W ciągu dwóch następnych dni szef amerykańskiej dyplomacji złoży nieplanowane wcześniej wizyty w Kijowie i Berlinie, a później spotka się w Genewie z ministrem spraw zagranicznych Rosji.

Departament Stanu USA poinformował we wtorek, że sekretarz stanu Anthony Blinken w dniach 18-20 stycznia br. uda się do Kijowa i Berlina. Podróż ma być następstwem intensywnych rozmów z „sojusznikami i partnerami w Europie” w sprawie „rozwiązania zagrożenia, jakie Rosja stwarza dla Ukrainy”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8139.32 PLN    (36.99%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Resort dyplomacji USA zapewnił, że są to działania na rzecz zachęcenia Rosji „do wyboru dyplomacji i deeskalacji w interesie bezpieczeństwa i stabilności”.

Pierwszym przystankiem Blinkena będzie Kijów, gdzie 19 stycznia spotka się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i ministrem spraw zagranicznych Dmytrem Kułebą.

Amerykański dygnitarz spotka się również z pracownikami ambasady USA i ich rodzinami. Jak podano, zamierza poinformować ich o „planie awaryjnym” na wypadek „dalszej eskalacji przez Rosję”.

Następnego dnia Blinken uda się do Berlina, by ze swoją niemiecką odpowiedniczką Annaleną Baerbock omówić ostatnie rozmowy dyplomatyczne z Rosją i „wspólne wysiłki mające na celu powstrzymanie dalszej rosyjskiej agresji na Ukrainę”, w tym gotowość do nałożenia na Rosję „ogromnych konsekwencji i poważnych kosztów gospodarczych”.

W Berlinie dojdzie też z udziałem Blinkena do spotkania tzw. Transatlantic Quad, czyli USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec.

W osobnym komunikacie Departament Stanu powiadomił, że w piątek 21 stycznia Blinken spotka się w Genewie z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem.

Jak informowaliśmy, w piątek rzeczniczka Białego Domu, Jen Psaki, powiedziała na konferencji prasowej, że według ustaleń wywiadu USA, Rosja przygotowuje prowokacje na wschodzie Ukrainy, żeby zyskać pretekst do inwazji i i już wysłała agentów, mających przeprowadzić pod fałszywą flagą akcje dywersyjne przeciwko separatystom w Donbasie. „Obawiamy się, że rosyjski rząd przygotowuje się do inwazji na Ukrainę, która może skutkować łamaniem praw człowieka na szeroką skalę i zbrodniami wojennymi, jeśli dyplomacja nie osiągnie swoich celów” – powiedziała Psaki.

Wcześniej pisaliśmy, że ukraiński wywiad wojskowy twierdzi, że Rosja chce przeprowadzić prowokację przeciw swoim żołnierzom stacjonującym w Naddniestrzu i oskarżyć o to Ukrainę. Ma o tym świadczyć ostrzeżenie, jakie przekazano na służbowej naradzie w 3. brygadzie zmotoryzowanej rosyjskiej armii, do którego treści dotarł ukraiński wywiad. Dotyczy ono „spodziewanych prowokacji ze strony Ukrainy w rejonie miejscowości Kiełbaśna”. W tej wsi, leżącej przy granicy z Ukrainą znajduje się jeden z największych składów amunicji w Europie. Pilnuje go grupa zadaniowa rosyjskich wojsk.

Rosja wielokrotnie zaprzeczała, że planuje inwazję na Ukrainę. Jednocześnie przedstawiciele rosyjskich władz oświadczali, że Rosja będzie gotowa „podejmować działania w odpowiedzi”.

Według doniesień amerykańskiego wywiadu a także strony ukraińskiej, Rosja zgromadziła w pobliżu granicy z Ukrainą około 100 tys. żołnierzy. Zdaniem ukraińskich urzędników to zbyt mało, by realnie myśleć o inwazji na Ukrainę.

Kresy.pl / state.gov / tass.ru

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz