W kontekście ostatniej wizyty polskich śledczych w Smoleńsku, tygodnik „Sieci” pisze o tajemniczym emisariuszu Rady Europy, który został wyznaczony do mediacji między Polską a Rosją.

W tym tygodniu na łamach prorządowego tygodnika „Sieci” zamieszczono artykuł opisujący ostatnią wizytę polskich śledczych na miejscu katastrofy smoleńskiej. Zamieszczono też pierwsze od kilku lat zdjęcia fragmentów szczątków polskiego tupolewa. Opisano nieład, w jakim w prowizorycznym hangarze na lotniku Smoleńsk-Siewiernyj trzymane są szczątki wraku, a także „przesadzone do granic rozsądku” środki ostrożności, stosowane względem Polaków przez Rosjan.

Przypomnijmy, że polscy prokuratorzy byli w Smoleńsku w maju tego roku. Polacy jednak jedynie asystowali w prowadzonych czynnościach. Co prawda odbywały się one na wniosek polskiej strony, ale dokonywali ich Rosjanie. Według PAP, nie udzielano żadnych informacji o prowadzonych oględzinach.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

W tekście zaznaczono także, że na przesyłane oficjalnie zapytania Moskwa każdorazowo odpowiada, że nie odda wraku Tu-154M do czasu, aż zakończy własne śledztwo. Według dziennikarzy, „żadne realne śledztwo w tej sprawie w Rosji się nie toczy”, a cała sprawa „to jawna kpina”. Zaznaczono m.in., że do tej pory Polska wciąż nie otrzymała m.in. dokumentów dotyczących lotniska Smoleńsk-Siewiernyj, a tak że zdjęć i materiałów wideo z wyznaczania sektorów na miejscu katastrofy oraz protokołów oględzin elementów samolotu z lat 2011-12.

Według nieoficjalnych informacji, polscy śledczy „mają już dość udawania, iż da się współpracować z Rosjanami” i że zrobiono już w Smoleńsku absolutnie wszystko, co było możliwe. Zaznaczono, że prokuratura nie ma narzędzi do tego, by wpłynąć na decyzje Moskwy i chcąc poprawić sytuację, nie obejdzie się bez zaangażowanie władz państwowych, jak również uruchomienia „kontaktów i nacisków międzynarodowych”.

W tym kontekście, pojawia się sprawa tajemniczego emisariusza, wyznaczonego przez Radę Europy, który ma mediować między Polską a Rosją ws. katastrofy smoleńskiej. Gazeta przypomina, że przed rokiem RE przyjęła rezolucję, w której wezwano Rosję do oddania wraku tupolewa.

Według „Sieci”, kilka miesięcy temu w Warszawie był emisariusz Rady Europy, wyznaczony do mediacji między Polską a Rosją. Jak napisano, ma to być były przywódca jednego z państw członkowskich Unii Europejskiej.

Gazeta powołuje się na anonimowego urzędnika MSZ, który twierdzi, że w tej sprawie prowadzonych jest „wiele zabiegów”, o których ministerstwo nie zamierza jednak na razie głośno mówić:

„Sprawa jest zbyt delikatna, by ją nagłaśniać. Mogę tylko potwierdzić, że Rada Europy jest tą organizacją, w której intensywnie działamy”.

W artykule skrytykowano też władze PO-PSL za to, że w 2010 roku nie domagały się zwrotu wraku samolotu utrzymując, że prowadzone jest wspólne śledztwo z Rosjanami, które, według „Sieci”, faktycznie nigdy nie zaistniało. Wymieniono w tym kontekście nazwiska ówczesnego premiera Donalda Tuska, szefa MON Bogdana Klicha, szefa MSZ Radosława Sikorskiego i minister zdrowia Ewę Kopacz, a także byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego, jako tych, którzy „za wszelką cenę nie chcieli drażnić Rosjan i kierować wobec nich jakichkolwiek żądań”.

„Sieci” / PAP / interia.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Na terytorium Rosji rozbija się polski samolot z blisko 100 ludźmi na pokładzie. Piloci popełnili kardynalne błędy przy próbie lądowania i złamali wszystkie możliwe przepisy bezpieczeństwa lotów. Zginęli i ich najwyższy zwierzchnik, gen. Błasik – i co, nie ma winnych?

    Rosjanie wszczęli śledztwo karne szukając winnych w Polsce. Polska komisja przyznała, że piloci nie byli wyszkoleni do lotów tym typem samolotu w trudnych warunkach, szkolenia w pułku specjalnym były fikcją, panowała tam niesubordynacja, więc w efekcie rozwiązano ten pułk uznając, że nie da się naprawić tej jednostki. Jednak nadal żyją ludzie, którzy przez lekceważenie swoich obowiązków doprowadzili do tego, że załoga bez właściwego przeszkolenia pilotowała ten samolot. Rosyjskie śledztwo wcale nie musi być fikcją, bo naprawdę jest co wyjaśniać. Skoro nie robi tego Polska, to Rosjanie postarają się wyjaśnić wszystkie aspekty tej sprawy.