14 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. tagore
    tagore :

    Idą chłopcy na bezpośrednie starcie ,gdy kurz opadnie Rząd Ukrainy może się zdziwić efektami. Niemiecki sojusznik ma już dużo poważniejszy problem niż utrzymanie w ryzach Polski.Ukraina w konflikcie z Polską bez wsparcia zagranicy to będzie ciekawe.

  2. jwu
    jwu :

    Ciekawe ,czy okrzyki “sława ukraini,hierojom sława”kwalifikują się do ścigania w ramach penalizacji banderyzmu? No i jeszcze jedno, w artykule brakuje mi upamiętnienia polskich ofiar Pawłokomy zamordowanych przez UPA.

  3. Piotrx
    Piotrx :

    Pawłokoma – u żródeł akcji odwetowej
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/pawlokoma.html

    W latach II Rzeczypospolitej uchodziła Pawłokoma za wieś stanowiącą najaktywniejsze środowisko nacjonalizmu ukraińskiego w powiecie brzozowskim, które prowadziło wybitnie antypolską działalność. Przed wybuchem drugiej wojny światowej we wsi grupa osób z księdzem grekokatolickim organizowała liczne uroczystości mające charakter narodowo- religijny i antypolski. Do najbardziej znanych działaczy nacjonalistycznych należeli księża grekokatoliccy: Józef Fala, Mirosław Seneta i Wasyl Sawczuk oraz tacy mieszkańcy wsi jak: Jan Dziwik, Karpa, Piotr Potoczny i nauczyciel Mikołaj Lewicki. ……Wystąpienia nacjonalistów ukraińskich w Pawłokomie, skierowane przeciwko państwu polskiemu jak też polskim mieszkańcom wsi, spowodowały aresztowania terenowych przywódców OUN i ich zwolenników. Aresztowano Jana Dziwika, Piotra Potocznego, Karpę i M. Lewickiego. W wilii M. Lewickiego organizowano spotkania nacjonalistów ukraińskich z emisariuszami ze Lwowa, przechowywano broń nielegalnie wydawane gazety i ulotki. Z tego środowiska wysuwano hasła “Lachiw rizat”. Aresztowania udało się uniknąć miejscowemu księdzu grekokatolickiemu, którego na jakiś czas przeniesiono do innej parafii……

    Podczas okupacji szowiniści ukraińscy z Pawłokomy i okolic szkodzili Polakom wysługując się obu okupantom (sowieckiemu i niemieckiemu) i mordując ludność polską…..

    …..Między innymi znany jest fakt, że kilku Ukraińców zwróciło się do komendanta NKWD z zapytaniem, czy mogą wyrżnąć Lachów? W odpowiedzi usłyszeli kategoryczny zakaz tego i stwierdzenie: “u nas wsie nacje mają równe prawa”. Wtedy miejscowy komitet ukraiński sporządził doniesienie do NKWD, że Polacy którzy zakupili ziemię są osadnikami wojskowymi i brali udział w wojnie w 1920 roku, co było wierutnym kłamstwem. Na podstawie tego doniesienia NKWD 10 lutego 1940 roku zesłało na Sybir 7 polskich rodzin – 40 osób.

    ….Po wybuchu wojny niemiecko – sowieckiej w czerwcu 1941 roku Pawłokoma znalazła się pod okupacją niemiecką. Już pod koniec czerwca 1941 roku we wsi ożywiła się działalność OUN. Terenową władzę administracyjną i policyjną przejęli Ukraińcy i podobnie jak dawniej zaczęli się wysługiwać nowemu okupantowi. Szczególną aktywność przejawiał w tym względzie miejscowy nauczyciel Ukrainiec Lewicki. Złożył on oskarżenie, ze Polacy w Pawłokomie posiadają ukrytą broń. Policja ukraińska aresztowała trzech mężczyzn i dwie kobiety pod zarzutem posiadania broni. Policjanci na miejscu dokonywali przesłuchań przy zastosowaniu różnych tortur, aby wymusić przyznanie się i wskazanie miejsca ukrytej broni. Aresztowanym połamano ręce i nogi, broni nie znaleziono. W tym stanie zabrano aresztowanych – którzy zaginęli bez wieści w lutym 1942 roku.

    BEZPOŚREDNIE PRZYCZYNY ODWETU

    Po opuszczeniu Pawłokomy przez szkolny oddział sowiecki, stacjonujący tu przez parę miesięcy, przybył do Pawłokomy pod koniec stycznia 1945 roku oddział UPA w sile około 60 ludzi. Uprowadził on ze wsi 13 osób w tym: Stanisława Banasia, Marka Diablika, Edmunda Dziaczyńskiego, Kacpra Radonia (sołtysa), Andrzeja Łańczaka, Antoniego Trojana, Ignacego Wilka (delegata do Gminnej Rady Narodowej w Dynowie) dwu milicjantów pełniących służbę w Dynowie, Katarzynę Kosztowską -Ukrainkę, 20 lat, sprzyjającą Polakom oraz trzech mieszkańców Dynowa, którzy przebywali w tym czasie w Pawłokomie: Jana Gąseckiego i Aleksandra Gerulę oraz jego brata. Oddział ten uprowadził wyżej wymienionych w kierunku Jawornika Ruskiego i ślad po nich zaginął. Rodziny uprowadzonych były przekonane, że zostali zamordowani przez UPA w jawornickim lesie. Domagali się wskazania miejsca pochówku uprowadzonych. W tej sprawie zwrócili się do księży grekokatolickich w Pawłokomie, Włodzimierzu i w Dynowie. Apele do księży grekokatolickich nie przyniosły żadnego efektu. Aresztowanie 11 Ukraińców z Pawłokomy, przesłuchiwanie ich w areszcie w Brzozowie również nic nie dało……

    Według ks. Piętowskiego w opracowaniu pt. “Stosunki polsko – ukraińskie po wybuchu II wojny światowej 1939 – 1945. Zarys.” akcja odwetowa miała następujący przebieg: “… 1 i 2 marca 1945 roku nastąpiła koncentracja oddziału por. “Wacława” oraz mężczyzn z Dynowa, Bartkówki i innych miejscowości w rejonie plebanii w Dylągowej. Wczesnym rankiem Polacy otoczyli Pawłokomę. Wszystkim Ukraińcom kazali się zgromadzić w cerkwi … Następnie wypuszczono z cerkwi wszystkie kobiety z dziećmi i nakazano im iść za Zbrucz… Mężczyzn poddano przesłuchaniu zadając dwa pytania: Kto uprowadził Polaków? i gdzie są pochowani? Ponieważ nikt nie odpowiedział na pytania, odprowadzono ich grupami na pobliski cmentarz i tam rozstrzelano …”. Według źródeł ukraińskich miało tam zginąć 365 osób, w tym również kobiety i dzieci, według źródeł polskich zostało zabitych od 120 do 150 i tylko mężczyzn. Biorąc pod uwagę liczbę Ukraińców według spisu ze stycznia 1945 roku zamieszkujących Pawłokomę – 735 Ukraińców, oraz to, że kobiety i dzieci stanowiły około dwu – trzecich stanu, wersja ukraińska jest wyraźnie zawyżona. Potwierdzają to również relacje świadków -Polaków mieszkańców Pawłokomy, że zostali zastrzeleni tylko nacjonaliści ukraińscy wrogo nastawieni do Polaków, członkowie UPA, SKW i OUN.

    Akcja odwetowa nie oznaczała też opuszczenia wsi przez wszystkich, pozostałych przy życiu, ukraińskich mieszkańców, gdyż w czasie operacji “Wisła” w 1947 roku, przesiedlono na ziemie zachodnie Polski pięć rodzin (13 osób) z Pawłokomy. To, że mogli oni pozostać po pacyfikacji wsi i mieszkać z jej polskimi mieszkańcami, posiada swoistą wymowę. …

  4. Piotrx
    Piotrx :

    Nadesłane przez dr Andrzeja Zapałowskiego:

    Jutro w Pawłokomie minister SZ Ukrainy Klimkin będzie robił kampanię wyborczą (w Polsce to niespotykane). Dlatego postanowiłem w punktach podać kilka informacji za które biorę pełna odpowiedzialność.

    1. Przed wojną proboszczem w Pawłokomie był późniejszy proboszcz w Iskani, ks. greckokatolicki Michajło Huk, którego dwóch synów było na wysokich stanowiskach w OUN (Mirosław Huk „Hryhor” kierował Okręgiem OUN „Chłodny Jar” a jego brat był szefem ukraińskiego SB na tym terenie, czyli grupy wykonującej wyroki śmierci), trzeci był w UPA (lekarz sotni „Burłaki”).

    2. Po nim funkcję tą w Pawłokomie sprawował ks. Wasyl Szewczuk „Kadyło”, kapelan przemyskiego kurenia UPA. Brał on osobiście udział w mordach (mam nagranie video świadka i kilku innych którzy mówią co on robił na tym terenie). To pokazuje czym była wieś Pawłokoma.

    3. W akcji odwetowej w Pawłokomie (sprawa związana z wcześniejszym mordem żołnierzy AK i sołtysa, których zwłoki Ukraińcy nie oddali na żądanie lokalnej AK) zginęło do 150 osób, a nie 360. Pisał o tym dr Zdzisław Konieczny w książce „Był taki czas. U źródeł akcji odwetowej w Pawłokomie”, Przemyśl 2005. Z moich rozmów z osobami, które brały udział w tej akcji z całą odpowiedzialnością potwierdzam tą liczbę. Osoby rozstrzeliwano po wcześniejszym przesłuchaniu przed specjalną komisją.

    4. Należy dążyć bezwzględnie do ekshumacji w Pawłokomie, aby raz na zawsze skończyć z manipulacją faktami.

    5. Ukraińcy twierdzą, że w Pawłokomie wspomnianych żołnierzy AK zabrało NKWD. Mam nagranie świadka, który po nazwisku mówi kto porywał tych akowców. Oczywiście miejscowi Ukraińcy.

    6. Po akcji w Pawłokomie Ukraińcy opublikowali z nazwiska 42 osoby, które pochodziły z tej wsi i nadal działały w UPA, niektórzy do 1947 roku. To pokazuje jak nacjonalistyczna była ta wieś!

  5. Gaetano
    Gaetano :

    Wojewoda-nieuk historyczny zawodowo powiela neobanderowską propagandę pisuaru o “bratobójczych walkach”. Jeszcze się ścierwa doigrają za tego typu kłamstwa, opluwające godność Polaka. A ze strony agitacji stepowych; to żeby doszło do liczby 366, to nasi musieliby zwozić oprawców z upa i ukrowską czerń z okolicznych wsi.

  6. greg
    greg :

    Po pierwsze, kto i jakim prawem wydelegował na spotkanie wojewodę, skoro niedawno w Hucie Pieniackiej, nie było ŻĄDNEGO, wyższego rangą urzędnika ukraińskiego?!

    Po drugie, Ukraińskie władze nie mają oporów roztkliwiać się i uczcić przedstawicieli tej nacjonalistycznej wsi po przesłuchaniu przed Komisją, rozstrzelanych za odmowę wskazania miejsca ukrycia porwanych i zamęczonych ciał Polaków.

    Po trzecie, urwany z choinki i karmiony banderowskimi kłamstwami rusek Klimkin bezczelnie wrzucił naszym władzom tekst “oni BYLI i są częścią Ukrainy”.
    Otóż nie byli p. Klimkin częścią Ukrainy, bo żadnej Ukrainy do 1991 r. nie było! Byli w większości ukraińskimi nielojalnymi, szowinistycznymi bandyckimi i terrorystycznymi obywatelami Polski, pod okupacją niemiecką i sowiecką.

    • greg
      greg :

      @greg Po drugie, ukraińskie władze nie mają oporów roztkliwiać się i uczcić przedstawicieli tej nacjonalistycznej wsi, po przesłuchaniu przed Komisją, rozstrzelanych za odmowę wskazania miejsca ukrycia ciał porwanych przez nich i zamęczonych Polaków.
      Natomiast niektóre polskojęzyczne indywidua, dostają potów i “srają w gacie”, by nie urazić “wrażliwości” neobanderowskich władz ukraińskich i boją się w osobach wyższych przedstawicieli, uczcić pamięć bastialsko pomordowanych i ZAMĘCZONYCH, niepogrzebanych, pochowanych po jarach i rowach szczątków ponad 160 tys. polskich, cywilnych ofiar banderowskiego LUDOBÓJSTWA! A im więcej, te żebracze, perfidne ukraińskie bandero-oligarchiczne władze kłamią i plują Polakom w twarz, tym większą pomoc od polskojęzycznych łajz otrzymują. To nic innego niż deprawacja, i tak już horrendalnie zdeprawowanych i programowo, “chamsko niedzięcznych” ukraińskich bander-radykałów.

  7. Piotrx
    Piotrx :

    “….Sereda nazwał akcję odwetową w Pawłokomie „zbrodniczą operacją”. Zaznaczał też, że jej celem była eksterminacja ludności ukraińskiej, „żeby tu Ukraińców nie było”…..

    jest to kolejne kłamstwo. Jak sama określenie wskazuje akcja odwetowa polega na odwecie , w tym wypadku za liczne zbrodnie, palenie polskich wsi i grabieże popełniane przez Ukraińców z OUN-UPA /SKW na ludności polskiej.

    Akcja odwetowa w Pawłokomie nie oznaczała wcale opuszczenia wsi przez wszystkich, pozostałych przy życiu, ukraińskich mieszkańców, gdyż w czasie operacji “Wisła” w 1947 roku, przesiedlono na ziemie zachodnie Polski pięć rodzin (13 osób) z Pawłokomy. To, że mogli oni pozostać po pacyfikacji wsi i mieszkać z jej polskimi mieszkańcami, posiada swoistą wymowę. …