Według wicepremiera Jacka Sasina przyjazd prezydenta USA Donalda Trumpa do Polski na obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej jest pewny.

Wicepremier Jacek Sasin tłumaczył w czwartek w programie „Tłit” na portalu Wp.pl, dlaczego światowe obchody rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej odbędą się w Warszawie a nie na Westerplatte. „Mamy stolicę, tutaj są obchodzone najważniejsze państwowe uroczystości, właśnie w stolicy, i taka decyzja została podjęta, że to właśnie będzie się działo w stolicy, natomiast Westerplatte będzie też ważnym elementem tych obchodów” – mówił Sasin.

Wicepremier przypomniał, że zaproszenia do udziału w uroczystościach zostały wystosowane do szerokiego grona światowych przywódców. Jednym z gości ma być prezydent USA. „Będzie na pewno prezydent Trump – to mamy już potwierdzone. Będą inni przywódcy, w tej chwili są potwierdzane te wizyty.” – zapowiadał. Gdy Sasina dopytywano o przyjazd Trumpa, polityk wyjaśnił, że informacje o przyjeździe prezydenta USA są na razie nieoficjalne, „ale możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa mówić, że do tej wizyty dojdzie”. Jacek Sasin powiedział, także, że jest optymistą w kwestii możliwości przyjazdu Angeli Merkel.

Brak zaproszenia dla prezydenta Rosji Władimira Putina Sasin tłumaczył tym, że jest on „przywódcą kraju, który dokonuje zbrojnych agresji wobec swoich sąsiadów”. W opinii wicepremiera byłoby „nie na miejscu, żeby czcić rocznicę zbrojnej agresji na Polskę z udziałem przywódcy, który dzisiaj tymi samymi metodami traktuje swoich sąsiadów”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak pisaliśmy, według „Rzeczpospolitej”, amerykański prezydent przyleci do Polski na dwa dni, najpewniej 31. sierpnia br. Ma wówczas przybyć do Warszawy, by dzień później wziąć udział w uroczystościach upamiętniających wybuch II wojny światowej. WP.pl podawało, że planowane jest wówczas wystąpienie Trumpa.

O braku zaproszenia na uroczystości dla przywódcy Rosji informował w marcu rzecznik Kancelarii Prezydenta RP Błażej Spychalski. „Klucz zaproszeń na obchody historycznej rocznicy nie był historyczny” – cytował jego słowa portal rmf24.pl – „Zaproszenia mają charakter współczesny, a nie historyczny”. – mówił Spychalski.

Kresy.pl / PAP




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Chris82 :

    Klucz zaproszeń może jest „współczesny” tylko zupełnie nie koresponduje z ideą obchodów rocznicy wybuchu wojny ani tym bardziej z zupełnie współczesną polską racją stanu. Zatem po pierwsze Stany Zjednoczone były we wrześniu 1939 r. państwem neutralnym, a ich rola w początkowym etapie wojny mocno dwuznaczna. Czy prezydent Trump powie dlaczego Amerykanie znając tajną klauzulę paktu Ribbentrop-Mołotow nie powiadomili o niej polskiego rządu? Albo dlaczego nie uznali sowieckiego najazdu na Polskę za akt agresji? Zamiast tego woleli wysyłać do prezydenta Mościckiego idiotyczne apele o zachowanie pokoju. Z wojennych rocznic historycznych Amerykanie mogliby u nas celebrować upamiętnienie konferencji jałtańskiej lub poczdamskiej. Po drugie, jeśli chcemy zapraszać Trumpa to lepiej wybrać okazję „kontraktową” w rodzaju zakupu F-35 lub otwarcia nowego oddziału JP Morgan w Warszawie. Wtedy ten „współczesny” klucz miałby uzasadnienie. A na razie wiele wskazuje na to, że bez kompletu europejskich uczestników, których należałoby zaprosić tak z historycznych jak i politycznych względów (czyli oprócz wszystkich sąsiadów jeszcze Francja i W. Brytania) powstanie znowu wrażenie Polski izolowanej i opuszczonej. Szkoda dobrej okazji, bo reset 2.0 znowu szybuje ponad polskimi głowami.