Rosja oficjalnie poinformowała stronę niemiecką o swoim krytycznym stosunku do udziału Niemiec w natowskich manewrach, podczas których ćwiczono m.in. użycie samolotów przenoszących amerykańską broń jądrową oraz przygotowanie do jej użycia przez żołnierzy państw nieposiadających takiej broni.

W piątek rosyjski resort obrony poinformował o wezwaniu attaché obronnego z niemieckiej ambasady w Moskwie, w związku z niedawnymi manewrami NATO Steadfast Noon i Resilient Guard, zakładającymi ćwiczenie użycia samolotów przenoszących amerykańską, taktyczną broń jądrową oraz przygotowanie do jej użycia przez żołnierzy państw nieposiadających takiej broni.

Jak pisaliśmy, w ubiegłym tygodniu, według informacji niemieckiej agencji prasowej, rozpoczęły się tajne ćwiczenia sojusznicze o nazwie „Niezłomne południe” – Steadfast Noon. Wojskowi szkolili się m.in. w wykorzystaniu samolotów myśliwsko-bombowych, które w razie wojny mogłyby być uzbrojone w broń jądrową.

Przeczytaj więcej: Bundeswehra ćwiczy scenariusz konfliktu nuklearnego

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Niemiecki attache wojskowy został poinformowany o stanowisku rosyjskiego ministerstwa obrony w sprawie udziału Niemiec w natowskich ćwiczeniach Steadfast Noon i Resilient Guard, podczas których ćwiczono elementy użycia amerykańskiej, taktycznej broni nuklearnej” – informuje resort obrony Rosji.

Według strony rosyjskiej, niemieckiemu dyplomacie powiedziano, że zaangażowanie personelu wojskowego i lotnictwa podwójnego zastosowania nieposiadających broni jądrowej krajów członkowskich NATO, takich jak Niemcy, w scenariusze ćwiczebne dotyczące użycia takiej broni to jawne i poważne naruszenie Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

„Takie działania pociągają za sobą obniżenie progu użycia broni nuklearnej, prowokują dalszy wzrost napięć wzdłuż linii kontaktowej NATO-Rosja i wpływają negatywnie na poziom zaufania w Europie” – podkreśla rosyjskie ministerstwo.

Wcześniej manewry NATO, uwzględniające wykorzystanie samolotów-nosicieli amerykańskich taktycznych bomb jądrowych skrytykowała rzeczniczka MSZ Rosji. Moskwa wezwała do zakończenia takich ćwiczeń, odesłania amerykańskiej taktycznej broni nuklearnej z powrotem do USA i zlikwidowania stosownej infrastruktury.

Tydzień temu w zachodniej części Niemiec, w Nadrenii Północnej-Westfalii, obywały się manewry NATO Steadfast Noon z udziałem niemieckich sił powietrznych, podczas których, według informacji niemieckiej agencji dpa, w ramach symulowanego scenariusza wojny nuklearnej ćwiczono wykorzystanie samolotów zdolnych do przenoszenia broni jądrowej. Jednocześnie, w Buchel (Nadrenia-Palatynat), ćwiczono scenariusz działań obronnych, w ramach manewrów Resilient Guard, m.in. z wykorzystaniem systemu Patriot. Przewidywały one ataki ze strony potencjalnego przeciwnika. Według nieoficjalnych danych, w bazie sił powietrznych Buchel zmagazynowanych jest kilkanaście amerykańskich taktycznych bomb nuklearnych B61, w ramach natowskiego programy odstraszania nuklearnego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Bomby atomowe w Büchel oraz myśliwce zdolne do ich zrzucenia mają zostać w najbliższym czasie zmodernizowane, co będzie kosztowało od 7,7 do 8,8 miliarda euro. Nowe bomby atomowe B61-12, którymi Waszyngton chce zastąpić stare B61, mogą być również rozmieszczane z głowicami o niskiej wydajności, obniżając próg wojny nuklearnej. Jak donosi portal german-foreign-policy.com, w dokumentach NATO  „obrona konwencjonalna i odstraszanie nuklearne” nie są już postrzegane oddzielnie od siebie „jak to było wcześniej w NATO”. Wspomina się także w nich o „pierwszych uderzeniach nuklearnych”. W sytuacji awaryjnej bomby wodorowe B61 stacjonujące w Büchel mogą również zostać zrzucone przez niemieckie Tornada (planuje się jednak ich wymianę na amerykańskie F-18) w ramach „nuclear sharing” NATO. Nieoficjalnie amerykańska broń jądrowa jest przechowywana również we Włoszech, Belgii, Turcji i Holandii.

Na początku maja informowaliśmy, że w Niemczech socjaldemokraci wywołali dyskusję ws. wycofania z Niemiec amerykańskiej broni jądrowej. Obie strony sporu przywoływały m.in. argumenty związane z Polską i możliwością zabiegania Warszawy o rozlokowanie w naszym kraju takiej broni w systemie Nuclear Sharing. W połowie maju br. ambasador USA w Polsce, Georgette Mosbacher, zamieściła na Twitterze odnoszący się do tej sprawy wpis, w którym zagroziła Niemcom, że jeśli nie będą wywiązywać się z zobowiązań członka NATO, to Stany Zjednoczone mogą zadecydować o przeniesieniu taktycznej broni nuklearnej z tego kraju do Polski. W odpowiedzi na to niemiecki ambasador Rolf Nikel zapewnił, że Niemcy dotrzymują swoich zobowiązań wobec NATO i swoich partnerów, a wszelkie dalsze spekulacje są bezcelowe. Przypomnijmy, że latem 2018 roku ówczesny szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel w trakcie wizyty w USA poparł propozycję kandydata SPD na kanclerza Martina Schulza ws. wycofania z Niemiec amerykańskiej broni atomowej.

Przeczytaj: Głowice atomowe USA w Polsce? Winnicki: musiałby zostać spełniony podstawowy warunek

Czytaj także: Rosyjski polityk grozi Polsce i USA nowym kryzysem kubańskim. Chodzi o wypowiedź Mosbacher

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Na stronie amerykańskiego Brookings Institution zamieszczono artykuł byłego amerykańskiego dyplomaty Stevena Pifera, byłego ambasadora USA w Kijowie, obecnie eksperta ds. polityki zagranicznej, bezpieczeństwa oraz kontroli zbrojeń. Skomentował on wypowiedź Mosbacher.

„Przenoszenie amerykańskiej broni nuklearnej z Niemiec do Polski byłoby kosztowne, militarnie nierozsądne, gdyż narażałoby ją na rosyjskie uderzenie wyprzedzające, a także nadmiernie prowokujące wobec Rosji i dzielące w ramach NATO” – uważa Pifer.

PRZECZYTAJ: Uśmiechnięty pionek Ameryki

Nuclear Sharing

Akt Stanowiący NATO-Rosja z 1997 roku zawiera deklarację, według której kraje członkowskie Sojuszu nie planują rozmieszczenia sił nuklearnych na terytorium „nowych” członków i nie przewidują żadnych potrzeb w tym zakresie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Obecnie system NATO Nuclear Sharing opiera się na bombach typu B61. Są one rozlokowane w kilku bazach w Niemczech, Belgii, Włoszech, Turcji i Holandii. Jest ich łącznie mniej niż 200. Bomby są własnością USA, ale część z nich mogłaby być w wypadku konfliktu przekazana państwom uczestniczącym. Duża część samolotów uczestniczących w Nuclear Sharing, jak niektóre F-16 oraz niemieckie samoloty Tornado będą niedługo musiały zostać wycofane z linii i zastąpione. Takie kraje jak Włochy, Belgia czy Holandia w ramach tego pozyskują F-35A, dostosowane do przenoszenia broni jądrowej. Jednak przyszłość Niemiec w tym programie jest niepewna, gdyż rozważana do pozyskania Eurofightery nie mogą przenosić bomb B61, a zakup F-35 nie wchodzi w grę. Stąd rozważane są zakupy niewielkiej liczby myśliwców Super Hornet, co jednak spotyka się w Niemczech z krytyką, przy możliwym podjęciu starań o pozyskanie np. F-15 lub integrację z bronią jądrową Eurofighterów.

W bazie Bundeswehry Buechel na terenie Nadrenii-Palatynatu według niepotwierdzonych danych znajduje się 20 sztuk amerykańskiej broni z głowicami atomowymi. Chodzi o bomby typu B61. Ich siła rażenia jest kilkukrotnie większa niż zrzuconej w 1945 roku na Hiroszimę. Decyzja o użyciu tej broni należy do strony amerykańskiej.

Parę lat temu pisaliśmy, że Waszyngton planuje modernizację swojego arsenału znajdującego się w Niemczech. Pierwsze nowe bomby zmodernizowane do wersji B61-12 miały być gotowe w marcu 2020 roku. Cały program przezbrajania ma zostać zrealizowany do 2024 roku. W Niemczech rozmieszczone zostaną bomby B61-12. Rozmieszczenie tych pocisków w Niemczech ma być elementem polityki odstraszania skierowanej przeciwko agresywnej polityce Kremla w Europie Wschodniej.

TASS / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz