„Obaj prezydenci widocznie uważają, że w sojuszu Polski z Ukrainą prawda historyczna i wrażliwość rodzin ofiar jest tylko przeszkodą” – pisze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, odnosząc się do planów prezydentów Polski i Ukrainy, którzy poza sprawiedliwymi Ukraińcami chcieliby honorować także Polaków ratujących Ukraińców „w czasach tragedii i zbrodni”.

Czy byłoby możliwe, aby prezydenci Niemiec i Izraela wyszli z inicjatywą ustanawiającą wspólny medal dla Niemców ratujących Żydów oraz dla Żydów – uwaga! – ratujących Niemców w czasie Holokaustu?Oczywiście, że nie, bo po pierwsze Holokaust był ludobójstwem, w czasie którego Niemcy mordowali Żydów, a nie odwrotnie. A przypadki ratowania np. niemieckich esesmanów przez ich żydowskie ofiary są praktycznie znikome. Po drugie, taki medal stawiałby znak równości pomiędzy narodem katów a narodem ofiar. Z kolei samo ludobójstwo z poziomu świadomie zaplanowanej zagłady całego narodu degradowałby do poziomu sąsiedzkich utarczek”– zaznacza w tekście opublikowanym na portalu rmf24.plks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski.

„Z ogromnym smutkiem muszę stwierdzić, że to co nie było możliwe ani w Izraelu, ani w innym kraju, którego obywatele padli ofiarą ludobójstwa, może stać realne w Polsce za przyczyną wątpliwych działań Kancelarii Prezydenta RP”– napisał, odnosząc się do wtorkowych deklaracji prezydenckiego ministra Krzysztofa Szczerskiego.

Przeczytaj: Duda i Poroszenko chcą honorować Ukraińców ratujących Polaków i Polaków ratujących Ukraińców

Zdaniem duchownego, prezydent Duda w kwestii relacji polsko-ukraińskich całkowicie ulega „mitowi Giedroycia”. Z kolei pomysł dotyczący honorowania Polaków ratujących Ukraińców może sprowadzić ludobójstwo dokonane na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów do poziomu sąsiedzkich utarczek. Szczególnie w oczach młodego pokolenia. Przypomniał, że pojednanie polsko-niemieckie możliwe jest dlatego, że w przeciwieństwie do Ukrainy, Niemcy odcięli się od zbrodniczej ideologii i nie czczą ludobójców jako swoich bohaterów narodowych.

Ks. Isakowicz-Zaleski przypomniał również, że podczas dwóch wizyt na Ukrainie nie odwiedził masowych mogił pomordowanych Polaków na Wołyniu i Podolu, ani też nie powiedział prawdy o ludobójstwie.

„Nie przeciwstawił się też skandalicznej gloryfikacji ludobójców z OUN-UPA i SS Galizien, która jest oficjalną linią polityczną prezydenta Petro Poroszenki i rządu w Kijowie. Nie odpowiada również na apele i listy rodzin ofiar UPA, a ich uroczystości i upamiętnienia omija wielkim łukiem, choć w czasie kampanii wyborczej, zwłaszcza pomiędzy pierwsza a drugą turą wyborów prezydenckich, zabiegał usilnie o ich głosy i składał im konkretne deklaracje”– pisze duchowny.

„Pan prezydent widocznie uważa, że w sojuszu Polski z Ukrainą prawda historyczna i wrażliwość rodzin ofiar jest tylko przeszkodą”– dodaje.

Zaznaczył przy tym, że rodziny kresowe od dawna czczą sprawiedliwych Ukraińców, którzy w czasie ludobójstwa ratowali Polaków. „Sam poświęciłem kilka pamiątkowych tablic im dedykowanym, ale przedstawicieli ani Kancelarii Prezydenta RP, ani ambasady Ukrainy w Warszawie, nigdy na tych uroczystościach nie było. To mówi samo za siebie”.

Rmf24.pl/ Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. tagore
    tagore :

    Do polityków PIS nie do końca dotarło z kim mają do czynienia, liczę jednak na kompletny brak skrupułów ukraińskich polityków . Efekty mogą przejść najśmielsze oczekiwania Poroszenki i Wiatrowycza. Kaczafi bardzo nie lubi być robiony w konia. Aktualnie trzymają ukraiński Rząd i Prezydenta na dystans i czekają na coś sensownego z ich strony ,a dostaną prawdopodobnie
    prezent w stylu litewskim. I bardzo dobrze na zewnątrz będzie wyglądało to ,propagandowo bardzo kiepsko dla Ukrainy. Da konkretne uzasadnienie do korekty polityki wobec tego kraju.

    tagore