Chiński niszczyciel niemal zderzył się z amerykańskim niszczycielem przepływającym w pobliżu spornych Wysp Spratly na Morzu Południowochińskim. Obie strony oskarżają się o spowodowanie incydentu.

W minioną niedzielę amerykański okręt wojenny, niszczyciel USS Decatur przepływał w pobliżu spornych wysp Spratly na Morzu Południowochińskim, które Chiny uznają za część swojego terytorium. W pobliżu znajdował się także chiński niszczyciel klasy Luyang, który w reakcji na to zaczął płynąć w kierunku amerykańskiej jednostki.

Według relacji „The Washington Post”, chiński okręt niebezpiecznie zbliżył się do okrętu USA, zmuszając go do zmiany kursu. Oba okręty minęły się zaledwie „o jardy”. Strona amerykańska określiła działania Chińczyków mianem „niebezpiecznych i nieprofesjonalnych”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

We wtorek Pekin oficjalnie oskarżył Waszyngton o lekceważenie chińskiej suwerenności. Według chińskiego ministerstwa obrony, USS Decatur nie powinien był w ogóle znaleźć się na tych wodach w ramach swojej misji „swobody żeglugi” i sprowokował chiński okręt do reakcji i przegonienia Amerykanów z rejonu Wysp Spratly.

– Okręt chiński podjął szybkie działania i pohamował okręt USA w zgodzie z prawem i ostrzegł go, by opuścił te wody – oświadczył rzecznik resortu, Wu Qian. Dodał, że obecność amerykańskich okrętów w tym spornym rejonie „poważnie zagraża suwerenności i bezpieczeństwu Chin”, a także „poważnie podważa stosunki między obu krajami i ich armiami”.

Wcześniej, w poniedziałek, dowództwo amerykańskiej Floty Pacyfiku skrytykowała „agresywne” działania Chińczyków. Jego rzecznik, Charlie Brown twierdził, że chiński niszczyciel zbliżył się na odległość 45 jardów (około 40 metrów) od dziobu USS Decatur, zmuszając go do zmiany kursu, by uniknąć kolizji. Amerykanie zaznaczają, że misją okrętu było promowanie przestrzegania prawa międzynarodowego i odrzucanie „nadmiernych roszczeń morskich jakiegokolwiek kraju”.

Do bliskich spotkań między chińskimi i amerykańskimi okrętami dochodziło już wcześniej, ale niedzielny incydent był najpoważniejszym tego rodzaju. Doszło do tego tydzień po tym, jak chińscy oficjele odwołali rozmowy wojskowe z USA, które miały być prowadzone w Pekinie, w reakcji na nowe sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone. Miał brać w nich udział szef Pentagonu James Mattis.

To nie pierwszy raz, gdy USS Decatur bierze udział w akcjach demonstracyjnych na Morzu Południowochińskim. Blisko dwa lata temu, przeprowadził na Morzu Południowochińskim demonstracyjną operację w pobliżu Wysp Paracelskich, do których roszczenia zgłaszają m.in. Chiny. Pekin protestował wówczas przeciwko „nielegalnym i prowokacyjnym” działaniom Amerykanów.

Washingtonpost.com / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz