W niedzielę, 15 marca obywatele Kazachstanu głosowali w sprawie projektu nowej konstytucji dla swojego państwa. Referendum temu przyglądał się w jego stolicy Astanie i na jej obrzeżach dziennikarz naszej redakcji.
Astana ciągle wygląda zimowo. Nadal mroźna pogoda zakonserwowała w stolicy Kazachstanu dość grubą warstwę śniegu, którego zaspy są pracowicie usuwane i wywożone ciężarówkami-wywrotkami poza miasto. Zimowa aura może nie jawić się taką dla miejscowych. W niedzielę rano jest minus dwa stopnie Celsjusza, podczas gdy jeszcze tydzień wcześniej mrozy były dwucyfrowe. W dodatku, co niezwykłe jak na to miasto, prawie nie ma wiatru. Wszystko to sprawia, że w oczach obywateli Kazachstanu pogoda 15 marca mogła uchodzić za bardzo łagodną. Z czego władze państwowe mogły być zadowolone, bo pracowało to na frekwencję w komisjach do głosowania na projektem nowej konstytucji, na czym z pewnością zależał prezydentowi Kasymowi-Żomartowi Tokajewowi.

Cyfrowa komunikacja władz
Osobiście zainicjował on proces zmian, które pierwotnie miały dotyczyć zreorganizowania parlamentu a przemienił się w zmianę konstytucji, co oficjalnie ogłoszono w styczniu. Szybkie tempo prac nad projektem i poddania go pod referendum tłumaczy intensywność z jaką władze wzięły się za kampanię informacyjną. Jeśli w niedzielę jakakolwiek barwa mogła konkurować z bielą śniegu, był nią błękit – barwa flagi narodowej, ale też licznych billboardów, afiszów, plakatów, biuletynów i ulotek, jakie często można było napotkać w stolicy Kazachstanu.
Był to tylko jeden ze środków komunikacji. Władze centralne rozwinęły ją szczególnie w sferze wirtualnej, co potwierdza szybki postęp środkowoazjatyckiego państwa na drodze cyfryzacji, zauważalny zresztą także w innych sferach, życia jak na przykładach w metodach opłaty w astańskich sklepach i lokalach usługowych, bardzo często realizowanych telefonami komórkowymi, jak mogłem zauważyć. Także w telefonach obywatele mogli dowiedzieć się o nowej konstytucji i referendum.
Poza tradycyjnymi mediami, obficie informowały o nich specjalne strony na Facebooku, Instagramie oraz Telegramie, przy czym ten ostatni wydaje się zdecydowanie najpopularniejszym serwisem społecznościowym wśród obywateli Kazachstanu. O referendum przypominał także cyfrowy system administracji publicznej e.Gov, platforma Kaspi, łącząca w sobie funkcje bankowe, płatnościowe, handlu online i niektórych usług publicznych oraz podobna aplikacja czołowego banku kraju – Halyk Banku. Łącznie napłynęło około 12 tys. propozycji poprawek od samych obywateli.
Posiedzenia 130-osobwej komisji przygotowującej projekt konstytucji oraz Centralnej Komisji Wyborczej mającej za zadanie szybkie przygotowanie głosowania były transmitowane na żywo przez kanały telewizyjne. Wszystko po to, by zachować pełną transparentność, jak powiedziała mi w sobotę członek CKW Lazzat Suindik. Podkreśliła ona przy tym, że wszystkie materiały, łącznie z kartą do głosowania, są dwujęzyczne. W dwóch językach był promowany tekst samego projektu ustawy zasadniczej. Ma to znaczenie w kontekście rabanu, jaki podniósł się w części rosyjskiego komentariatu pomstującego na ewokowaną przez nich zmianę opisu pozycji języka rosyjskiego w Kazachstanie. W artykule 7 obecnej konstytucji rosyjski określony jest jako język używany w instytucjach publicznych i ich aktach „na równi” z kazachskim. W projekcie nowej ustawy zasadniczej użyte jest natomiast dość wieloznaczne słowo „narjadu”, które można przetłumaczyć na polski jako „obok”, co podchwytywali niektórzy rosyjscy publicyści i politycy, ale też jako „na równi” właśnie. Wszystko co widziałem i słyszałem w ciągu ostatnich dni w Astanie zaprzecza jakimkolwiek oskarżeniom o podchodach ku dyskryminacji rosyjskojęzycznych obywateli.
W lokalach wyborczych widoczne były nawet materiały i afisze przygotowane opatrzone wypukłym alfabetem Braille’a, by umożliwić zapoznanie się z nimi osobom niewidomym. Wcześniej upowszechniane audiozapisy projektu nowej konstytucji, z myślą o takich właśnie osobach. CKW zadeklarowała również przygotowanie samochodów mających podwozić do lokali wyborczych osoby z niepełnosprawnością ruchową. Władze robiły więc co mogły, aby zachęcić obywateli do głosowania.

W pałacu i na przedmieściach
W niedzielę rano postanowiłem sprawdzić jak im poszło. Najpierw wizyta w komisji jaką zorganizowano w centrum Astany w Pałacu Uczniów im. Al Farabiego. To jeden z najwybitniejszych filozofów całego świata muzułmańskiego, a jako syn środkowoazjatyckiego Turanu, znalazł miejsce na jednym banknotów miejscowej waluty i ma swój pomnik w Astanie, stojący zresztą tuż przed wspomnianym pałacem. Pomnik bardzo klasyczny, realistyczny w swojej estetyce. Całkiem inaczej niż sam Pałac Uczniów, który będący jeszcze jednym wspaniałym okazem modernizmu łączącym surowość bryły przypominającej jakby jurtę, nowoczesność szkła i metalu jako budulca z wykończeniem obejmującym tradycyjną ornamentację. To zresztą typowe dla architektury nowej Astany, odznaczającej się specyficznym archeofuturyzmem. Architektonicznie Astana jest zresztą jedną z ostatnich twierdz corbusieryzmu na świecie, z dużymi przestrzeniami między zabudową, prostymi, szerokimi magistralami i monumentalnymi budynkami.

Komisja urządzona w Pałacu Uczniów byał tak ogromna, że nawet kilkadziesiąt osób – członków komisji, siedzących z boku w wyznaczonym miejscu obserwatorów, dziennikarzy i głosujących obywateli, nie zapełnia go wizualnie. Ruch jednak jest, choć jak zapewniła mnie jedna z członkiń licznej komisji siedzącej za długim stołem, jego nasilenie jest spodziewane w godzinach popołudniowych. Przewodnicząca Komisji musiała nawet torować drogę głosującym między gromadą pracowników medialnych z całego świata. Wskazywałoby to, że wielkomiejski zwyczaj nie spieszenia się do urny nie jest typowy jedynie dla Polski. Obywatele, którzy przychodzili do komisji w Pałacu Uczniów żwawo załatwiają sprawę nie wdając się raczej w rozmowy z dziennikarzami.





Całkiem inaczej jest w miejscowości Koszy. Początkowo usłyszałem o nich, jako o wsi. Zabrałem się tam szybko, wstyd przyznać, poddając się swoistemu orientalizmowi, spodziewając się drewnianych chatek, koni, wszechobecnych babuszek monitorujących sąsiedztwo. Już na miejscu dowiedziałem się, że położona przy autostradzie na, obrzeżach stolicy miejscowość ma już prawa miejskie i zobaczyłem, że zabudowana jest kilkupiętrowymi osiedlami, wyglądającymi bardzo swojsko dla każdego znającego polski styl deweloperski.
„Takie kazachstańskie Jagodno” – zażartowała mocno wyborczą analogią Małgorzata Samojedny z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji Uniwersytetu Zielonogórskiego i współzałożycielka Opportunity Institute for Foreign Affairs. Przybyła do Kazachstanu, by obserwować wybory jako przedstawicielka swojej organizacji, a w sobotę występowała na konferencji „Kazachstan w zmieniającym się ładzie światowym: Polityczne reformy i instytucjonalna transformacja”, jaką na Międzynarodowym Uniwersytecie Astany zorganizował miejscowy think tank CFive. Uwaga ujęła mnie o tyle, że podobnie jak jej autorka, wykształciłem się we Wrocławiu.
Nie miała jednak całkowitej racji. Na ciasno zabudowanym przedmieściu nie zabrakło bowiem bardzo rustykalnych elementów. Tuż przed lokalem wyborczym ustawił się mieszkaniec jednej z okolicznych wsi, sprzedający miód z własnej pasieki. Sprzedawał go w słoikach, ale też jeszcze świeższy, prosto z wykrojonych plastrów. Już od progu komisji wyborczej słychać też było zajmujące dźwięki zespołu ludowego, który akompaniował głosującym i głosowanie organizującym.
W Kazachstanie odbywa się dziś referendum w sprawie nowej konstytucji. Istotne zmiany instytucjonalne: powrót urzędu wiceprezydenta, przebudowa parlamentu w jednoizbowy, zmiana systemu wyborczego do niego. W komisji w podastańskim Koszy głosuje się przy akompaniamencie. pic.twitter.com/RCqaAuPm9s
— Karol Kaźmierczak (@KKazmierczakK) March 15, 2026
Paradoksalnie w podstołecznej miejscowości ruch był duży, optycznie większy niż w centrum Astany. Głosujący byli też wyraźnie mniej zabiegani, swobodniejsi i bardziej chętni do rozmów.



Krok naprzód
„Jako obywatelka swojej republiki uważam to za swój obowiązek, by zagłosować za konstytucją. Popieram nasz kraj i popieram swój rząd. Dla mnie jest bardzo ważne, żeby był porządek” – powiedziała 46-letnia Amangul. W rozmowie przyznała, że „w pełni nie przeczytała całości tekstu konstytucji”, ale, przysłuchując się rozmowom w środkach masowego przekazu, a także swoich sąsiadów uznała, że „wszystko to jest dla dobra narodu”. Wskazywała, że czerpała wiedzę z telewizji i sieci społecznościowych. Za ważne uznała spotkanie informacyjne w szkole, tej samej, w której właśnie zagłosowała, poświęcone projektowi konstytucji, którą wyjaśniali pracownicy samorządowego wydziału oświaty. Amangul twierdziła, że frekwencja zapowiada się wysoka ponieważ „całe moje otoczenie idzie głosować” – jak powiedziała, jeszcze raz wskazując na rolę swoich sąsiadów i znajomych.
„Zmiany w lepszą stronę” – zapewniła 37-letnia Żanna Biekowa – „dla naszych dzieci, dla naszej przyszłości”. Uznała, że nowa konstytucja, poprzez odwołania do praw człowieka i inne swoje artykuły zapewni obywatelom „lepsze wsparcie socjalne, ubezpieczenie społeczne”. Jak podkreśliła – „Dla nas to jest najważniejsze”. Dlatego właśnie uznała – zapytana o spodziewaną frekwencję, że „wielu przyjdzie zagłosować”.
W tym czasie rozmowa przed lokalem wyborczym stała się nieco trudniejsza. Pojawiła się bowiem przed nim spora kolumna emitująca już współczesną, lokalną muzykę popową. To co mi utrudniało pracę, podobało się sprzedawcom miodu, który mieli od tej pory raźniejsze miny.
„To bardzo ważne, by głosować jak się jest obywatelem danego państwa” – uznał 35-letni pan Muchamedżanow, jak się przedstawił – „w taki sposób biorę udział w życiu naszego społeczeństwa i państwa. Muchamedżanow przyznał, że pracuje w strukturach oświatowych – „radzę wszystkim, by być aktywnym w tej sytuacji”. Zmiany zakładane przez projekt nowej konstytucji uznaje za dobre. Uważa, że wraz ze swoim rozwojem Kazachstan potrzebuje nowej konstytucji. „W pierwszej konstytucji [z 1993 roku] akcent był bardziej na niepodległość, kolejna [z 1995 roku] tworzyła instytucje państwa, czas na krok naprzód. Nie tylko dla republiki i państwa, ale dla narodu. My musimy się już poczuć jako nacja” – stanowczo podkreślil to ostatnie słowo.
Muchamedżanow wyraził zadowolenie z tego uznaje z tego co uznaje za lepszą gwarancje praw i bezpieczeństwa w sferze cyfrowej, co uznaje za bardzo ważne w perspektywie tego, gdzie zmierza cywilizacja. Poruszył też kwestię reformy parlamentu – „To bardzo duży krok, który podkreśla, że w naszym kraju jest oparta na jawności demokracja. We wszystkich rozwiniętych państwach przy rozwiązywanie kwestii państwowych zaakcentowana jest rola parlamentu. I my też idziemy w tym kierunku” – ocenił. Ja stwierdził śledził informacje o projekcie nowej konstytucji w miejscowych mediach, ale też na platformach cyfrowych, dlatego czuje się „stuprocentowo” poinformowany w jego kwestii.
Młody mężczyzna Ajan odpowiadał po angielsku całej grupie dziennikarzy z państw zachodnich, jaka otoczyła go natychmiast po wyjściu z lokalu wyborczego. Było to poważne wyzwanie, bowiem Ajan jednym okiem patrzył na pytających, drugim wodził natomiast za swoim kilkuletnim dzieckiem, dokazującym na placu przed budynkiem już kilkanaście metrów od niego i coraz bardziej się od ojca oddalającym. Ajan uznał projekt, w sprawie którego właśnie zagłosował za „ponownie narodziny ustawy zasadniczej”. Ajan za najważniejsze uważa to, iż w projekcie zostało zapisane odwołanie do praw człowieka. Podkreślił, że przeczytał pełen tekst, a nawet zdarzyło mu się tłumaczyć go na angielski.
Z kolejnych czasem zdawkowych rozmów z obywatelami, którzy właśnie wrzucili kartę do urny wynieść można było zróżnicowane wrażenie co do stopnia, ich wgłębiania się w literę projektu ustawy zasadniczej. Jednak w zasadzie wszyscy uważali, że w kraju dzieje się coś, co ma im zagwarantować przewidywalną przyszłość i rozwój bez wstrząsów, a przecież Kazachstan przeżył poważny wstrząs zaledwie nieco ponad cztery lata temu, co uruchomiło proces obecnej zmiany.
Państwo rozwojowe
Już po zakończeniu głosowania Ramon Schack ocenił referendum konstytucyjne jako krok mający przesłanki związane także z polityką zagraniczną obecnych władz Kazachstanu. Według niemieckiego eksperta, twierdzącego, że „zna w Astanie każdy kamień”, jego elita szuka dobrej pozycji w relacjach międzynarodowych i chce objawić Kazachstan, jako państwo konstytucyjne i wysoce zinstytucjonalizowane, wbrew stereotypowym ocenom tych zachodnich komentatorów, któzy określają go mianem autorytarnego. „Nawet dziś niektórzy naiwni ludzie na Zachodzie wciąż to robią, ponieważ nie wiedzą niczego o tle historycznym i kulturalnym kraju. Ludzie na Zachodzie, w Europie Zachodniej, a w Ameryce w szczególności, nie rozumieją tego, bo nie rozumieją już nawet własnej historii” – powiedział Schack, który uznał Kazachstan za oazę pożądanej stabilności, w coraz mniej stabilnym otoczeniu.
Ekspert i publicysta udzielający się w „Ostdeutsche Allgemeine Zeitung”, widzi szanse rozwojowe Kazachstanu i twierdzi wręcz, że środkowoazjatyckie państwo należy porównywać do dalekowschodnich „tygrysów” lat 80 XX wieku – w rodzaju Singapuru – ujmować je w kategoriach modelu państwa rozwojowego (developmental state), które rozładowuje napięcia społeczno-polityczne zapewniając właśnie poprzez stabilny wzrost socjo-ekonomiczny. „To postępująca tranzycja” – powiedział mi na koniec referendalnego dnia Schack, uznając projekt konstytucji za udany krok naprzód.
Zrobiło go ponad 73 proc. uprawnionych do tego obywateli Kazachstanu, bo właśnie taką frekwencję ogłosiła Centralna Komisja Wyborcza nieco ponad pół godziny po zamknięciu lokali referendalnych.
Z Astany – Karol Kaźmierczak


