Pentagon przeprowadził na Florydzie ćwiczenie odwzorowujące ukraiński model ataku dronowego. Jak podał portal Defense One, jego wyniki doprowadziły do istotnej zmiany amerykańskiej strategii obrony przeciwko bezzałogowcom.
Operacja „Clear Horizon”, zrealizowana w bazie Eglin Air Force Base, zakładała symulację warunków pola walki znanych z Ukrainy, w tym ataków inspirowanych operacją „Spiderweb”, wymierzoną wcześniej w rosyjskie lotnictwo strategiczne. W ćwiczeniu udział wzięli operatorzy z 10th Special Forces Group, którzy odtworzyli realne taktyki stosowane na froncie, oraz zespoły counter-UAS (systemy zwalczania bezzałogowych statków powietrznych) z różnych rodzajów sił zbrojnych USA.
W trakcie symulowanego uderzenia użyto szerokiego spektrum dronów – od prostych konstrukcji komercyjnych po bardziej zaawansowane systemy odporne na zakłócenia. Wśród nich znalazły się maszyny z antenami kierunkowymi (emitującymi sygnał w wąskim, ukierunkowanym wiązaniu, co utrudnia ich zakłócanie), systemami frequency-hopping (szybko zmieniającymi częstotliwość łączności, co zwiększa odporność na walkę radioelektroniczną), a także drony sterowane światłowodowo (po kablu, co czyni je praktycznie niewrażliwymi na zakłócenia radiowe) i przez sieci LTE (wykorzystujące infrastrukturę komórkową, co pozwala na sterowanie na dużą odległość). Po raz pierwszy przetestowano scenariusz, w którym operatorzy znajdujący się w innym stanie (Kolorado) prowadzili działania przeciwko celom na Florydzie.
Według gen. bryg. Matta Rossa, kierującego Joint Interagency Task Force 401, ćwiczenie ujawniło istotne braki w dotychczasowym podejściu do obrony antydronowej USA. Kluczowym problemem okazało się rozproszenie danych – informacje z radarów, sensorów i systemów przeciwdronowych nie były integrowane w sposób umożliwiający pełny obraz sytuacji.
W efekcie Pentagon wdraża obecnie jednolite oprogramowanie do śledzenia dronów oraz koncepcję „sensor-to-effector”, pozwalającą łączyć dowolne źródło wykrycia z dowolnym środkiem neutralizacji. Zmiana obejmuje również podejście do ochrony infrastruktury – większy nacisk położono na obronę celów o wysokiej wartości, takich jak systemy dowodzenia, logistyka i obrona powietrzna, które mogą być atakowane przez drony dalekiego zasięgu.
Równocześnie zidentyfikowano konieczność opracowania tańszych metod zwalczania małych bezzałogowców. Zamiast kosztownych pocisków rakietowych rozwijane są drony przechwytujące, dostosowane do zwalczania celów klasy Group 1 i 2.
Ćwiczenie wpłynęło także na proces zakupowy i planowanie operacyjne. W ciągu sześciu tygodni od jego zakończenia Departament Obrony przeznaczył ponad 600 mln dolarów na szybkie wdrażanie nowych technologii counter-UAS. W projekcie budżetu na 2027 rok przewidziano natomiast 75 mld dolarów na rozwój systemów technologii dronowych i przeciwdronowych.
Pentagon uznaje, że rozwój zagrożeń dronowych przebiega szybciej niż cykle budżetowe, a ich ewolucja – napędzana przez sektor cywilny i postęp w autonomii – znacząco różni się od wcześniejszych zagrożeń asymetrycznych, takich jak improwizowane ładunki wybuchowe.
Czytaj też:
Kresy.pl / Defence One





























