Zakup 250 Abramsów nie rozwiązuje problemów Polski – mówił profesor Andrzej Zapałowski w  niedzielnej rozmowie z redaktorem Mateuszem Pławskim na kanale Kresy TV.

W niedziele na kanale Kresy TV redaktor Mateusz Pławski rozmawiał z profesorem Andrzejem Zapałowskim na temat zakupu amerykańskich czołgów Abrams. Zakup 250 Abramsów nie rozwiązuje problemów Polski – twierdzi profesor Zapałowski.

„Jeżeli decydujemy się, że w przyszłości czołg Abrams będzie czołgiem podstawowym, to musimy pamiętać, że zakup 250 sztuk nie rozwiązuje u nas problemu, ponieważ polskie siły pancerne muszą liczyć pomiędzy 800 a 1000 czołgów. Więc jeżeli teraz kupimy (czołg Abrams – redakcja) na raty rozłożone na wiele lat to kiedy kupimy następną partię czołgów tak bardzo potrzebnych? Na razie wyposażamy tylko i wyłącznie jedną dywizję. Oczywiście te wszystkie mankamenty logistyczne, które wynikają z pozyskania tych czołgów, oczywiście da się rozwiązać, tutaj nie ma kwestii nie do rozwiązania. Dużo bardziej strategiczne pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć: „Co z polskim przemysłem pancernym?” – czy ten zakup to jest śmierć Bumar Łabędy i koniec polskiego przemysłu pancernego” – mówił profesor Andrzej Zapałowski.

Z kolei generał Waldemar Skrzypczak, generał broni i były dowódca wojsk lądowych, w rozmowie na kanale Kresy TV mówił: „Czołgi Abrams są najdroższe ze wszystkich czołgów na świecie jeśli chodzi o eksploatację. Nie ma droższych czołgów, jeśli chodzi o eksploatację. Polska i Polacy muszą się przygotować na to, że wydatki, które będą kierowane na eksploatację i utrzymanie tych czołgów, będą kosmiczne”.

Generał został zapytany o spekulacje, które sugerują, że koszt zakupu czołgów Abrams może stanowić jedynie 20-40 proc. realnych kosztów eksploatacji i przedłużania życia maszyn. „Przykładem mogą być fregaty „Kościuszko”, które kupiliśmy – wydawałoby się – za nieduże pieniądze, ale których eksploatacja, remonty, serwisowanie – często w Stanach Zjednoczonych – spowodowały, że budżet na pokrycie tych dwóch fregat, w zasadzie bardzo poważnie pochłonął budżet Marynarki Wojennej. Dziś Marynarka Wojenna jest w takim stanie jakim jest, m.in. dlatego, że kiedyś te fregaty powodowały takie koszty dla budżetu” – odpowiedział. „Polska i Polacy muszą się przygotować na to, że wydatki, które będą kierowane na eksploatację i utrzymanie tych czołgów, będą kosmiczne” – podkreślił.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

14 lipca bieżącego roku szef MON Mariusz Błaszczak i wicepremier Jarosław Kaczyński poinformowali, że Polska kupi od USA 250 czołgów M1A2 Abrams w nowym wariancie SEPv3Pierwsze pojazdy mają trafić do Polski już w przyszłym roku, trafią na wyposażenie m.in. „Żelaznej Dywizji”. Koszt zakupu przekroczy 23 mld złotych. 

Przypomnijmy, że wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Gryglas oświadczył, że polski przemysł obronny zaczyna od produkcji armat oraz bojowych wozów piechoty, by „finalnie wytwarzać czołgi, śmigłowce i inną broń potrzebną do odstraszania i skutecznej obrony Rzeczypospolitej”. Odniósł się w ten sposób do podpisania umowy pomiędzy Hutą Stalowa Wola i Rheinmetall Waffe Munition GmbH R, w kwestii produkcji elementów armaty L44, w tym luf czołgowych 120 mm. Kontrakt podpisano w środę. Zaznaczył także, że program „Wilk” – pozyskania nowego podstawowego czołgu dla polskiej armii – będzie kontynuowany.

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz