Kilka tureckich myśliwców F-16, jakie miały zostać wysłane do Azerbejdżanu, najprawdopodobniej zostały przebazowane dalej od linii frontu, gdy ich dotychczasowa baza operacyjna została zaatakowana przez Ormian. Ich faktyczna rola w konflikcie w Górskim Karabachu jest przedmiotem spekulacji.

Serwis The Drive-The War Zone zamieścił pozyskane ze swoich źródeł zdjęcia satelitarne, które mają pokazywać sześć myśliwców F-16 Viper, „niemal na pewno należących do Turcji”, na lotnisku w Gabala w północnej, środkowej części Azerbejdżanu. Chodzi o międzynarodowe lotnisko w tym mieście, które jest również używane przez wojsko.

Portal zaznacza, że wraz z innymi zdjęciami satelitarnymi pokazuje to, że samoloty te zostały tam przebazowane z innego lotniska bardziej na zachód wcześniej w październiku, w Gandży, gdy miasto, w rejonie którego się znajdowały, stało się celem dla armeńskiej artylerii.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Pierwsze zdjęcia czterech samolotów wojskowych F-16 na lotnisku w Gabala pojawiły się w minioną niedzielę, przy czym sam fotografie miały zostać wykonane blisko tydzień wcześniej. Inne fotografie miały pokazywać, że na miejscu było łącznie sześć samolotów.

The Drive-The War Zone przyznaje, że choć nie można mieć tu całkowitej pewności, to niemal na pewno są to samoloty tureckie. Jak podano, Turcja pod koniec lipca br. ostentacyjnie wysłała do Gandży kontyngent 6 F-16, by wzięły udział w ćwiczeniach. Gdy pod koniec września rozgorzał konflikt armeńsko-azerbejdżański w Górskim Karabachu, szybko pojawiły się nieoficjalne doniesienia o udziale tureckich F-16 w walkach. Jak pisaliśmy, prezydent Armenii Armen Sarkisjan oświadczył, że Turcja pomaga Azerbejdżanowi w wojnie w Górskim Karabachu poprzez doradców, najemników i właśnie myśliwce F-16. Niedługo później ministerstwo obrony Armenii poinformowało o zestrzeleniu samolotu Su-25 sił powietrznych Armenii przez turecki myśliwiec F-16. Strona turecka zaprzeczyła tym doniesieniom, podobnie jak władze Azerbejdżanu.

Media już wcześniej, w oparciu o zdjęcia z platformy Planet Labs podawały, że 3 października br. w Gandży stacjonowały przynajmniej dwa F-16 oraz prawdopodobnie turecki lekki samolot transportowy CN-225. Zdjęcia z późniejszego okresu nie wskazują jednak, żeby znajdowały się w tym miejscu jakiekolwiek samoloty. Jednak inne zdjęcia z Planet Labs pokazują najpewniej F-16 i CN-225 na lotnisku w Gabala, gdzie znajdowały się co najmniej od 8 października i gdzie miały być widoczne jeszcze 20 października. Miałoby to potwierdzać, że tureckie myśliwce zmieniły bazę, z której operują. O relokacji samolotów informowała strona armeńska, a sam prezydent Azerbejdżanu, Ilham Alijew, rzekomo miał to potwierdzić.

Odesłanie samolotów z Gandży oraz zanik aktywności lotnictwa z tego lotniska wiązałby się z atakami, m.in. przy użyciu artylerii rakietowej, jakie od 4 października przeprowadzali Ormianie. Nie jest jednak jasne, co F-16 robią teraz w nowej bazie ani co faktycznie robiły w ciągu poprzednich tygodni. Istnieje przypuszczenie, że ich obecność na azerskim terytorium miałaby działać odstraszająco zarówno względem Armenii, jak i Rosji czy Iranu. Jednak fakt, że wcześniej były one w Gandży nie sprawił, że strona armeńska powstrzymała się przed atakami w tym regionie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Niektóre rosyjskie media podają, że Rosja rzekomo dostarczyła Armenii nowoczesne system walki elektronicznej służące do strącania azerskich dronów.

PRZECZYTAJ: Etniczna mina pod Związkiem Radzieckim – źródła wojny w Górskim Karabachu

The Drive-The War Zone podsumowuje, że choć nie ma dowodów na to, że tureckie F-16 z lotniska Gabala biorą aktywny udział w konflikcie w Górskim Karabachu, to zarazem nic też nie wskazuje na to, by miały w najbliższym czasie odlecieć.

Czytaj także: Minister obrony Górskiego Karabachu zabity przez drona? Ormianie zaprzeczają [+VIDEO]

thedrive.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz