Według szefa MSZ Iranu, premier Izraela jest jak chłopiec z bajki, który wołając „wilk” wszczynał fałszywy alarm. Jego zdaniem, Benjamin Netanjahu mówiąc o „kłamstwach” Teheranu ws. prac nad pozyskaniem broni jądrowej, powtarza stare oskarżenia.

Jak informowaliśmy, premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, że władze Iranu kłamały ws. prac nad pozyskaniem broni jądrowej, które prowadzono, w ramach tajnego projektu „Amad”, mimo zawartego porozumienia nuklearnego. Powoływał się na tajne irańskie dokumenty, który miał wykraść izraelski wywiad. – Po podpisaniu porozumienia nuklearnego w 2015 roku Iran zintensyfikował wysiłki, by ukryć swoje dokumenty – twierdzi szef izraelskiego rządu. – W 2017 roku Iran przeniósł swoje dane do tajnej lokalizacji w Teheranie – dodał. Zdaniem Netanjahu Iran wciąż „powiększa zasięg rakiet balistycznych”, które mogą przenosić broń jądrową. W jego ocenie, już teraz mogą one dosięgnąć stolic Arabii Saudyjskiej, Izraela, a także Rosji.

Wystąpienie Netanjahu skomentował na Twitterze szef MSZ Iranu, Mohammad Dżawad Zarif. Jego zdaniem, premier Izraela niczym chłopiec z popularnej bajki, nie może się powstrzymać przed ostrzeganiem przed wilkiem, którego nie ma, wszczynając fałszywy alarm.

– BREAKING: chłopiec nie może się powstrzymać przed krzyczeniem „wilk” znowu to robi. Niezrażony kreskówkowym fiasko w UNGA (Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych). Tylko niektórych ludzi można oszukiwać tak wiele razy – napisał na Twitterze Zafir. Odniósł się przy tym do wystąpienia Netanjahu przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ z 2012 roku, gdy przy pomocy planszy z narysowaną bombą chciał przedstawić rosnące zagrożenie nuklearne ze strony Iranu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Później szef irańskiej dyplomacji zdecydowanie odrzucił oskarżenia zarówno ze strony premiera Izraela, jak i ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, odnośnie dążeń Iranu do pozyskania broni jądrowej.

– Prezydent Trump podskakuje [emocjonuje się- red.] na odgrzewanie starych oskarżeń, z którymi już poradziła sobie IAEA [Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej – red], żeby „zerwać” umowę [JCPOA – red.]. Jakież to wygodne. Skoordynowane w czasie rzekome rewelacje wywiadowcze chłopca, który wołał „wilk” tuż przed 12 maja. Jednak porywczość Trumpa do świętowania zdmuchnęła przykrywkę.

Zafir odniósł się do daty, kiedy mija termin w którym Trump ma podjąć decyzję ws. przyszłości porozumienia JCPOA. Niedługo po wystąpieniu Netanjahu, amerykański prezydent ponownie ostro skrytykował to porozumienie nuklearne z Iranem. Według irańskich mediów, dał też przyzwolenie na retorykę Izraela.

W sprawie głos zabrał też wiceszef irańskiej dyplomacji, Abbas Araghchi, który w poniedziałek w wypowiedzi dla irańskich mediów nazwał działania premiera Izraela „dziecinna grą”:

– Ze strony Netanjahu nie było nic poza dziecinnym i śmiesznym przedstawieniem – powiedział szef MSZ Iranu. Jego zdaniem, nie powiedział on niczego nowego, lecz tylko powtórzył wcześniejsze oskarżenia. Araghchi dodał, że już wcześniej Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (IAEA) wykazała, że są one nieprawdziwe. IAEA od stycznia 2016 roku, gdy JCPOA weszło w życie, monitorowała przestrzeganie przez Iran warunków porozumienia.

Zdaniem wiceszefa irańskiej dyplomacji, premier Izraela próbuje w ten sposób wpłynąć na decyzję Trumpa ws. porozumienia nuklearnego. Później dodał, że Teheran nie przejmuje się oskarżeniami z jego strony. Zaznaczył, że irańskie władze są przygotowane „na każdy scenariusz” wywołany decyzją Trumpa ws. przyszłości porozumienia nuklearnego.

Prezydent Iranu Hasan Rowhani wyklucza zmiany w porozumieniu z 2015 r. w sprawie irańskiego programu nuklearnego i przekazał takie stanowisko prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi. Wcześniej minister spraw zagranicznych Iranu, Mohammad Dżawad Zarif groził „energicznym” wznowieniem wzbogacania uranu w przypadku zerwania JCPOA przez USA.

Jak informowaliśmy, w niedzielę późnym wieczorem kilka syryjskich baz wojskowych w muhafazach Hama i Aleppo zostało zaatakowanych rakietami nieznanego pochodzenia. Atak miał być wymierzony w magazyny rakiet i ośrodki szyickich milicji wspieranych przez Iran. W wyniku uderzenia miało zginąć 26 ludzi, głównie Irańczyków i Irakijczyków (temu ostatniemu zaprzeczają źródła irańskie). Według komentatorów, w tym agencji AFP, atak został najwyraźniej przeprowadzony przez Izrael.

CZYTAJ TAKŻE: Syria i Rosja: bazę w Hims zaatakowało izraelskie lotnictwo

Izraelski dziennik „Haaretz” podał, że izraelskie źródła rządowe poinformowały Rosję i USA o możliwym uderzeniu na Iran. Według gazety, Izrael nie wyklucza nalotów na terytorium Iranu w przypadku nasilenia się działań Irańczyków i Hezbollahu w Syrii.

Pressyv.ir / Kresy.pl

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz