Przed Sądem Okręgowym w Opolu stanął mężczyzna, który w 2022 roku opublikował w mediach społecznościowych wpis z hasłem “roz…nie Azowa”. Jest oskarżony o propagowanie symboli wspierających agresję Rosji na Ukrainę.
Arkadiusz Domeredzki stanął przed Sądem Okręgowym w Opolu (zgodził się na podanie danych osobowych i upublicznienie wizerunku). Jest oskarżony o propagowanie symboli wspierających agresję Rosji na Ukrainę.
W maju 2022 roku mężczyzna opublikował w mediach społecznościowych wpis z hasłem “roz…nie Azowa”. Do wpisu dołączył zdjęcie z palcami obu rąk złączonymi w literę “Z”, wykorzystywaną jako symbol poparcia dla Rosji. Dzień wcześniej siły rosyjskie zdobyły zakłady metalurgiczne Azowstal w Mariupolu.
Domeradzki argumentował, że wpis miał charakter satyryczny i był formą protestu. “Nie zgadzam się na nazywanie działań Rosji agresją, ale działaniem zbrojnym” – mówił.
“Słowo agresja zakłada, że dana strona jest winna i jest agresorem, a polski ustawodawca nie ma podstaw do określania tego bez wypowiedzenia wojny przez stronę lub odpowiedniego orzeczenia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Ja liczę się z karą, ale to nie zmieni mojego głębokiego przekonania o głoszeniu tych poglądów i ich słuszności” – dodawał.
Wyrok ma zostać ogłoszony we wtorek 29 października. Prokuratura domaga się kary 5 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 2 lata próby oraz dozoru kuratora sądowego na czas próby.
“Nikt nie odbiera oskarżonemu prawa do oceniania określonych formacji wojskowych Ukrainy w taki, a nie inny sposób. Niewątpliwie natomiast pochwalanie rozbicia jednostki wojskowej, która jakby jej nie oceniać, walczy w obronie suwerennego państwa, jakim jest Ukraina, przeciwko wojskom Federacji Rosyjskiej, już to wystarczy do uznania, że oskarżony pochwalał bardzo istotny element prowadzonej przeciwko Ukrainie wojny napastniczej” – stwierdził prokurator Piotr Krzemionka-Kowalski.
Ukraiński pułk Azow, odwołujący się do ideologii neonazistowskiej i neobanderowskiej, początkowo funkcjonował jako milicja nacjonalistów a potem batalion ochotniczy. Później został przekształcony w pułk. Wszedł w skład Narodowej Gwardii Ukrainy. Jak informowaliśmy, członkowie „Azowa” posługiwali się symboliką nazistowską – w tym 36 Dywizji Grenadierów SS „Dirlewanger”, która pacyfikowała warszawską Wolę podczas Powstania Warszawskiego. Z powodu neonazistowskich powiązań Azowa Kongres USA zadecydował w 2017 r., że środki z pomocy finansowej dla Ukrainy nie mogą być wykorzystywane przez tę jednostkę.
Na bazie Azowa powstała partia Korpus Narodowy z Andrijem Biłećkim na czele i organizacja paramilitarna Narodowe Drużyny. Jednym z punktów programu tego ugrupowania jest utworzenie związku państw o nazwie Międzymorze, w skład którego wchodziłyby m.in Ukraina i Polska.
Na początku marca 2018 r. Korpus Narodowy zorganizował we Lwowie antypolski marsz związany z rocznicą śmierci kata Polaków, dowódcy UPA Romana Szuchewycza. Przeszedł on ulicami miasta pod hasłem „Miasto Lwów nie dla polskich panów”. Parę tygodni temu „Azowcy” przeprowadzili kolejną akcję pod tym hasłem. Jeszcze w 2019 r. brytyjski Bellingcat twierdził, że ludzie pułku zaangażowani są w działania polityczne. Według FBI, członkowie Pułku Azow „uczestniczyli w szkoleniu i radykalizowaniu organizacji białych suprematystów z USA”.
Obecnie przedstawiciele “Azowa” twierdzą, że pułk nie ma charakteru ideologicznego, a jego kadra dowódcza dawno się zmieniła. Jego żołnierze odegrali istotną rolę w kilkutygodniowej obronie Mariupola, prowadzonej początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Rosjanie zajęli całe miasto w maju 2022 r.
radio.opole.pl / Kresy.pl































