Zbiórka pieniędzy ogłoszona przez konsula honorowego Ukrainy w Poznaniu Witolda Horowskiego przyniosła już 175 tysięcy złotych. Pieniądze trafią do rodziny Ukraińca Wasyla Czorneja, który zasłabł w jednym z wielkopolskich zakładów i w rezultacie zmarł. Zatrudniająca go „na czarno” właścicielka zakładu zamiast wezwać do Ukraińca pogotowie, wywiozła go do lasu.

Horowski, poruszony śmiercią Ukraińca, ogłosił zbiórkę we wtorek w mediach społecznościowych, mimo iż rodzina Czorneja nie chciała pieniędzy twierdząc, że nic im nie zwróci męża i ojca. Już pierwszego dnia na konto Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Polska Ukraina, które prowadziło zbiórkę, wpłynęło 75 tys. złotych. Obecnie na koncie jest już 175 tysięcy złotych. Jak ocenił Horowski, jest to kwota zapewniająca rodzinie zmarłego skromne utrzymanie przez 7 lat. Według niego brakuje jeszcze 70 tys. złotych do osiągnięcia kwoty zapewniającej rodzinie utrzymanie do czasu osiągnięcia pełnoletności przez najmłodsze z dzieci.

Wasyl Czornej pozostawił na Ukrainie żonę i trójkę dzieci w wieku dwunastu, dziewięciu i siedmiu lat.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak pisaliśmy, w czwartek 14. czerwca w lesie pomiędzy Skokami a Wągrowcem w Wielkopolsce leśniczy znalazł zwłoki mężczyzny w wieku około 30 lat. Denat miał na rękach rękawice robocze a na jego ciele znajdowało się wiele trocin, co zasugerowało śledczym, że był on pracownikiem któregoś z okolicznych tartaków. Ciało denata zabrano do badań sekcyjnych a policja zaczęła odwiedzać okoliczne zakłady przemysłu drzewnego. Od początku założono, że mężczyzna mógł nie być Polakiem. W wyniku działań śledczych ustalono, że zmarły to 36-letni Wasyl Czornej, który dorabiał sobie w zakładzie produkcji trumien w Jastrzębsku Starym pod Nowym Tomyślem – 140 km od miejsca znalezienia jego zwłok. Ustalono też, że mężczyzna zasłabł, a właścicielka firmy Grażyna F. zabroniła innym pracownikom wzywać pogotowie i wysłała ich do domu. Następnie wywiozła Ukraińca do lasu i tam go porzuciła. Nie jest jasne, czy w momencie porzucenia w lesie mężczyzna jeszcze żył. Grażyna F. została aresztowana na 3 miesiące. Za nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci grozi jej 5 lat więzienia. Podobna kara grozi zatrzymanemu obywatelowi Ukrainy, który znając okoliczności zdarzenia, ukrywał się i zatajał informacje utrudniając w ten sposób śledztwo.

Kresy.pl / wyborcza.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz