Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow powiedział w piątek, że w rozmowie telefonicznej z szefem MSZ Holandii Stefem Blokiem ten nie podał żadnych dowodów potwierdzających rosyjskie pochodzenie pocisku, którego użyto do zestrzelenia malezyjskiego samolotu nad Donbasem.

Ławrow zrelacjonował, że Blok przekazał iż strona holenderska nie ma wątpliwości, że pocisk rakietowy Buk, którego użyta do zniszczenia malezyjskiego samolotu został przewieziony z terytorium Rosji. „Zapytałem o fakty, które potwierdzają te twierdzenia. Nie podał żadnych faktów” – powiedział rosyjski minister.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6489 PLN    (29.49%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Szef rosyjskiej dyplomacji oznajmił też, że jeśli partnerzy Rosji „w tym przypadku, gdy chodzi o śmierć setek ludzi”, postanowili „spekulować w tej kwestii w celu osiągnięcia swoich celów politycznych”, to „pozostawia to ich sumieniu”.

ZOBACZ TAKŻE: Holandia i Australia: Rosja odegrała rolę w zestrzeleniu malezyjskiego boeinga

Wcześniej rosyjskie MSZ odrzuciło wnioski międzynarodowej grupy śledczej, która stwierdziła, że malezyjski samolot pasażerski został zestrzelony nad wschodnią Ukrainą pociskiem rakietowym Buk pochodzącym z Rosji.

W tej sprawie wypowiedziało się również ministerstwo obrony Rosji, które w piątek ogłosiło, że numer seryjny silnika wskazuje, że pocisk rakietowy nie mógł należeć do armii rosyjskiej. Rakieta miała zostać wyprodukowana w 1986 roku w ZSRR, a wszystkie pociski z tego roku zostały w Rosji w 2011 roku spisane ze stanu i zutylizowane.

Kresy.pl / forsal.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Holandia może łatwo udowodnić winę Rosjan: niech przedstawi zdjęcia satelitarne pokazujące obecność rosyjskiej wyrzutni rakietowej w miejscu, skąd wystrzelono rakietę w stronę MH-17, oczywiści z dnia i godziny tego wystrzału, nie musi być co do minuty.

    Warto wiedzieć, iż użyto zestawu Buk, a nie pojedynczego samochodu. Sama wyrzutnia to za mało, potrzebny jest jeszcze wóz z radarami, które wykryją cel i naprowadzą na niego rakietę oraz stanowisko dowodzenia, w którym całość akcji jest realizowana.

    Rosjanie udowodnili swoimi zdjęciami satelitarnymi, iż w tych okolicach było rozstawionych 7 ukraińskich zestawów Buk, z włączonymi radarami, pomimo tego, że powstańcy nie dysponowali lotnictwem. Zadali też proste pytanie: po co były tam ukraińskie Buki? Odpowiedzi nie ma do dzisiaj.