To, na co dzisiaj rząd przygotował Polskę, to dalej jest za mało w stosunku do naszych potrzeb… Będziemy mieć rurę, która de facto będzie niewykorzystana, ponieważ rząd nie przygotował odpowiednich kontraktów i umów, by ściągać maksymalnie dużo gazu – uważają posłowie Konfederacji, komentując sprawę Baltic Pipe.

Jak pisaliśmy, we wtorek nastąpiło symboliczne otwarcie gazociągu Baltic Pipe, umożliwiającego import gazu wydobywanego na Szelfie Norweskim do Polski. W uroczystości brali udział: prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, a także premier Danii Mette Frederiksen. Miała ona oficjalnie charakter symboliczny, gdyż gaz popłynie rurociągiem od soboty 1 października br.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

0 PLN    (0%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Tego samego dnia, sprawę skomentowali posłowie Konfederacji Wolność i Niepodległość. – To jest inwestycja, zrobiona jak wiele innych inwestycji przez ten rząd, na opak – powiedział poseł Michał Urbaniak. Przypomniał, że koszt inwestycji to 1,6 mld euro, przy czym nowy rurociąg „będzie wpinał się w Euro Pipe”, przez co „będziemy często na dużo gorszej pozycji negocjacyjnej przy zakupie gazu niż np. Niemcy”.

To, na co dzisiaj rząd przygotował Polskę, to dalej jest za mało w stosunku do naszych potrzeb – uważa Urbaniak. Przytoczył dane, według których Polska posiada zakontraktowany własny gaz z szelfu norweskiego w ilości 3 mld m3, a także 2,4 mld m3 zakontraktowanych z duńskiej firmy Equinor. Łączne to 5,5 mld m3 gazu, przy czym przepustowość maksymalna Baltic Pipe to 10 mld m3.

– Będziemy mieć rurę, która de facto będzie niewykorzystana, ponieważ rząd nie przygotował odpowiednich kontraktów i umów, by ściągać maksymalnie dużo gazu – zaznaczył. Urbaniak uważa, że od 2015 do 2022 roku, kiedy w Europie nie toczyła się żadna wielka wojna, gaz był zdecydowanie tańszy i wtedy rząd PiS mógł podpisywać kontrakty na dostawy gazu, a dopiero w oparciu o to budować rurociągi. Jego zdaniem, w obecnej sytuacji to Polska będzie tą stroną, której będzie bardziej zależało na kontraktach i która najpewniej będzie musiała zapłacić za gaz więcej.

Poseł podkreślił, że rząd musi zrobić wszystko, by Baltic Pipe nie stał pusty, dodając, że po wojnie rosyjsko-ukraińskiej wiele państw w Europie, m.in. Niemcy, będzie potrzebować więcej gazu.

Według Konfederacji bezpieczeństwo energetyczne RP wymaga dzisiaj w pierwszej kolejności przeprowadzenia aktualizacji Polityki Energetycznej Polski do 2040 i wynegocjowania rabatu klimatycznego dla Polski, zbudowania elektrowni jądrowej gwarantującej bezpieczeństwo stabilnych dostaw energii i korzystania z własnego surowca jakim jest węgiel.

Konfederacja uważa, wskutek błędów popełnionych przez rząd PiS, „teraz gazu kupimy mało i prawdopodobnie po bardzo wysokich cenach”. Przypomniano też, że pomimo licznych obietnic do tej pory rząd nie rozbudował gazoportu ani nie zbudował pływającego terminalu LNG.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA oraz spółki z grupy Equinor ASA zawarły umowy kupna-sprzedaży gazu ziemnego wydobywanego na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Łączny wolumen podpisanych kontraktów to 2,4 mld m sześc. gazu rocznie przez 10 lat. Dostawy gazu trafią do Polski dzięki gazociągowi Baltic Pipe — podała gazownicza spółka w komunikacie.

Kontrakty zawarte pomiędzy PGNiG SA i spółkami z grupy Equinor ASA przewidują dostawę do 2,4 mld m sześc. gazu rocznie w terminie od 1 stycznia 2023 roku do 1 stycznia 2033 roku. Zapewni to PGNiG dodatkowe wolumeny paliwa, które będą przesłane do kraju za pomocą gazociągu Baltic Pipe, łączącego Norweski Szelf Kontynentalny z Polską, poprzez Danię.

Zobacz także: Minister klimatu: nie cała przepustowość Baltic Pipe może okazać się potrzebna

Inwestorami gazociągu są polski GAZ-SYSTEM i duński Energinet. Docelowo będzie miał przepustowość około 10 mld m sześc. rocznie, z czego PGNiG zarezerwowało ok. 8,0 mld m sześc. rocznie. Podstawą wykorzystania rezerwacji ma być wydobycie własne Grupy Kapitałowej PGNiG w Norwegii, które w tym roku wyniesie 3,0 mld m sześc., a w perspektywie kilku lat może wzrosnąć do 4,0 mld m sześc. rocznie.

Zobacz także: Cztery nowe koncesje dla PGNiG w Norwegii

Baltic Pipe ma tworzyć nową drogę dostaw gazu ziemnego z Norwegii na rynki duński i polski, a także do użytkowników w krajach sąsiednich. Pełną przepustowość ma osiągnąć z początkiem 2023 roku. Na początku będzie miał przepustowość rzędu 2-3 mld m sześc. gazu rocznie. Swoją maksymalną moc, czyli 10 mld m sześc. gazu rocznie, ma osiągnąć w przyszłym roku.

Jak podawaliśmy, projekt Baltic Pipe złożony jest z pięciu komponentów. Pierwszym jest gazociąg na dnie Morza Północnego, biegnący między norweskim a duńskim systemem przesyłowym gazu. Elementem drugim jest rozbudowa systemu przesyłowego Danii. Trzecim zaś, tłocznia gazu zlokalizowana we wschodniej części Zelandii. Czwarty element to podmorski gazociąg między polskim a duńskich systemem przesyłowym gazu. Rozbudowa istniejącego systemu przesyłowego w Polsce zamyka inwestycję. Trasa całej części podmorskiej wynosi ok. 275 kilometrów.

Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz