Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Po sześciu dniach protestów na Ukrainie prezydent Wołodymyr Zełenski odwołał gen. Ołeksandra Syrskiego ze stanowiska głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy. Jego następcą został gen. Mychajło Drapaty. Demonstranci domagali się zmiany dowództwa armii oraz przywrócenia Mychajły Fedorowa na stanowisko ministra obrony.
We wtorek, po sześciu dniach demonstracji w Kijowie i innych miastach na Ukrainie, prezydent Wołodymyr Zełenski odwołał gen. Ołeksandra Syrskiego ze stanowiska głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy i powierzył tę funkcję gen. Mychajle Drapatemu.
Zełenski ogłosił zmianę podczas wieczornego wystąpienia po serii spotkań z najwyższymi dowódcami wojskowymi. Zapowiedział również reorganizację Sztabu Generalnego oraz przygotowanie zaktualizowanej strategii obronnej państwa.
W najnowszym oświadczeniu Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej twierdzi, że jego ataki na amerykańskie bazy w Jordanii przyniosły wymierne efekty.
Wedłgu wtorkowego oświadczenia Korpusu jego ostatni atak na Jordanię zniszczył amerykański radar a także samolot bojowy F-15. Według Irańczyków zginąć miało "kilku" amerykańskich żołnierzy, zrelacjonował portal Al Mayadeen. Zginęli w bazie Rukban położonej tuż obok trójstyku granic Jordanii, Iraku i Syrii, jak podał portal Al Mayadeen, niedaleko amerykańskich instalacji at-Tanf w Syrii.
„Ten region nie jest miejscem dla amerykańskich agresorów. Muszą go opuścić, aby uniknąć poniesienia większych strat” - Korpus napisał we wtorkowym oświadczeniu. Jak dodano - „Sekretarz wojny USA, którego uważamy za zbrodniarza wojennego, określił poległych mianem bohaterów, podczas gdy publicznie ogłoszona liczba ofiar jest znacznie niższa od rzeczywistej”.
Sąd Apelacyjny Mołdawii nakazał likwidację dwóch małych stronnictw. Uznał je za nową formę dla zdelegalizowanej trzy lata temu prorosyjskiej partii.
„Partia polityczna <<Siła Alternatywy i Zbawienia Mołdawii>> (FASM) jest uznawana za następcę partii Sor, która została uznana za niekonstytucyjną wyrokiem Sądu Konstytucyjnego nr 10 z dnia 19 czerwca 2023 r. Partia polityczna [FASM] zostaje rozwiązana” - słowa wyroku przytoczyła w środę agencja informacyjna TASS.
Także w środę, odrębnym wyrokiem sądu rozwiązano partię "Szansa". Podobnie jak FASM wschodziła ona w skład koalicji "Zwycięstwo", którą grupa działaczy inaugurowała na wyjazdowej konferencji w Moskwie w kwietniu 2024 roku.
Francuskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło ustawę zakazującą osobom poniżej 15. roku życia korzystania z mediów społecznościowych. Nowe przepisy mają wejść w życie od września i zostaną wdrożone dwuetapowo. (więcej…)
Amerykańskie służby przejęły ponad 700 dronów, które podczas piłkarskich mistrzostw świata znalazły się w zamkniętej przestrzeni powietrznej nad stadionami i strefami kibica.
Łącznie systemy bezpieczeństwa miały wykryć blisko 1600 bezzałogowców.
Operację prowadzono we wszystkich 11 amerykańskich miastach goszczących mecze mundialu. Uczestniczyły w niej Federalne Biuro Śledcze oraz służby podległe Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego. Jak podkreśla FBI, była to największa i najbardziej kompleksowa operacja ochrony przestrzeni powietrznej w historii Stanów Zjednoczonych.
Mimo początkowej decyzji rządu Binjamina Netanajhu o uznaniu rzezi Ormian w Imperium Osmańskim za ludobójstwo przełożenie tej decyzji na szczeblu państwowym zostało wstrzymane.
W zeszłym miesiącu rząd Izraela podjąć decyzję o uznaniu zbrodni Turków Osmańskich za kwalifikujących się jako ludobójstwo. Decyzja ta wywołała wówczas mieszane komentarze. Krytycy oskarżali gabinet Netanjahu o instrumentalizowanie historii w czasie, gdy relacje izraelsko-tureckie stają się coraz bardziej napięte, a niektórzy izraelscy politycy prezentują Turcję jako przyszłego wroga, choć minister spraw zagranicznych Izraela, Gideon Saar nazwał decyzję swojego rządu „moralnym obowiązkiem”.
Dalszy los decyzji w sprawie wydarzeń sprzed ponad wieku tylko podsyci te spekulacje. Portal OC Media podaje za dziennikiem "Haaretz", że procedura uznania ludobójstwa Ormian została wstrzymana. Stało się tak pod wpływem Azerbejdżanu. Jego władze miały wyraźnie dać do zrozumienia, że sprzeciwia się tego rodzaju definiowaniu historycznych wydarzeń.
„Będziemy reagować, tak jak zawsze reagujemy. Najprawdopodobniej konsul Marcin Król, który pilotuje tę sprawę, skieruje odpowiednią notę (do redakcji „MZ”), jak tylko będzie miał możliwość – powiedział Zadura.”
Oni powinni już jakieś gotowce mieć przygotowane, w drukarni zamówić parę ryz, niech sobie leżą, i jak konsul „będzie miał możliwość” to wyśle w proteście…No a jak nie będzie miał możliwości i nie wyśle, to przecież będzie jak znalazł na następny raz.
DLACZEGO TO POLACY PO ZAKOŃCZENIU WOJNY NIE SPALILI I NIE ZRÓWNALI Z ZIEMIĄ WYBUDOWANYCH PRZEZ HITLERAOBOZÓW???
Raz na jakiś czas zagraniczne gazety nieświadomie określają nazistowskie obozy mianem „polskich obozów koncentracyjnych”. Za każdym razem wybucha burza w szklance wody, polska ambasada jest zbulwersowana, politycy w kraju również. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że polskie obozy koncentracyjne… naprawdę istniały. O dziwo, ten argument jeszcze nigdy nie przeniknął do publicznej debaty. O pewnych wstydliwych kartach historii łatwo w Polsce nie pamiętać.
Polski obóz w Auschwitz
Pisząc to nie mam bynajmniej na myśli znanego przypadku Berezy Kartuskiej. Chodzi mi o obozy znacznie brutalniejsze i w istocie niewiele ustępujące niemieckim Konzentrationslager. Wszyscy pamiętamy, że w styczniu 1945 roku rosyjskie wojska wyzwoliły Auschwitz. Później powstało tam muzeum, rzadko jednak przypomina się, że zaraz po wyswobodzeniu więźniów Rosjanie na nowo uruchomili Auschwitz. A dokładniej: Rosjanie i Polacy (NKWD i polskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego). Tyle tylko że teraz przebywali w nim Niemcy. Podobną praktykę stosowali wszyscy alianci. Amerykanie w Dachau trzymali byłych SS-manów, Brytyjczycy woleli wywozić Niemców na roboty przymusowe do swojego kraju. Część byłych żołnierzy (ale także cywili) zmuszali do pracy w obozach w Niemczech, np. w kopalniach. Innych wykorzystywali u siebie do odbudowy zniszczeń.
Polskie łagry na Śląsku
Część Niemców pracowała w zamkniętych obozach, niewiele różniących się od nazistowskich obozów pracy czy rosyjskich łagrów. W obozie w Świętoszowie (Neuhammer) na Śląsku śmiertelność wśród Niemców sięgała 15%. Oficjalnie zmarło ich tam 5400, liczba ta wydaje się jednak znacznie zaniżona. To rząd wielkości porównywalny z niektórymi obozami sowieckimi na Syberii. We wspomnianym już Auschwitz sytuacja była niewiele lepsza. Polskie władze umieszczały tam Niemców podejrzanych o członkostwo w NSDAP, Hitlerjugend i BDM, oraz niemieckich cywilów i Volksdeutschów. Oficjalnie od 1945 do 1946 zanotowano około 150 zgonów. Realna liczba jest nieznana.
Polacy nie tylko wykorzystywali Niemców do pracy, ale też nie spieszyli się z odesłaniem ich do domów. Zachodni alianci program wykorzystywania jeńców do pracy przymusowej zakończyli do 1948 roku. W Polsce wtedy było wciąż około 40 000 niemieckich pracowników przymusowych. Ponad 5000 wykorzystywano nadal w latach 50.
Oczywiście, o ile Polacy nie spieszyli się z uwolnieniem jeńców, o tyle bezwzględnie oczyszczali tak zwane ziemie wyzwolone z dotychczasowych mieszkańców. Ten drażliwy temat jest dobrze znany ze względu na ciągłe spory wokół niemieckiego Związku Wypędzonych. Dla bezstronnego historyka nie ulega wątpliwości, że przynajmniej przez kilka pierwszych miesięcy metody transportu Niemców niczym nie różniły się od tych stosowanych przez nazistów wobec Żydów.
Niemców wywożono towarowymi wagonami w potwornym ścisku, bez jedzenia i ogrzewania, często długimi dniami. Byli okradani, nawet z ubrań, bici, poniżani i brutalnie przeszukiwani. Nie dość, że za wywóz do Niemiec żądano od nich opłaty, to następnie rekwirowano wszystkie posiadane pieniądze i kosztowności. Sposób traktowania był dla każdego taki sam – niezależnie od tego, czy chodziło o zagorzałego nazistę, czy zdecydowanego przeciwnika poprzedniego ustroju. Część, w liczbie niemożliwej do dokładnego ustalenia, nie przeżyła.
Po co o tym pamiętać?
Można argumentować, że po wszystkich niemieckich okrucieństwach Polacy i inni alianci mieli prawo do zemsty. Można mówić, że mieli prawo zakładać obozy koncentracyjne, planowo głodzić Niemców, wykorzystywać ich do ciężkiej pracy i wywozić z kraju niczym bydło. Można też przypomnieć, że w Polsce stały za tym posłuszne Moskwie władze komunistyczne. Tylko dlaczego te epizody powojennej historii całkowicie zniknęły z naszej pamięci? Dlaczego nie ma ich w książkach i filmach? I dlaczego nikt nie ma odwagi powiedzieć, że polskie obozy koncentracyjne naprawdę istniały ?