania infrastruktury transportowej przez Morze Kaspijskie i Kaukaz należy już do aktorów funkcjonującym w tym regionie. Wśród państw regionu wyróżniła właśnie Kazachstan. Zwracając uwagę na jego rolę, jako źródła surowców na rozległym terytorium od Chin po Morze Kaspijskie, przypomniała też o tym specyficznym, historycznym zakorzenieniu relacji Warszawy z Astaną, jakim jest egzystencja potomków polskich zesłańców w Kazachstanie.
Czytaj także: Tokio śladem Waszyngtonu – Japończycy chcą zaangażować się w Azji Środkowej
Najważniejszy jest biznes
Amerykanin Wesley Alexander Hill z Międzynarodowego Centrum Podatków i Biznesu (ITIC) wypowiadając się ze stanowiska przedstawiciela biznesu w USA podkreślał, że dla niego najważniejsza jest przewidywalność porządku prawnego i jego egzekwowania w państwie, które ma być przestrzenią inwestycji, pewność tego, że „reguły gry nie zmienią się po fakcie”. Wymieniał w tym kontekście negatywne doświadczenia z inwestowania w afrykańskim Zimbabwe. Wykorzystał tę kwestię także do krytyki Chińskiej Republiki Ludowej, twierdząc że nie zapewniają one inwestorom poczucia pełnego bezpieczeństwa praw autorskich technologii i chwalił Kazachstan za fakt ujęcia zagadnienia praw cyfrowych w nowej konstytucji. Za najważniejszą uznał jednak dyplomację Kazachstanu, która doprowadziła kraj do przystąpienie do proklamowanej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju. Uznał referendum konstytucyjne za element realnej demokratyzacji państwa, wspominając o 12 tys. uwag obywateli do projektu nowej konstytucji. Zarazem przypomniał, że obecny prezydent USA nie jest typowym dyplomatą, lecz chce „dobijać targu”. Jak podsumował – „Najważniejszy jest biznes”.
Alberto Palmieri z Włoskiego Instytutu do spraw Azji (ISIA) podkreślił znaczenie Rosji jako kraju tranzytowego dla Kazachstanu, także w przypadku opcji wykorzystania Morza Kaspijskiego, na którym sytuacja została skomplikowana dodatkowo przez wojnę USA i Izraela z Iranem. Z kolei Akyłbajew zwrócił uwagę na zeszłoroczny szczyt USA-Azja Centralna w Waszyngtonie, który był pierwszą taką wizytą przywódców wszystkich państwa regionu podejmowanych przez prezydenta USA. Zwrócił uwagę na możliwości „korytarza środkowego” między Europą a Azją i znacznie Kaukazu z tym związane.
Tukstra widział perspektywę właśnie dla korytarza transkaspijskiego ze względu na zaangażowanie Chin poprzez projekt „Pasa i szlaku”. Jednocześnie dostrzegał proces o przeciwnym wektorze – dezintegracyjnym, mówił o „fragmentacji globu”. Jak uznał „dostęp do światowego rynku, nie może być dłużej traktowany jako pewny”.
Jednak Tukstra przedstawiał szlak północny przez Ocean Arktyczny jako ryzykowny ze względu na politykę Rosji. Za podobnie niepewny dla Azji Środkowej uznał kierunek południowy ze względu na sytuację Afganistanu, Pakistanu i Indii. Nie wierzył w szybkie uruchomienie tego drugiego. Za bardziej perspektywiczny uznał państwa środkowoazjatyckich eksport do Chin oraz przez Kaukaz na Zachód. Wiele zmieniła według niego wojna na Ukainie. Inaczej niż Samojedny uznał za niezbędne inwestycje zewnętrznego kapitału w infrastrukturę logistyczną „środkowego korytarza”. Brak tych inwestycji uznał za „porażkę Brukseli i Waszyngtonu”. Wbrew gromkim hasłom, według Tukstry, więcej inwestują w nią Chińczycy. Również ocenił, że USA nie są zainteresowane kwestiami bezpieczeństwa i strategicznymi w tym regionie, a priorytetem są dla nich relacje finansowo-gospodarcze.
Kresy.pl

